Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
77
BLOG

Uwaga! Niebezpieczne Zwiastowanie (4 niedziela Adwentu)

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 4

 

Scena Zwiastowania znalazła się w Łukaszowej Ewangelii zaraz po opisie ukazania się anioła Zachariaszowi. Nawet jeżeli Łukasz kierował się tylko względami chronologicznymi, trudno uwierzyć, żeby Pan przypadkowo pozwolił na takie umiejscowienie dwóch spotkań człowieka z aniołem; warto odczytać płynącą z nich lekcję wiary.

 

Anioł Gabriel pozdrawia Maryję i oznajmia „łaski pełnej”, że Pan jest z Nią. Nic nie wiemy o tym, żeby czekała Ona na jakąś szczególną łaskę Boga, możemy jednak być pewni – a świadczy o tym całe Jej życie – że była otwarta na Bożą wolę i chciała ją pełnić. Z kolei Zachariasz modlił się nie tyle o wypełnienie zamiarów Boga, co konkretnie - o syna. Anioł Pański zapewnia kapłana, że jego modlitwy zostały wysłuchane; z zapowiedzi Bożego posłańca wynika, że syn Zachariasza i Elżbiety miał mieć swój udział w wypełnieniu woli Bożej (co rzeczywiście potwierdza późniejsze życie Jana Chrzciciela) i dlatego – niejako przypadkiem – kapłan „łapie się” na udział w Bożym planie zbawienia ludzkości; Bóg miłosiernie włącza go w Swoje plany.

Ciekawa jest reakcja na objawienie przekazywane przez anioła. Skromna Żydówka jest zmieszana na wieść o istocie Tego, którego porodzi, o Jego misji i wiążącym się z nią powołaniu dla Jej życia, i od razu zaczyna rozważać, co miałoby znaczyć anielskie pozdrowienie. Boi się, ale prawdopodobnie jest to nie tyle strach, co bojaźń Boża. Za to mąż krewnej Maryi – stwierdza ewangelista – przeraża się i pada na niego strach. Widać z tego, że nawet pełniąc obowiązki kapłańskie nie trwał w Bożej obecności w swoim sercu, tak jak zapewne czyniła to prosta dziewczyna z Nazaretu – tylko czujność ducha pozwala bowiem przyjąć bez strachu pojawienie się Tego, który wcześniej został spotkany przez wiarę.

Anioł zwiastuje Maryi, kim ma być Jej Syn, i chociaż również i Zachariaszowemu synowi dano wielkie powołanie, to przecież tylko Tamten ma być zwany „Synem Najwyższego”. Jednak to właśnie kapłan nie może uwierzyć słowom Gabriela, a Dziewica ani przez chwilę nie wątpi w to, że Bóg wypełni słowo – kiedy pyta, jak to się stanie, nie wyraża w ten sposób zwątpienia, a wypowiada po prostu zdumienie i niezrozumienie, jak to się stać może; jest w tym również proste i pokorne oczekiwanie, że Bóg realizuje Swoje plany wtajemniczając w nie człowieka. Dlatego anioł Gabriel odpowiada na Jej pytanie (ma począć za sprawą Tego, dla Którego nie ma nic niemożliwego), w przeciwieństwie do wątpliwości Zachariasza, których nie tylko że nie rozwiewa, ale jeszcze zapowiada skutek jego niewiary w Słowo Boga (będzie niemy „aż do dnia, w którym się to stanie”).

Nie da się zrozumieć wielkości wiary Maryi bez porównania jej „fiat” z Zachariaszową niewiarą. Nie sposób nie pamiętać mi o tym, bo po wielokroć bliżej mi do postawy kapłana niż Dziewicy – co rusz łapię się na tym, ze kiedy długo o coś proszę Pana, o coś, na czym wydaje mi się szczególnie zależeć, brakuje mi ufności, że On odpowie na moje oczekiwanie. I kiedy posyła anioła, albo pozostaję niemy z powodu swojej niewiary (otwieram jedynie usta ze zdziwienia), albo zaczynam się lękać spełnienia tego, o co prosiłem. A najczęściej w ogóle nie jestem przygotowany na prywatne zwiastowanie, ponieważ nie trwam w modlitwie nieustannej.

 

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za mną, grzesznikiem...

 

Sławomir Zatwardnicki


Tekst ukazał się w ostatnim numerze "Biblioteki kaznodziejskiej"





Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura