Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
149
BLOG

Erotyk maryjny (nie dla blogopodglądaczy)

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 6
 

Skromność może i jest pożądaną cechą, ale - bez przesady. Być bardziej skromnym niż Maryja nie wypada, a w przypadku tłumaczy Pisma Świętego - nawet nie można, w przeciwnym bowiem razie wprowadza się czytelnika w błąd. I to w sprawach największej wagi, dotyczących intymnego obcowania z Panem.

Powszechnie znamy taką odpowiedź Maryi na zwiastowanie anioła Gabriela: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" (Łk 1,34), ale potrzebujemy dużego zrozumienia dla cnoty skromności tłumaczy Ewangelii Łukasza, żeby usłyszeć, co miała Ona rzeczywiście na myśli. Uważny czytelnik z pamięcią sięgającą minimum siedem wersów w tył przypomni sobie, że mowa jest o „Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef" (Łk 1,27), a więc - domyśli się czytelnik dysponujący taką pamięcią - mężczyznę swojego już znać musiała. O co więc chodziło w pytaniu tej Kobiety - tyleż kontemplującej Boże sprawy (por. Łk 1,29; 2,19), co praktycznie myślącej?

Nie wystarczy czytelnikowi dobrej pamięci, potrzeba jeszcze odrzucenia fałszywej skromności - a wtedy domyśli się on, ze chodziło tu o to najbardziej intymne poznanie męża, którego może doświadczyć żona. Powiedzmy to wprost: chodziło o współżycie, które nie doszło do skutku, a jak przystało na Niewiastę afirmującą wszystko, co stworzył Bóg, a więc i cielesność, musiejącą wiedzieć, że bez takowego „poznania" męża nie wypada nie zapytać, chociażby i samego wysłańca Bożego, „jakże się to stanie".

Rzecz idzie więc o ten rodzaj poznania, którym „poznawał" swoją żonę pierwszy mężczyzna. Co prawda według Biblii Tysiąclecia „mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy", ale już w innych przekładach czytamy, że: „Adam poznał Ewę" (Biblia Gdańska), „Adam vero cognovit Havam" (Vulgata). (Z kolei według Biblii Warszawskiej „Adam obcował z żoną swoją Ewą". Najmniej skrupułów mają natomiast Świadkowie Jehowy - w ich Przekładzie Nowego Świata Adam po prostu „współżył ze swoją żoną Ewą"). W każdym razie owocem tego pierwszego na świecie poznania nie była sama wiedza, ale narodziny Kaina (por. Rdz 4,1).

Trochę przestraszony swoim odkryciem czytelnik sięgnie do innych tłumaczeń Łukaszowej Ewangelii, ale tam - znajdzie potwierdzenie dla swoich niecnych podejrzeń. Ręka, która już-już stuknąć się miała w piersi, otworzyła bowiem „Pismo Święte Nowego Testamentu" wydane w roku 2005 przez częstochowską Edycję św. Pawła, a opracowane przez Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa św. Pawła, a oczy znalazły tam - jak samozachwala Wydawnictwo - „tłumaczenie wierne tekstowi oryginalnemu, język zrozumiały dla dzisiejszego odbiorcy". Interesujący nas werset w takim języku brzmi - pryskaj fałszywa antymaryjna skromności! - tak oto: „Jak się to stanie, skoro nie znam pożycia małżeńskiego?". (Pauza dla ochłody. Ale nie dla a- czy antymaryjnych Świadków Jehowy, którzy w swoim przekładzie tłumaczą pytanie Marii bez skrupułów: „Jakże to się stanie, skoro nie współżyję z mężczyzną?").

A teraz najważniejsze. Zauważmy, że owo „poznanie" męża w oryginalnym języku greckim jest wyrażone słowem „ginwskw", mającym ten sam źródłosłów co słowo „ginwskwsin" wypowiedziane przez samego Jezusa, kiedy mówił o poznaniu Boga będącym warunkiem życia wiecznego. Porównajmy te dwa cytaty, pamiętając o jaki rodzaj nieznajomości chodziło w przypadku Maryjnego pytania skierowanego do Gabriela. Pytanie Maryi: „Jakże się to stanie, skoro nie znam (ginwskw) męża?" (Łk 1,34) - odpowiedź Jezusa: „A to jest życie wieczne: aby znali (ginwskwsin) Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (J 17,3).

Jeżeli nie są to tylko gierki słowne - a mam uzasadnioną nadzieję, że tak nie jest - można z pewną dozą nieśmiałości, ale przecież nie skromności, bo tę odrzuciliśmy, spojrzeć na Tego, któremu zostaliśmy poślubieni (por. 2Kor 11,2b: „Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę"). W powołaniu człowieka do relacji z Bogiem chodziłoby o taki rodzaj duchowego poznania Pana, któremu w rzeczywistości zmysłowej odpowiadać może - tylko i zarazem aż - małżeńskie współżycie.

Jak w każdym przedstawieniu rzeczywistości duchowej obrazami ze świata zmysłowego i tu kryje się pewne niebezpieczeństwo profanacji, a i zgorszenia, ale te, razem ze skromnością, możemy jednak odrzucić wchodząc do duchowej alkowy, skoro sam Oblubieniec nie wahał się największych tajemnic Królestwa Bożego wyjaśniać w przypowieściach. Według francuskiego filozofa i teologa, a co najważniejsze ucznia Jezusa, posługiwanie się przez palestyńskiego Nauczyciela hebrajskim maszalem „znajduje swoje usprawiedliwienie w świecie myśli biblijnej, ponieważ według tej myśli całe stworzenie jest dziełem Boga, dokonanym przez Słowo i nie stworzoną mądrość Boga. W tej perspektywie nie jest bynajmniej absurdem posługiwanie się terminami dotyczącymi rzeczy doświadczanych zmysłami (...) oraz rzeczywistością codziennego życia, ażeby pouczać o rzeczywistości należącej do porządku duchowego" (Claude Tresmontant, „NAUCZANIE RABBIEGO JESHUY", Wydawnictwo AA - Fronda, Kraków - Warszawa 2008, str. 67).

Słowa anioła zapisane przez Łukasza w jego Ewangelii (1,35): „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię" (czy też - w innych tłumaczeniach - moc Najwyższego „zacieni cię" (Biblia Warszawska), „zaćmi cię" (Biblia Brzeska), „okryje cię jak obłok" (Biblia Poznańska)) wypadałoby w takim razie umiejscowić także w kontekście „poznawania" się. Tak jak mąż „zacienia" swoją żonę i „osłania", kiedy się do niej „zbliża" i „poznaje" ją (czytelnik czyta w tych słowach to, co odkodował z biblijnego języka - klucz już posiadł), tak Duch Święty, który wnika w ducha ludzkiego, również „osłania" i „zacienia" wnętrze człowieka miłującego Boga i oddającego się Mu. O tym cieniu czy obłoku piszą wszyscy mistycy chrześcijańscy - wystarczy sięgnąć na przykład do Doktorów Kościoła, aby ten tajemniczy cień stał się jaśniejszy.

Ja dla przykładu chciałbym przytoczyć tutaj słowa anonimowego autora książeczki „Obłok niewiedzy" - przeznaczonej tylko dla tych, którzy pragną duchowego kontaktu z Oblubieńcem, czy też - innymi słowy (czytelnicy, którzy dotarli aż do tego miejsca nie będą już zgorszeni) - dla szukających duchowego współżycia z Panem. Tylko dla nich jest dziełko to napisane (jeżeli czytelnik do tego miejsca prześlizgnął się bez takowych pragnień, jest tylko bezwstydnym podglądaczem - voyeuryzm należy jednak leczyć), i tylko ci skorzystają niewątpliwie z tej znamienitej lekcji kontemplacji, która to lekcja jest niczym innym jak duchowym wychowaniem seksualnym:

„Przez ciemność rozumiem «brak wiedzy", tak jak mówi się, że coś, czego nie znasz lub może zapomniałeś, jest «ciemne» dla ciebie, nie możesz bowiem ujrzeć tego okiem umysłu. Dlatego własnie nazywam to «obłokiem», oczywiście nie obłokiem pary, ale «niewiedzy», obłokiem niewiedzy między tobą i twoim Bogiem (...) Miłością można Go pochwycić i zatrzymać, nigdy jednak myśleniem (...) Przeszyj gęsty obłok niewiedzy ostrą strzałą stęsknionej miłości..." („Obłok niewiedzy", W drodze, Poznań 2001).

I tu znajduje się odpowiedź na mogące pojawić się pytanie, dlaczego to niby współżycie miałoby prowadzić do poznania drugiej osoby - chodzi po prostu o miłość wyrażoną całkowitym oddaniem się sobie nawzajem, które najpełniej realizuje się w czasie współżycia. Ponieważ bez takiej miłości nie jest możliwe poznanie, które jest życiem wiecznym (por. J 17,3), dlatego można napisać, że bez tego duchowego współżycia nie ma życia wiecznego, bo nie ma poznania Boga - podobnie jak bez współżycia z mężem nie można go prawdziwie znać (por. Łk 1,34).

Tłumacze Biblii Tysiąclecia tłumaczą, że „w terminologii semickiej, zwłaszcza Janowej, «poznać» oznacza nie tyle akt umysłu, ile zmianę całej moralnej postawy człowieka wobec miłującego Boga, który mu się objawia". Uczmy się od Maryi takiego „poznania" - jej całkowite oddanie się Bogu sprawiło, że Duch począł w niej Syna Bożego; miłość jest płodna. Ten sam Duch, który tego dokonał, jest obiecany i nam: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna (ginwskei). Ale wy Go znacie (ginwskete), ponieważ u was przebywa i w was będzie" (J 14,16-17).

Sławomir Zatwardnicki

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura