coryllus coryllus
3602
BLOG

Czy Wyrypajew jest ojcem dziecka Bratkowskiej

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 33

 Nasz ulubiony, czynny w Polsce, rosyjski reżyser, Iwan Wyrypajew, został nagrodzony przez Ławrowa i Sikorskiego jakimś talerzem pyszności za zbliżanie Polski do Rosji, czy też na odwrót, już nie pamiętam. Ponieważ ja już tu kiedyś opisywałem reżysera Wyrypajewa i postawiono mi wówczas zarzut, że szydzę z nazwiska wybitnego człowieka, chciałbym ten sukces dziś powtórzyć. Jeśli mamy imprezę pod tytułem „Zbliżanie Polski do Rosji” to rzecz ta, moim przynajmniej zdaniem, wymaga odpowiedniego propagandowego zaplecza. No chyba, że to jakaś chwilówka, która za dwa tygodnie nie będzie miała żadnego znaczenia. Jeśli rzecz całą firmuje ktoś tak beznadziejnie wizerunkowo nieciekawy jak Radosław Sikorski i ktoś tak przeżarty złem jak Ławrow, to raczej nie powinni oni dobierać sobie do kompanii faceta nazwiskiem Wyrypajew. Całość bowiem zaczyna jawić się nam jak znany czytelnikom z dziewiątej chyba księgi przygód Tytusa, Romka i A'tomka najazd winocajsów na samotną karczmę. Sikorski, Ławrow i Wyrypajew, w dziwnych czapkach na głowie, z nożami w rękach przyszli krzewić przyjaźń międzynarodową. I nie chce być inaczej. Ja nie mam zamiaru oglądać przedstawień reżyserowanych przez Wyrypajewa, a legenda jaką on sobie dorabia, legenda uratowanego przed upadkiem młodocianego przestępcy, który zna życie od podszewki, odstręcza mnie od tych produkcji całkowicie. Ta sama legenda każe nam trzymać się z daleka od nominacji firmowanych przez Sikorskiego i Ławrowa. I nie wiem doprawdy kogo oni chcą przekonać tym Wyrypajewem, chyba tylko jakichś narkomanów, jakichś biednych zahipnotyzowanych sztuką nowoczesną, albo pijanych ludzi, którzy nie wiedząc gdzie się znaleźli siedzą na przedstawieniach tego całego Wyrypajewa i gapią się bezmyślnie na aktorów.

Być może jeszcze córka Bratkowskiego, która ogłosiła, że chce zabić swoje dziecko w Wigilię Narodzenia Pańskiego byłaby tym zainteresowana, ale co do tego także mam wątpliwości. Kiedy bowiem spojrzałem wczoraj na jej fotografię, pomyślałem, jak beznadziejnie nieszczęśliwa musi być ta istota. Jak beznadziejnie nieszczęśliwi muszą być oni wszyscy, którzy dziś, przed zakończeniem kolejnego roku usiłują desperacko zwrócić naszą uwagę na swoje nędzne i nieudane życie. Wyłączam z tego zbioru nieudaczników Wyrypajewa, bo on ma przepisane przez ruską ambasadę budżety na swoje utrzymanie, budżety pochodzące z naszych podatków i nie musi się martwić niczym. Realizuje bowiem plan Ławrowa, który z kolei realizuje doktrynę imperialną świętej Rusi. Ci inni zaś, którzy zostali dodani do Wyrypajewa, mają po prostu przechlapane. Nie dość, że nikt ich nie chce, nie dość, że sami się sobą brzydzą i nie mogą wytrzymać we własnym towarzystwie, to jeszcze dyrektor cyrku wypędza ich bacikiem na scenę i każe tańczyć. To nie jest sytuacja do pozazdroszczenia proszę Państwa, tym bardziej, że wszyscy ci ludzie, których zaraz opiszę są święcie przekonani, że oni właśnie, nie kto inny wyciągnęli los na loterii i los ten okazał się wielką wygraną.

Patrzyłem wczoraj na tę głupią Bratkowską i przypomniały mi się twarze niektórych dziewczyn w moim wieku i trochę młodszych, które nie mogą mieć dzieci. Przypomniało mi się jak one patrzą na biegające po dworcowych poczekalniach obce dzieci, jak są gotowe na to, by od razu właściwie zająć się wychowaniem tych nieznanych im maluchów i jak twarde muszą być za każdym razem kiedy narasta w nich to wielkie wzruszenie, które nigdy się nie spełni. I zawsze im się udaje, nigdy wyobraźcie sobie, nie płaczą. I to są wielkie i godne prawdziwego artysty sceny, które niestety nie doczekają się ani opisu, ani realizacji teatralnej. Te bowiem formy zarezerwowane są dla Bratkowskiej i Wyrypajewa. To nie wszystko jednak, jest znacznie gorzej. Wczoraj znalazłem w sieci reklamę czyli recenzję nowej książki Jerzego Pilcha. Ulubiony pisarz elit III RP postanowił zrobić raz jeszcze to, co robił już tyle razy wcześniej, opowiedzieć nam o swoim pijaństwie. Oczywiste jest, że Pilch nie potrafi gadać o niczym innym, bo jest po prostu kompulsywnym alkoholikiem, który łudził się, że pisanie książek pomoże mu wyjść z choroby. To są mrzonki i tylko ktoś tak głupi jak Pilch mógł łudzić się, że tak się stanie. Przez lata całe jego nędzne książki były lansowane jako skończona doskonałość i zwór do naśladowania, a dziś oglądamy już absolutny schyłek tego przedstawienia. Pilch bowiem oznajmił, że nie dość iż jest pijakiem to jeszcze ma chorobę Parkinsona. Dziwne, że nie zaczął pokazywać swoich wrzodów na tyłku, hemoroidów i innych dolegliwości wieku starczego. Nowa odsłona lansu Pilcha związana jest oczywiście z przygotowywaną premierą filmu nakręconego na podstawie jego książki „Pod mocnym aniołem”, filmu, który – już dziś mogę to powiedzieć – będzie gorszy niż radziecki film o chłopcu co mu ojciec przeszczepił skrzela rekina, bo dzieciak był chory na płuca. Oglądanie go ma zaś taki sam sens, jak chodzenie na przedstawienia Wyrypajewa.

Nie łudźcie się jednak, że kiedy Pilch wreszcie zejdzie i uwolni nas od swojej krępującej obecności, spektakl się skończy. W kolejce już czekają inni, jakiś Ignacy Karpowicz, jakiś Kuczok i inne beztalencia i wymysły copywriterów z wielkich domów mediowych.

Dziś zaś z samego rana w portalu WP lansują wywiad, którego jakiemuś biedakowi udzielili Hołownia i Prokop. Jeśli ktoś nie wie kim są inkryminowani osobnicy informuję, że są to telewizyjne gwiazdy, które popisują się na wizji iskrzącymi się od kretynizmu dialogami na temat wiary i Kościoła. Hołownia rości sobie pretensje do znawstwa w tym zakresie, bo odbył w swoim życiu trzy nowicjaty, ale żaden mu się niestety nie przyjął. Musi więc biedaczek dorabiać w telewizji. Ci dwaj nie są alkoholikami, nie chcą zabijać dzieci, oni tylko będą nam delikatnie sugerować, że można żyć rozrywkowo, to znaczy coś tam wciągać i przelatywać, a jednocześnie być dobrym katolikiem, jak Hołownia. Ja nie wiem, być może jest to możliwe i oni mają rację. Nie orzekam, bo nie jestem dobrym katolikiem, sami musicie ocenić. No i ten wywiad, to jest fragment kolejnej książki w typie „wywiad rzeka”, w której nic nie rozumiejący, oszukani przez Wyrypajewa i Ławrowa chłopcy wymądrzają się na zadane tematy. Od razu zauważyć możemy, że Hołownia i Prokop są w dużo lepszej formie niż Bratkowska i Pilch. Co to znaczy? Moim zdaniem tyle, że oni świadomie i na zimno realizują program tego całego oszustwa. Jeśli chodzi o Pilcha i Bratkowską, którzy są emanacją pewnych ściśle określonych środowisk w grę wchodzi pewien tragizm, którego u tych dwóch nie ma. Otóż – a jestem tego pewien – Bratkowska i Pilch wierzyli długo, a Bratkowska wręcz wierzy nadal, że to co jest ich udziałem to sukces. Pilchowi jest trochę trudno, bo starzejący się, chory na Parkinsona facet, który siedział wiele miesięcy w Tworkach musi wiedzieć, że sukces wygląda jednak trochę inaczej. Dlatego Pilcha jest mi trochę szkoda. Pilch może się nawet nawrócić i raczej jestem pewien, że tak się stanie. Co do Bratkowskiej zaś wątpliwości nie ma. Ona zostanie tam gdzie jest. Nie rozumie bowiem, biedna jaka jest prawdziwa natura karcianych oszustw. Nie chodzi o to, że ktoś trzyma karty w rękawie, albo, że nacina brzegi żyletką. Chodzi o to, że człowiek idzie do certyfikowanego, firmowanego przez najbliższych i najbardziej zaufanych ludzi Pewexu, gdzie sprzedają importowane, kolorowe talie w pięknych tekturowych pudełkach. Kupuje taką talię i jest przekonany, że oto teraz wszystkie partie pokera, wista i preferansa są jego. Tymczasem te karty w środku już są fałszywe i służą jedynie do gry w durnia i tej drugiej, wiecie jakiej. I Bratkowska właśnie przegrała w grę zwaną Chistoryczny Upadek Japonii, ale tak się złożyło, że nie może w to uwierzyć. Nie jest Hołownią, który nie przejmuje się tym, iż nie imają się go nowicjaty i robi nadal swoje. Jest wrażliwą kobietą, która została oszukana, w sposób najbardziej perfidny z możliwych i jestem pewien, że ona akurat patrząc na biegające po podwórku obce dzieci nie wytrzymałaby tego napięcia.

 

Ponieważ nasz sklep jest zamknięty do nowego roku, wszyscy chętni, którzy chcą jeszcze kupić książki muszą ich poszukać na allegro lub w jednym z wymienionych sklepów: Foto Mag przy stacji metra Stokłosy w Warszawie, Tarabuk przy Browanej 6 w Warszawie, Latarnik przy Łódzkiej 8 w Częstochowie.

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka