Ten tylko zobaczy w Rabbim z Nazaretu Mesjasza, kto ślepy jest jak Bartymeusz wołający przy drodze: "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną" (Mk 10,47). Takiego nie uciszą ci, którzy nastawać będą, aby zamilkł. Ślepcy, którym wydaje się, że widzą - nie zobaczą Tego, który daje się widzieć ślepym przekonanym o swojej ślepocie.
To potrzeba przejrzenia pozwala zobaczyć.
Potrzebuję przejrzenia: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną.
Ten tylko nie wda się w dyskusje teologiczne mające dowieść lub zaprzeczyć tożsamości Chrystusa, kto podobnie do córki Jaira bliski jest śmierci. I jak przełożony synagogi odrzuci wtedy ten ktoś ludzkie dywagacje, a zaufa wierze. On może; tylko On może; tylko Bóg.
To doświadczenie choroby pozwala wyzdrowieć.
Potrzebuję wyleczenia: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną.
Doświadczenie bezsilności, grzechu, ciemności - ogołaca z pozorów. Jeśli nie On - umrę bez sił, potępionego okryje mnie ciemność. W tym miejscu nie mają sensu ludzkie podrygi. Rodzi się wiara w to, kim On naprawdę jest.
Obojętnie, czy jest się faryzeuszem, czy teologiem; księdzem czy świeckim - bez tego doświadczenia nie zna sięJezusa; może się coświe, ale nie zna.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)