Nie pamiętam już w czym wierszu umieszczona była ta fraza: jednością silni, rozumni szałem, nie pamiętam, ale wraca to do mnie często, bo w szkole podstawowej na każdej prawie akademii ktoś ten wiersz deklamował. Na mnie całe szczęście nigdy nie padło, bo chyba bym zemdlał w trakcie tej deklamacji. Wydawałoby mi się to lepsze niż przepuszczenie przez krtań zbitki głosek układających się w słowa „rozumni szałem”. Niechęć do tego wiersza (chyba, cholera, Szymborska) pozostała mi do dziś i kiedy słyszę coś, jak mawiają na Mazowszu „w podobie” zaczynam się mocniej pocić.
Toyah co prawda reklamował mnie tu ostatnio jako człowieka, który nie zajmuje się bieżącymi sprawami, a wręcz ostentacyjnie się od nich odsuwa, no trudno....Dziś muszę to zmienić i odnieść się do tego co dzieje się – jak powiada poeta - „tu i teraz”.
Pamiętam dokładnie dzień, w którym po raz pierwszy zobaczyłem agenta Tomka. Przybył do Grodziska w towarzystwie Anity Gargas, na zaproszenie miejscowego Klubu Gazety Polskiej. Ja w tamtym czasie wierzyłem jeszcze w misję mediów obywatelskich i chciałem się umówić z panem Kaczmarkiem na wywiad. Okazało się, że to jest niemożliwe, a Anita Gargas posłała mi takie spojrzenie, jakie zwykle prestidigitatorzy kierują w stronę ludzi próbujących odkleić denko od ich magicznego cylindra. Takiego wiecie, co się z niego króliki wyjmuje, a czasem wkłada się tam portfele podstawionych osób siedzących na widowni. Były to czasy dziewicze jeszcze, kiedy wszyscy w coś wierzyli, a moi koledzy mieszkający „gdzieś w Polsce”, którzy nie mieli tego szczęścia by zobaczyć pana Kaczmarka na żywo i z nim pogadać, dzwonili tu i pytali czy agent Tomek „rysował”. Czy rysował to znaczy w slangu czy odbył stosunek płciowy dla dobra sprawy z posłanką Cielebąk oraz z tą drugą dziewczyną szamana, co potem za Pazurę wyszła. Ja się o to nie dopytałem, ale pamiętam, że pomrukiwałem znacząco do słuchawki, wywołując tym zrozumiały entuzjazm po drugiej stronie.
Jak wiecie od tamtego czasu starałem się nie pisać o agencie Tomku, ponieważ media zrobiły mu taką oprawę, że doprawdy trudno było cokolwiek sensownego w ten barszcz wrzucić. Nigdy nie zapomnę sceny widocznej na zdjęciu pomieszczonym w Superekspresie, gdzie widoczna była krocząca jakoś tak smętnie i bez polotu Katarzyna Hejke, za którą równie smętnie snuł się Tomasz Kaczmarek wpatrzony z niewiadomych powodów w ziemię. Podpis pod zdjęciem (cytuję z pamięci) brzmiał: agent Tomek patrzy na seksowne nogi Katarzyny Hejke. To był już wystarczający powód, żeby nie zajmować się Tomaszem Kaczmarkiem. Był to także wystarczający powód do tego, by Tomasza Kaczmarka wycofać gdzieś do taborów i dać mu do obierania furmankę ziemniaków. Nic takiego się jednak nie stało, im więcej idiotycznych zdjęć robiła Kaczmarkowi prasa, tym bardziej wypychano go w PiS na pierwszą linię. I to było od pewnego momentu wprost zdumiewające. Dlaczego człowiek ewidentnie spalony, w dodatku taki, który nie radzi sobie z emocjami i raz po raz pada łupem mediów, pokazywany jest jako jedna z twarzy PiS? Bo co? Bo ładnie wygląda? No jeśli przyjmiemy, że to jest pierwszy i najważniejszy powód to wypada zapytać, kto wyznacza kryteria oceny frontmenów i (przepraszam za wyrażenie) frontmenek PiS? Anita Gargas czy Katarzyna Hejke?
