cykuta cykuta
92
BLOG

Dokąd tak pędzimy?

cykuta cykuta Kultura Obserwuj notkę 0

 

Rynek napojów energetycznych to według wszelkich dostępnych raportów najbardziej dynamicznie rozwijający się rynek produktów spożywczych w Polsce. „Energetyki” sprzedają się w hektolitrach, przynosząc branży krociowe zyski sięgające milionów złotych (przykładowo – wartość sprzedaży rynku w okresie czerwiec 2008 – maj 2009 osiągnęła 78 milionów złotych – za: ACNielsen).

 

Od czasu gdy napój spod charakterystycznego znaku czerwonego byka zaczął „dodawać nam skrzydeł”, ustanawiając zupełnie nową kategorię napojów, minęło już ładnych kilka lat (zaczęło się mniej więcej z sukcesami Małysza, na którego kasku zresztą byczki też są widoczne). O ewolucji, jaką kategoria ta przeszła najlepiej świadczy spojrzenie na topografię supermarketów. Kiedyś schowane gdzieś pomiędzy innymi napojami gazowanymi, dziś – „energetyki” zyskały ogromne, osobne regały dedykowane tylko im. Są wszędzie – w pubach, kawiarniach, sklepikach osiedlowych, hipermarketach, stacjach benzynowych, szkołach, uczelniach. Stały się tak powszechne, że trudno wyobrazić sobie, że kiedyś starczała nam „jedna mała czarna”. Czy za wzrostem konsumpcji „bulli” idzie też zmiana naszego stylu życia? I jakie są takiego stanu rzeczy konsekwencje – nie tylko społeczne, ale też i zdrowotne. Wszak warto pamiętać, że Francja i Dania zabroniły sprzedaży napojów energetycznych – jak mniemam, z racjonalnych względów.

 

Zastanawiam się, co tkwi u podłoża tego społecznego fenomenu. Dokąd tak pędzimy, że musimy się w ten sposób doładowywać? Na co przeznaczamy tak ogromną ilość energii? A może to jest prawdziwą przyczyną tego, że Polska jest „zieloną wyspą” na mapie Europy, pośród czerwonych, oznaczających recesję, plam? Dzięki za skrzydła Czerwony Byku! :-)

 

cykuta
O mnie cykuta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura