Dla każdego, kto widział jakiekolwiek obrazy religijne jasne jest, że w całych dziejach malarstwa europejskiego i amerykańskiego, nikt nie namalował takiego przedstawienia – dwunastu apostołów pod krzyżem. I większość z nas rozumie dlaczego. Otóż dlatego, że w sytuacji kryzysowej wszyscy uczniowie Jezusa spieprzali jakby ktoś rozpylił napalm nad Jerozolimą i pochowali się w najciemniejszych norach. Pod krzyż poszła tylko matka i ten biedny święty Jan powodowany młodzieńczą głupotą. Reszta wykazała się zdrowym rozsądkiem i się schowała czekając na rozwój wypadków. Oczywiście ta reszta to 12 – 1, bo Judasz swoją robotę wykonał już wcześniej i on akurat pod krzyż nie musiał się fatygować. Miał usprawiedliwienie wystawione przez sanhedryn. Na odwagę zebrało się wszystkim później, kiedy okazało się, że ciemne siły nasyciły się Męką Pana i nie przewidują, by jego śmierć przyniosła jakiekolwiek poważne konsekwencje. To naszych bohaterów trochę uspokaja i przywodzi do przytomności. No, a po zmartwychwstaniu to już są herojami pełną gębą, a zesłanie ducha świętego to już jest absolutny hit, nie boją się nawet śmierci w męczarniach. Nic im nie straszne, udzielono im bowiem gwarancji.
My także mamy gwarancję dotyczącą zbawienia, o czy każdy wie i nie ma sensu tego tu powtarzać. Nie o tym będę dziś pisał. Nie mamy jedynie gwarancji dotyczących naszych spraw doczesnych i to wymaga od nas pewnego – moim zdaniem - usztywnienia postawy. Wiele osób jednak uważa, że nie usztywnienia, a elastyczności. Elastyczna postawa to jest w naszym, wysoko cywilizowanym świecie prawdziwy hit. Wyobraźmy sobie, że Jezus mówi do Piotra o tym piejącym kogucie i zapieraniu się w żywe oczy, a ten zamiast powiedzieć coś z sensem, albo przynajmniej się zawstydzić, zaczyna wołać kuku ryku! To jest moim zdaniem skrajny przykład postawy elastycznej, może zawsze być lepiej i nie popadajmy tu teraz w pesymizm. Z tymi postawami wobec wydarzeń bieżących mamy prawdziwy kłopot, bo w zasadzie trzeba by dawać świadectwo prawdzie każdego dnia, a z tym to tylko mnie jest łatwo, bo siedzę cały czas w domu, nikt tu nie zagląda poza listonoszem, rodzinnie jestem ustawiony dobrze, bo się nie czepiają i szlus. Inni mają gorzej. Kiedy ktoś ich pyta co myślą o 10 kwietnia muszą albo kłamać, albo się wstydzić, a jeśli powiedzą prawdę może być różnie. Jeszcze gorzej mają redaktorzy pism prawicowych, którzy przyjęli po 10 kwietnia postawę zdecydowanie niepodległościową i bezkompromisową. I to w dodatku bez żadnych gwarancji ze strony Pana Boga, Ducha Świętego, czy innych poważnych instancji. Ot tak, po prostu, z głębokiego przekonania, że tak trzeba.
Wszyscy pamiętamy jak zmontowany jest rynek prasy wysokonakładowej w Polsce. Mamy oto molocha, siedlisko zła wszelkiego, czyli Gazownię oraz dzielnych i bezkompromisowych publicystów z GP oraz Frondy, którzy jak ten Janosik, albo jak partyzanci w lesie przeciwstawiają się złu i walczą ze smokami. Oni się nawet na tę okoliczność obłożyli, bo nie chcę powiedzieć okleili specjalnymi symbolami, świadczącymi o tym, że są rycerzami walczącymi ze złem. Przychodzą jednak takie momenty, kiedy zauważamy, że coś w tym pełnym niepodległościowców lesie nie sztymuje. Tak jak z tą „Flądrą” ostatnio, a teraz z apelem redaktora Sakiewicza, który promuje koncert na Majdanie w Kijowie i rzuca hasło – kto nie z nami ten przeciwko nam! Czyli przeciwko komu, że spytam? Bo, jak zauważył ktoś słusznie, na okładce gazowni też się pisze o putinizacji Ukrainy. Mamy więc taką oto sytuację, jest kryzys i w czasie tego kryzysu gazownia i GP mówią jednym głosem. Św. Piotr pyta Judasza – idziesz dziś pod krzyż? A Judasz – a kto będzie występował? Janek z Maryśką – św. Piotr na to. Ok – mówi Judasz – wpadnę.
Ponieważ sytuacja na Ukrainie jest bardzo poważna, bez względu na to, z którego punktu widzenia byśmy jej nie oglądali, warto może na sam początek spytać, w czyim imieniu będą tam występować „nasi”. Kogo reprezentują i dlaczego w tak poważnej kwestii, jak przyłączenie dużego kraju do struktur Unii wypowiada, a raczej realizuje się wokalnie Paweł Kukiz. I kto ma to wydarzenie traktować poważnie? Bo w to, że jest ono obliczone na wystraszenie Władimira Putina, nie wierzy chyba nikt łącznie z samym redaktorem Sakiewiczem. Chodzi o to, by stworzyć bardzo wygodne, ale niesłychanie powierzchowne złudzenie, że cała Polska popiera przyłączenie Ukrainy do Unii, a czyni to z pobudek szlachetnych i czystych. Otóż tak rzeczywiście jest, Polska popiera przyłączenie Ukrainy do Unii, tyle, że pobudki są inne. Kiedy banki rzucą się na Ukrainę, u nas będzie trochę lżej, następne 20 lat zajmie im grabienie tego co się tam uchowało i wrabianie Ukraińców w długoterminowe, ciężko oprocentowane kredyty. Developerka się ruszy, statków się ciut więcej zbuduje i na dłuższy czas oddali się widmo katastrofy finansowej. A i nastrojami politycznymi w Europie środkowej lżej będzie grać. Jeśli zaś nie dojdzie do triumfu wolności na kijowskim majdanie może być różnie. Najpewniej zaś tak: ci, którzy dziś chcą wolności Ukrainy spuszczą nieco z tonu i urzeczeni stanowczością Władymira Władymirowicza, pomyślą, że lepiej jednak inwestować w tę Rosję. Władymir Władymirowicz otworzy szeroko ramiona i zacznie rozlewać wódkę do małych, kryształowych kieliszków. Z uśmiechem na ustach rzecz jasna. Potem wszyscy się dogadają co do nowego podziału wpływów i będzie dobrze. Nie wiem tylko gdzie my się znajdziemy, to zależy wyłącznie od siły argumentów Władymira Władymirowicza. On bowiem walczy o swoje życie, podobnie jak ci, którzy za nim stoją. Wśród tych zaś, co zatrudnili Kukiza, Sakiewicza i Flądrę do zbawiania Ukrainy nie ma aż tak wielkiego ciśnienia. Ono się może wydawać duże teraz, ale to nie pierwsza akcja na majdanie, pamiętamy tę wcześniejszą i wiemy, że są to ludzie skłonni do różnych kompromisów. Nie chcą sobie ludzie ci poza tym brudzić rąk i dlatego do przeprowadzania akcji wolnościowych na majdanie wynajęli Polaków. Oni mają wprawę w takich imprezach i zawsze chętnie pomogą, poza tym nie stawiają zbyt wygórowanych warunków i łatwo się z nimi negocjuje. O jedność zaś całego prawicowo niepodległościowego obozu zadba już redaktor Sakiewicz, który napisze, że kto nie popiera Kukiza ten popiera Putina. I już.
Muszę więc teraz coś wyjaśnić. Św. Jan nie znalazł się pod krzyżem z tego powodu, że był młody i głupi, ale z całkiem innego. Jego ocena wystawiona przez Sakiewicza i Terlikowskiego jest więc trochę zbyt pochopna i powierzchowna. Trudno też przekonać nas, że to ciągnięcie na Golgotę Judasza, który uśmiecha się głupio i coś tam chowa po kieszeniach to jest dobry pomysł. Myślę, że raczej kiepski. Warto przewidywać bowiem co się stanie i pamiętać o tych gwarancjach co tu o nich pisałem. Tych niższych nie ma i to wymaga od nas usztywnienia postawy, a te wyższe są jak najbardziej. Kiedy więc zamierzamy kogoś popierać, pomyślmy o nich i nie pakujmy się za bezdurno w każdą awanturę. Nagrody za to nie będzie, może tylko ci, którzy organizują imprezy typu koncerty na majdanie, publiczne egzekucje i programy publicystyczne z udziałem Terlikowskiego dostaną o parę srebrników więcej.
Ktoś może mi zarzucić, że mieszam tu porządki, nadprzyrodzony z ziemskim, że niepotrzebnie zacząłem od tego ukrzyżowania i potem wplotłem w to narrację polityczną. Ja jednak uważam, że ma to sens. Przygotowuje się oto na naszych oczach pewną fantastyczną aranżację, która ma nas wreszcie przekonać jak było naprawdę i jaka postawa jest właściwa. Przygotowuje się żywy obraz zatytułowany „12 apostołów pod krzyżem”. Na pierwszym planie będzie oczywiście zapłakana matka i św. Jan, dalej wszyscy apostołowie z centralną postacią uśmiechniętego smutno świętego Piotra, w górze zamordowany Jezus na krzyżu, nieco przetarty szmatką, żeby nie wywoływać niepotrzebnego szoku u dzieci. Całkiem zaś z tyłu zobaczymy postacie strażników i lichwiarzy, którzy groźbą i prośbą powyciągali tych dwunastu z najciemniejszych zaułków Jerozolimy i przywlekli na Golgotę w celu zrobienia sobie słitfoci. Całość pójdzie na okładkę GP i „Flądry”, a sens tej ikonografii wyjaśnią nam Terlikowski i Hołownia, którzy razem wystąpią w telewizji Republika.
Nie jest bowiem tak, że ci, którzy wtedy uciekli są straceni, może mieli powód, może strach był tak wielki, że inaczej się nie dało. Nie oceniajmy i nie sądźmy, jak oznajmia Pismo. Nie można też oceniać tych, którzy dziś nie chcą iść na Majdan i nie chcą słuchać jak śpiewa Kukiz. Oni wolą po prostu myśleć o tych innych gwarancjach, tych, co je apostołowie dostali po zmartwychwstaniu. I trzeba być grubą świnią, żeby im tego odmawiać.
Na stronie www.coryllus.pl mamy już cztery portrety bohaterów naszego komiksu o bitwie pod Mohaczem. Można tam także kupić poradnik „100 smakołyków dla alergików” autorstwa Patrycji Wnorowskiej, żony naszego kolegi Juliusza. No i oczywiście inne książki i kwartalniki. Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)