401 obserwujących
2903 notki
12267k odsłon
685 odsłon

Wojna o kulturę?

Wykop Skomentuj

Ciężko wczoraj pracowałem, ale też bawiłem się dobrze przeglądając listę dotowanych przez ministra Glińskiego tytułów książek. Jest naprawdę nieźle, a o tym jak nieźle jest niech zaświadczy fakt, że dziś na stronie gazeta.pl nie ma ani jednego zdjęcia z wczorajszej, jakże licznej przecież demonstracji, zwanej międzynarodowym strajkiem kobiet. Po prostu nic. Gdzieś tam za to, na dole, mamy zdjęcie Magdy Ogórek podpisane zdaniem – te hasła poniżają kobiety. Nawet gazownia to zauważyła, że są jakieś granice hucpy i teraz się ze swoich wcześniejszych deklaracji dotyczących pier...olenia i rodzenia wycofuje. Zamiast zaś tych obleśnych maszerujących szmat mamy Magdę, która uśmiecha się jak zwykle i patrzy jak zwykle i wygląda jak marzenie bohatera filmu „Daleko od szosy”. Magda na dodatek dostała wysokie dofinansowanie od ministra Glińskiego na swoją książkę o naziście co okradł Kraków z jakichś papierzysk i kilku obrazów. Zwróćcie uwagę jaka to jest alternatywa przy powszechnej wiedzy na temat tego co stracił Kraków podczas wojny i okupacji. Mamy wybierać pomiędzy niedomytymi feministkami z manify a wypucowaną Magdą, która zamienia się na naszych oczach w pana Samochodzika. To jest trend zauważony już przez wielu wcześniej – musi być jak w PRL, żeby ludzie się dobrze poczuli, bo nie znają innej rzeczywistości, a tamto, jeśli odjąć milicję, ZOMO i SB, dobrze się kojarzy. Ja tego rodzaju numery nazywam wprost oszustwem. Wszystkich zaś, którzy temu kibicują i cieszą się, że Magda dała popalić wstrętnym nazistom, uważam za kanciarzy. Nie ma bowiem, jak pamiętamy, aktów erekcyjnych UJ, zaginęły w tajemniczych okolicznościach. Niestety pod linkiem gdzie do niedawna można było posłuchać reportażu o tym niezwykłym zaginięciu nic też już dziś nie ma. Sami możecie sprawdzić. http://www.radiokrakow.pl/audycje/reportaz-w-radiu-krakow/pozarte-czy-skradzone-tajemnica-krakowskiego-skarbu/


Nie można już posłuchać jak pięknie łże profesor Waltoś i to jest moim zdaniem prawdziwy skandal. Jeśli państwo i jego, przepraszam za wyrażenie, organy, nie reagują na coś takiego, mydląc ludziom oczy książką Magdy Ogórek, dziewczynami wyklętymi, filmem hollywoodzkim o wspaniałej historii i innymi duperelami dotowanymi z budżetu, to znaczy, że państwo to nie ma dobrych zamiarów wobec obywateli. Choćby nie wiem jak Toyah zaklinał rzeczywistość i nie wiem jak mocno zawracał Wisłę kijem. Nie ma najważniejszych aktów przekazania własności Koronie Polskiej. Uniwersytet Jagielloński stoi na ziemi niczyjej, to na czym stoi może być oprotestowane i można zażądać zwrotu tego gruntu. Jaka szkoda, że nie skitraliśmy gdzieś tego reportażu. Nie spodziewałem się doprawdy, że dobra zmiana doprowadzi do jego zniknięcia i bardzo się cieszę, że w nowym wydaniu I tomu Baśni opisałem tę sprawę dość dokładnie.

Co takiego w takim razie dotuje ministerstwo? Nowe tłumaczenie Platona, Xsięgę Bałwochwalczą na ten przykład – na to dzieło przeznaczono aż 40 tysięcy złotych, choć jest to zbiór czarnobiałych grafik, można by to było spokojnie wydać w dobrej oprawie za 10 tysięcy. No, ale nie….Mamy prócz tego całą masę książek potrzebnych i ważnych, których za jasną cholerę nikt nie przeczyta. O jednym bowiem ci wszyscy ludkowie zapominają – o czytelniku. Mają pieniądze, recenzentów, mają promocję i wszystkie karty w ręku, by zrobić sukces. Jeden jest tylko problem – nie ma czytelnika, a związku z tym muszą oni ogłosić światu, że mimo wszelkich starań, nie udało się wcisnąć Polakom tych książek, albowiem są to głąby, co nic nie czytają. Nic wartościowego i poważnego nie znajduje ich uznania. My tutaj oczywiście wiemy, że tak nie jest, sprzedajemy sobie spokojnie książkę o wołach i wyręczamy te biedne uniwersyteckie wydawnictwa w upłynnianiu ich produkcji, której oni nawet nie potrafią zareklamować. Tym biednym ludziom się zdaje, że nazwisko tego czy innego akademickiego autora sprzeda cokolwiek. Nie sprzeda. Podobnie jak już niczego nie sprzeda żadne, nawet najbardziej ciekawe nagranie puszczone na YT. Dlatego nie zgodziłem się na nagrywanie spotkania w Radio Wnet, które będę miał w sobotę. Nie ma to sensu. Dopóki wszyscy nie oprzytomnieją i nie zaczną się zachowywać poważnie, nie ma to sensu. No, a przede wszystkim nie ma wpływu na sprzedaż.

Zapytano mnie ostatnio czy mam recenzentów dla swoich książek. Po co – zdziwiłem się. Na co mają wpływ recenzenci? Czy oni potrafią zwiększyć sprzedaż? Czy ich nazwiska zainteresują czytelnika? Czy on je w ogóle skojarzy? Nie. Recenzenci są potrzebni do tego, by utrudniać dystrybucję ciekawych treści. Innej funkcji ci ludzie nie pełnią. To się oczywiście może zmienić, ale dopiero w chwili kiedy służby odnajdą akty erekcyjne UJ, nie wcześniej. Wtedy poznamy, że zaczął się dobry trend i wracamy na właściwą koleinę, że można zrobić coś naprawdę, a nie na niby. Jeśli zaś idzie o promocje wizualne, to jak mówiłem już dawniej, nie mają one wpływu na nic, bo zbyt wielu pajaców się w nich realizuje i ludzie tracą orientację. Polityka sprzedażowa musi przyjąć więc inne metody. O tym może porozmawiamy już wkrótce.

To co dzieje się na tak zwanym rynku kultury, ma jedynie charakter zaspokajania ambicji poszczególnych środowisk. Oni wydają tego Platona po to, żeby potem wydawać przyczynki do Platona i masturbować się tym przez lata całe na specjalnie w celu ich prezentacji organizowanych konferencjach. Polityka ministerstwa i to widać po tych dotowanych tytułach, to wprost realizacja hasła – TKM. Bez żadnej jaśniejszej myśli, bez wizji i planów. Dajo...znaczy trza brać….Podkreślmy jeszcze raz – są to pieniądze wyrzucone w błoto. Zasłonić zaś to wszystko ma Magda Ogórek i jej rzekome wyczyny na niwie odzyskiwania dóbr kultury. Tym zaś, którzy cieszą się, że będziemy mieli wreszcie tak, jak w PRL, przypominam, że to co oni nazywają PRL-em to jedynie cześć ostatniej dekady tego dziwnego państwa, cześć dekady Gierka. Wcześniej zaś była dekada Gomułki, był człowiek nazwiskiem Cyrankiewicz i był pan Bierut. No i jak to – zapyta ktoś dociekliwy – tutaj w sferze propagandy, nostalgii i sukcesów gospodarczych lansujemy późny PRL, a na koszulkach mamy wyklętych, co ten PRL zwalczali? Czy to nie jest czasem, ta no….schizofrenia? Ja na to pytanie nie odpowiem. I nikt dziś na nie nie odpowie. Wszelkie wątpliwości w tej kwestii wyjaśnić może jedynie czas.


Ogłoszenia: Michał nie zdąży uruchomić sklepu w tym tygodniu. Zapraszam więc do księgarni przy Agorze w Warszawie, do Tarabuka, a także do antykwariatu Tradovium w Krakowie i do sklepu Gufuś w Bielsku Białej.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura