Blog
gabriel maciejewski baśń jak n
coryllus
coryllus "dla sławy, dla zysku czasem"
405 obserwujących 2903 notki 12165569 odsłon
coryllus, 29 stycznia 2012 r.

O fałszywych intencjach i jeszcze gorszych wnioskach

2211 39 0 A A A

 

Jedyną pracą podnoszącą kwestię otrucia króla Stefana napisał Hermann Zdzisław Scheuring. Opublikował ją w Londynie w roku 1964. Ja tej pracy nie znam, ale jest ona konsekwentnie wyszydzana, jako że autor wnioskuje w kierunku z góry założonych tez. Nie to co zwolennicy mocznicy lub syfilisu, bo i tacy są wśród badaczy. Oni nie wnioskują do z góry założonych tez. Oni prowadzą badania. Uczciwe badania.

 

Najwięcej śmiechu jest oczywiście wtedy, kiedy przywołuje się w kontekście śmierci króla dwa nazwiska Dee i Kelley oraz nazwisko Olbrachta Łaskiego. To jest prawdziwa beka. Astrolodzy otruli Batorego!? Ha, ha, ha, a jakiż by mieli w tym interes? Chyba nie działali na zlecenie królowej Anglii? Przecież – jak ustalił to na tym blogu komentator Dalil – interesy Anglii nie sięgały dalej jak do Niemiec. Ergo – nie mogła istnieć Kompania Moskiewska, port w Archangielsku służył jedynie wielorybnikom i nikt do czasu Piotra I nie widział w nim żadnego Anglika. Co za brednie. To są sprawy dla poważnie myślących ludzi dość oczywiste. My tu jednak nie jesteśmy poważni i codziennie prawie pojawiają się na naszym blogu absolwenci poważnych studiów lub poważni literaturoznawcy gotowi demaskować choroby psychiczne autora bloga i jego obsesje. Jakoś musimy to znieść Kochani. Będzie dobrze, zobaczycie.

 

Sprawy są w większości znane, ale je pokrótce przypomnę – Olbracht Łaski, stryjeczny wnuk Jana Łaskiego – znanego humanisty i reformatora, który znał osobiści Erazma, wyjeżdża pewnego dnia do Anglii, bo w kraju nagrabił sobie już tak, że nikt, a najmniej król Stefan, nie chce go oglądać. Mimo, że goły i nie najlepszej sławy spotyka się z życzliwym przyjęciem, Anglicy organizują na jego cześć dysputę naukową w Oksfordzie, w której uczestniczy także Giordano Bruno. W czasie panowania Elżbiety zorganizowano dwie takie dysputy w tym miejscu – jedną na cześć Łaskiego, drugą na cześć samej królowej. Uroczy gest prawda? Łaski jest bez pieniędzy, ale Anglicy pchają się do niego z pożyczkami, co przez polskich historyków Zielińskiego i Żelewskiego, autorów książki o Łaskim zinterpretowane jest jako efekt czaru i poloru wojewody Łaskiego, który zniewalał Anglików do tego stopnia, że dawali mu pieniądze. Ja nie wiem doprawdy kim trzeba być, żeby wysnuć taki wniosek. Trzeba po prostu ukończyć studia historyczne w Polsce. Innego wytłumaczenia nie mam.

 

Łaski spotyka się z uczonym, astrologiem i matematykiem, Johnem Dee, znanym z tego, że po raz pierwszy użył nazwy Imperium Brytyjskie oraz wyznaczył datę koronacji królowej. Teraz pytanie; dlaczego on użył tej nazwy? Może po to, żeby zdefiniować cele polityki swojej królowej? Nie to niemożliwe, on to zrobił dla kawału po prostu. Nie miało to znaczenia. Dee sprowadza do swojego domu niejakiego Kelleya, którego wszyscy zgodnie nazywają szarlatanem. Ja właściwie nie wiem dlaczego, bo facet ma dar mówienia językami, oszukuje co prawda, ale ma poważne zdolności aktorskie, bo ludzie podczas seansów kupują jego grę. Polscy historycy jednak śmieją się z Kelleya i jego klientów z wdziękiem właściwym dziś dziennikarzowi Osieckiemu, piszącego książki o Smoleńsku.

 

Łaski wpada na pomysł – ponoć sam – by zabrać obydwu Anglików do Krakowa i przedstawić Batoremu. Oni się cieszą i godzą się na to bez wahania. Przychodzi dzień odjazdu, Łaski jest nieco zaambarasowany, bo jego wierzyciele, nie wiedzieć czemu zaczęli nagle domagać się zwrotu pieniędzy. Wszystko zostaje jednak załatwione pomyślenie, przekupiony kapitan stateczku zabiera na pokład Łaskiego, obydwu Anglików z żonami, bagaże, służbę i w ogóle wszystko co jest potrzebne w dalekiej podróży. Sprawę udaje się załatwić po cichu, w całkowitej tajemnicy. Wypływają w nocy. W czasie rejsu łapie ich sztorm i muszą zawrócić, przeczekują burzę w jakimś małym porcie. Nikt niczego nie zauważa. Sprawa jest czysta, ale durnie z tych Anglików. Po ustaniu sztormu rejs twa dalej. I tutaj muszę wam się przyznać, że polscy popularyzatorzy historii zaczynają coś podejrzewać, ale że żywią dla swojego bohatera sympatię prawie tam samo żywą, jak Zbigniew Nienacki dla Pana Samochodzika, więc ciągną dalej po swojemu.

 

Po wielu miesiącach wszyscy przybywają do Krakowa. Jest marzec. Król Stefan wie oczywiście o wszystkim i chce się spotkać z magami, ale odwleka dzień seansu. Jest zajęty polowaniem, jak to dziki człowiek z dalekiego kraju, nie wie co jest dla niego ważne, lubi prostackie rozrywki i lekceważy ludzi. W końcu po dwóch miesiącach oczekiwania magowie stają przed obliczem króla. Kelley, który był medium sprowadza do sali nie żadnego tam anioła z nie wiadomo którego kręgu, ale samego Pana Boga, który oznajmia Batoremu, że duch z zachodu chce rozszarpać jego wnętrzności, cytuję niedokładnie, ale jakoś tak to brzmiało. Pan Bóg próbuje początkowo zrobić wrażenie na królu opowiadając o jego chronicznie nie gojących się ranach na nogach, szydzi z nich wręcz. Batory miał takie rany, jedną z nielicznych chorób, jakie przeszedł w młodości był ropień za uchem, który zniknął, ale pojawiły się te owrzodzenia na nogach, które lekarze jątrzyli, by wychodziły przez nie „złe humory”. Batory wysłuchuje Stwórcy przemawiającego ustami Kelleya spokojnie, w końcu nie na darmo kazał ich śledzić obydwóch i obserwować przez dwa miesiące, by się dać zaskoczyć obecnością Pana Boga. Nagradza ich jeszcze wręczając każdemu 800 florenów i daje do zrozumienia, by zmienili miejsce pobytu. I oni zmieniają, a wraz z nimi Łaski. Przenoszą się do Pragi gdzie rezyduje cesarz Rudolf, następca cesarza Maksymiliana.

Opublikowano: 29.01.2012 10:57.
Autor: coryllus
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Komiks

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • No a programy antyplagiatowe?
  • Dziękuję, pochrzaniło mi się...
  • Niezłe. Kisch siedział przez całą wojnę w Australii, potem przyjechał do Pragi. Po co on im...

Tematy w dziale Kultura