Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
77
BLOG

Ósma boleść Maryi

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 6
 

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej wiąże się z przypadającym dzień wcześniej świętem Podwyższenia Krzyża Świętego. Taki układ nie jest przypadkowy - Kościół proponuje swoim wiernym pewną tajemnicę do rozważania: oto życie Maryi ściśle związane jest z Jej Synem; powołanie Matki Jezusa złączone jest z misją, którą Ojciec zlecił Synowi do wypełnienia. Tak trzeba patrzeć na całe życie Służebnicy Pańskiej: zarówno na błogosławieństwo, jak i cierpienia, które stały się Jej udziałem.

Bo nie było to łatwe życie. Znamy z Pisma Świętego kolejne sceny dramatu, które pobożność zebrała razem i wspomina 15 września, kiedyś pod nazwą Siedmiu Boleści Maryi (w odróżnieniu od zniesionego później święta Matki Bożej Bolesnej, które przypadało na piątek przed Niedzielą Palmową), dziś pod wspomnianą w pierwszym akapicie nazwą. Motyw maryjnych boleści pojawia się już w XIV w., a sięga korzeniami fragmentów ewangelicznych opowiadań, do których należą: (i) proroctwo Symeona (Łk 2,34-35), (ii) ucieczka do Egiptu (Mt 2,13-14), (iii) zgubienie Jezusa (Łk 2,43-50), (iv) spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej oraz (v) ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27,32-50; Mk 15,20b-37; Łk 23,26-46; J 19,17-30), (vi) zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15,42-47; Łk 23,50-54; J 19,38-42), (vii) złożenie Jezusa do grobu (Mt 27,57-61; Mk 15,42-47; Łk 23,50-54; J 19,38-42).

Nie jestem zwolennikiem tej dość powszechnej pobożności, która wyraża się wyłącznie rozczulaniem się nad emocjonalnymi cierpieniami Maryi - rozczulaniem, które wynika ze wspólnego ludzkiemu rodzajowi doświadczenia uczuć trudnych, ale jednak nie bierze pod uwagę spraw ducha, przeżywanych już tylko przez uczniów Pana. Oczywiście i takie podejście do Ewangelii ma swoje „plusy dodatnie" (Matka Boga okazuje się doświadczać wspólnej wszystkim ludziom nędzy, a przez to staje się zwyczajnie bliska), ale ma też i „plusy ujemne" - poprzestanie na pobożności tego typu nie pozwala w pełni zrozumieć tej drogi, którą Matka Jezusa musiała przejść, aby stać się Niewiastą i wypełnić dane Jej od Boga powołanie. W konsekwencji Maryja nie jest zrozumiana i przyjęta z tym wszystkim, co działo się w jej sercu rozważającym wszystkie wydarzenia, które ją dotykały (por.  Łk 2,19).

A właśnie od naszego zrozumienia tej przemiany, która w Maryi następowała, zależy, czy stanie się Ona już nie tylko zwyczajnie, po ludzku, ale nadzwyczajnie bliską nam, którzy również mamy przebyć podobną duchową drogę. Do prawdziwie pobożnego rozważenia Jej drogi nie wystarczy ani tkliwe rozczulanie się nad zewnętrznymi trudami, które przeżywała, ani płakanie razem z Nią cierpiącą emocjonalnie z powodu śmierci Syna. Potrzeba Ducha Świętego, który pozwoli zobaczyć prawdziwą, „ósmą", boleść Maryi i pokaże, w jaki sposób koresponduje ta boleść z naszym życiem duchowym.

Przede wszystkim to: całe życie „błogosławionej między niewiastami" (por. Łk 1,42) polegało na rezygnacji z własnej woli po to, aby spełnić wolę Boga; innymi słowy - było to ukrzyżowanie własnej woli. Tym samym wypełnia Ona warunek bycia uczniem Jezusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" (Mk 8,34). Zresztą, już samo stawanie się Matki uczennicą własnego Syna musiało być bardzo bolesne - świadczy o tym chociażby ten pierwszy moment, kiedy Dwunastoletni daje do zrozumienia, że nie należy do Niej, ale do Ojca niebieskiego (por. Łk 2,48-50). A potem nie było łatwiej: nie tylko musiała postawić Jego zdanie wyżej niż swoje, ale również zaufać Mu bardziej niż ówczesnym przywódcom religijnym. A Syn konsekwentnie wychowywał ją - nie pozwalał jej patrzeć na siebie przez pryzmat więzów krwi: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką." (Mt 12,48-50). Duchowe więzy między Nimi stawać się musiały coraz mocniejsze, tak żeby nie pękły nawet pod krzyżem.

Wydaje mi się, że „ósma boleść Maryi" polegała na tym, że w bólach musiała Ona rodzić się do życia duchowego, stopniowo ucząc się patrzeć na wszystko nie po ludzku, ale według Bożej logiki. Zaczęło się od niemożliwego z ludzkiej perspektywy poczęcia, drugie „fiat" musiała wypowiedzieć godząc się na warunki, w których Zbawiciel miał się urodzić, potem przyszły kolejne okazje do noszenia spraw Bożych w swoim sercu i dostosowywania się do nich, a w końcu kulminacyjny moment nastąpił pod krzyżem, kiedy Jej Pan konał opuszczony przez Boga. Matka Boża Bolesna widziała, jak umiera Bóg, a duchowe rozumienie i przeżywanie tego, co działo się na jej oczach, musiało boleć dużo bardziej niż emocjonalne cierpienie matki patrzącej na egzekucję syna (Jezus zresztą nawet z krzyża nie nazywa jej matką, ale „Niewiastą" - por. J 19,26). W ciemności wiary oddała Go jednak - jak Abraham składający w ofierze swojego syna - Bogu, któremu ufała bardziej niż ludzkiemu niezrozumieniu tego faktu, że Zbawiciel wszystkich - jedyna nadzieja ludzi - zostaje odrzucony i umiera.

Tak jak nie można zrozumieć cierpienia Jezusa patrząc tylko na Jego fizyczne rany, tak nie można nam poprzestać na załamywaniu rąk nad emocjonalnym bólem i trudem życia Matki Bożej. Ta, która „znalazła łaskę u Boga" (por. Łk 1,30), przeżyła znacznie głębszy ból. Jej duchowy odbiór rzeczywistości sprawił, że w stopniu trudnym do wyobrażenia wypełniło się w Jej życiu proroctwo Symeona: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2,34-35).

Podobny ból będzie towarzyszyć i nam, którzy rodzimy się dla Boga.

Sławomir Zatwardnicki

Tekst ukazał się w bieżącym wydaniu "Biblioteki kaznodziejskiej", w dziale „Inspiracje - doświadczenia"

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura