Wersety od pierwszego do trzeciego dwudziestego drugiego rozdziału wskazują na strukturę narracja-dialog-narracja, a co za tym idzie uwydatniają centralną rolę dialogu między Bogiem a Abrahamem.
Trzykrotne i wypowiadane z ufnością „Oto jestem” (czy też – według Septuaginty – „Oto ja”) wyraża całkowitą dyspozycyjność Abrahama: znak obecności i gotowości działania. Bóg nie przedstawia powodów, a patriarcha o nic nie pyta; jego uległość nigdy jeszcze nie była tak wielka. Abraham okazuje posłuszeństwo natychmiast i w milczeniu. Ale jest to odpowiedź człowieka wolnego, w przypadku niewolnika czy żołnierza brzmiałaby ona: „Rozkaz!”. Trzeba też zauważyć, że Bóg tym razem zwraca się inaczej niż do tej pory (por. Rdz 12,1; 13,14; 15,1; 21,12) – nie przekazuje od razu polecenia, ale najpierw woła Abrahama. Bóg musi mieć pewność, że Abraham nie działa pod przymusem. „Oto jestem” jest odpowiedzią człowieka na Boże wezwanie: tak odpowie Samuel (por. 1 Sm 3,1–10), a w Nowym Testamencie Maryja (por. Łk 1,37–38). Ważne jest dla Boga, aby człowiek odpowiedział w sposób wolny. W tej odpowiedzi na Boże wołanie usłyszeć można nie tylko gotowość wysłuchania, ale i wykonania tego, co powie Bóg.
W tekście hebrajskim Bóg nie mówi: „weź twego syna” (Rdz 22,2), ale „weźże”, czyli „weź proszę”; do rozkazu „weź” dodana jest bowiem partykuła zmieniająca rozkaz w prośbę (obliczono, że w Starym Testamencie użyto takiej partykuły jedynie pięć razy, poza interesującym nas fragmentem także w: Rdz 13,14; 15,5; Wj 11,2 i Iz 7,3). W ten sposób Bóg prosi o wykonanie czegoś niezwykłego, wydawałoby się nielogicznego czy przekraczającego ludzkie zrozumienie. Wcześniej Lot i Izmael zostali wykluczeni z Bożego wybrania, a teraz ma się okazać, że i Izaak, „syn obietnicy”, również?
Technika prostej narracji skrywa przed czytającym wszystkie uczucia. Czytelnik pozostaje z własnymi wyobrażeniami tego, co przeżywa ojciec mający ofiarować własnego syna, i to „syna obietnicy”. A jest to syn, którego kocha – sam Bóg podkreśla wartość, jaką Abraham do niego przywiązuje. Wypowiadając słowa: „syna twojego jedynego, którego kochasz, Izaaka” (Rdz 22,2), Bóg jakby przypomina (opowiada) o tym wszystkim, co wydarzyło się wcześniej: o obietnicy,oczekiwaniu na jej wypełnienie i wypełnieniu. Nie jestwięc jakimś „zapomnieniem” się to wezwanie, które kieruje do Abrahama; owszem, wie Bóg, kim jest dla Abrahama Izaak, a jednak prosi o to, aby patriarcha złożył go w ofierze.
Nie od razu Bóg zdradza imię ofiary, swoje polecenie wydaje stopniowo, jakby delikatnie przygotowując Abrahama do tego, co powiedziane od razu mogłoby spowodować pomieszanie jego rozumu: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i...” (Rdz 22,2). Inni z kolei egzegeci zauważają właśnie ten fakt, że Bóg określa ofi arę, używając coraz bardziej intensywnych wyrażeń (Ambroży z Mediolanu powie, że Bóg „kłuje żądłami miłość ojcowską”): Abraham ma wziąć „swego syna”, „jedynego”, „kochanego”, „Izaaka” (jedyny raz w tym opowiadaniu ktoś inny poza narratorem nazywa po imieniu Izaaka). Podobnie Bóg stopniował napięcie w czasie pierwszego wyjścia: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca” (Rdz 12,1). Wtedy nie tylko należało opuścić ziemię ojczystą, ale i dom ojca; teraz nie tylko syna, ale tego syna: kochanego, Syna Obietnicy.
Określenie „syna jedynego” (dosłownie „twojego jedynego”) nie jest przecież precyzyjne – ma wszak Abraham i innego syna, Izmaela. Może takie określenie oznaczać albo fakt, że Izmael został wydalony z domu, a tym samym pozbawiony praw dziedziczenia, albo wskazywać na to, że tylko Izaak jest „synemobietnicy”, długo oczekiwanym i będącym w końcuwypełnieniem słów Boga. W każdym razie na pewno właśnie Izaak – wydaje się to oczywiste – jest tym, którego najtrudniej byłoby ojcu złożyć w ofierze.
Dopiero teraz Bóg wprost wypowie to, co do tej pory pozostawało domysłem, jeśli pamięta się wydarzenie pierwszego opuszczenia (por. Rdz 12,1). Ma Abraham – zgodnie z Bożym wezwaniem – złożyć syna w ofierze „na jednym z pagórków”, nie bardzo jeszcze wiadomo którym, dopiero Bóg go wskaże. Tym miejscem okazuje się Moria, a ponieważ jedyny inny tekst, w którym pojawia się wzmianka o tej górze to 2 Krn 3,1, Moria byłaby więc jednym ze wzgórz Jerozolimy, na którym Salomon zbuduje świątynię; za tym utożsamieniem pójdzie potem cała Tradycja. Abraham jest więc pierwszym, który odda tam Bogu cześć. A jeśli pamiętać o tym, że świątynia Boga prawdziwego stanowiła zapowiedź i obraz Kościoła Chrystusa, wtedy góra Moria przywodzi na myśl inną górę – Kalwarię, a Abraham staje się zapowiedzią i obrazem Jezusa Chrystusa.
Tym razem nie on wybrał miejsce na złożenie ofiary, ale sam Bóg wskazuje takie miejsce (por. również Pwt 12,5: „szukać będziecie miejsca, które sobie wybierze Pan, Bóg wasz, spomiędzy wszystkich pokoleń, by tam umieścić swe imię na mieszkanie, tam pójdziecie”). Potomkowie Abrahama powinni się spodziewać, że i w ich życiu nastąpi taki moment, iż nie oni sami decydować będą, co, kiedy, gdzie i w jaki sposób oddać Panu, ale On sam poprosi ich i pouczy. Abraham odpowie na taką prośbę posłuszeństwem. Ale na razie musi jeszcze dojść do miejsca, które wskazuje mu Bóg.
Źródło:Abraham. Meandry wiary



Komentarze
Pokaż komentarze