Kiedy dziś otworzyłem portal WP znalazłem tam wypowiedź pana Kaczmarka treści mniej więcej takiej: mam pełną wiedzę na temat patologii w PO. No i co z tym zrobić? Władzy w Polsce nie odzyska się poprzez demaskację brudnych czynów przeciwnika, przestępczości zorganizowanej zaś nie zwalczy się poprzez pisanie książek o mafii. To są złudzenia, którym ulega nie tylko agent Tomek, to są złudzenia, który ulega bardzo wiele osób w PiS, korzystających przy tym na zimno z tego, że prezes jest jeden i nie może decydować o wszystkim. Uważam, że ludzie popierający Prawo i Sprawiedliwość wykazali już tyle dobrej woli i tyle uporu w tym trwaniu przy Jarosławie Kaczyńskim, że należy im się jakiś elementarny szacunek. My nie głosujemy na PiS i nie popieramy tej partii dlatego, że jest tam Tomasz Kaczmarek, który ładnie wyglądał, a pewnie jeszcze lepiej „rysował”, nie popieramy jej dlatego, że Hoffman umie zawiązać sobie krawat i nosi drogie garnitury, ale dlatego, że partia ta obiecała realizować to co zwykle nazywa się interesem narodowym. PR w tym przedsięwzięciu jest najmniej ważny. Podkreślam: najmniej ważny. PR to jest rzecz istotna dla Tusków i reszty. Tutaj, po naszej stronie PR przeszkadza. Tu się liczy wyłącznie skuteczność i siła. Dobrze p tym wiedział Przemysław Gosiewski, dziś już niestety świętej pamięci.
Dla mnie więc wiadomość, że Kaczmarka wywalą z PiS jest powodem do otwarcia butelki szamponu, bo przecież nie będę się w pędzał w alkoholizm z powodu agenta Tomka. Bo oznacza to, że słabo zorientowani i mocno manipulowani ludzie są odsuwani. To dobrze. Kto przyjdzie na ich miejsce i kto będzie decydował o obsadzie pierwszej linii? Mam nadzieję, że nie Anita Gargas i Katarzyna Hejke.
Jeśli przypomnicie sobie ostatnie lata i historię tych wszystkich piarowych kompromitacji, od Kluzikowej „ładnej buzi” począwszy, przez Poncyliusza, na Kaczmarku kończąc, na pewno przyjdzie Wam do głowy to samo co mi. Tam z tyłu siedzi jakaś grupa „rozumnych szałem” i to ustawia w taki właśnie sposób. Organizuje ten cały kult Cargo wokół ładnych buź, rysowania i dobranych garniturów, a potem wszyscy się dziwią, że tych ludzi, tak przecież ściśle wyselekcjonowanych, tak ładnie i ciekawie wyglądających w mediach można zdeprawować z największa łatwością. No i każdy musi sobie zadać wtedy pytanie: czy oni to robią specjalnie czy z głupoty? Czy oni, ci „rozumni szałem” w ogóle wiedzą kim my jesteśmy, czy wszystko organizują „pod siebie”? To są pytania trywialne, właściwie nie powinny się tu znaleźć, ale czasem warto uderzyć w taki ton wdzięcznej prostoty i posłuchać kto nań odpowie. Posłuchajmy więc. Ja na razie wybywam, więc nie będę mógł komentować. Powrócę niebawem.
Na stronie www.coryllus.pl trwa promocja książek „Dzieci peerelu” i „Nigdy nie oszczędzaj na jasnowidzu”. Sprzedajemy je w tym miesiącu po 15 złotych za egzemplarz. Można także zobaczyć tam portret Georga Hohenzollerna autorstwa Tomasa Bereźnickiego z Krakowa. Georg będzie jednym z bohaterów komiksu „Święte królestwo 1526”, który ukaże się na wiosnę. Mamy w ofercie także nowe książki i nowe kwartalniki. Wszystko na stronie www.coryllus.pl. Jeśli ktoś woli kupować książki w tradycyjnym sklepie może odwiedzić księgarnię Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, sklep FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, albo księgarnię „Latarnik” przy Łódzkiej 8 w Częstochowie. Aha, jest jeszcze księgarnia wojskowa w Łodzi, przy Tuwima 33, tak także powinny być jeszcze nasze książki. No i w Katowicach, w księgarni „Wolne słowo” przy 3 maja.


Komentarze
Pokaż komentarze (92)