Niedawno minęła 40. rocznica śmierci Leonida Teligi– pierwszego Polaka i jednej z pierwszych osób, która samotnie opłynęła świat. Dziś, nasz dzielny żeglarz znajduje coraz młodszych naśladowców.
21 maja Jessica Watson, 16-letnia Australijka, szczęśliwie zakończyła swój samotny rejs dookoła świata. Gdy jej różowy jacht „Ella’s Pink Lady” zawinął do portu w Sydney, stała się najmłodszą osobą na świecie, która w samotnie, bez wchodzenia do portów i bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz opłynęła Ziemię. Jej podróż trwała 210 dni.
Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku holenderski sąd najpierw zakazał 13-letniej wówczas Laurze Dekkerpodjęcia próby samotnej okołoziemskiej żeglugi w trosce o psychikę dziewczynki, by jednak później zgodzić się, pod warunkiem skończenia przez nią szkoły. Zatem, 1 lipca tego roku, będzie mogła bez przeszkód ruszyć w samotny rejs dookoła świata.
Można pogratulować fantazji i wytrwałości, nasuwa się jednak pytanie, w imię czego takie próby się podejmuje? Czy prawie rok w morzu, bez kontaktu z kimkolwiek, dla nastolatka to najlepsze rozwiązanie? Czy rodzice / opiekunowie rzeczywiście wybierają to, co dla ich dzieci / podopiecznych najlepsze? Czy mają świadomość sytuacji?
Żeglarstwo zawsze wiązało się z wysiłkiem, walką z żywiołami i z własnymi słabościami. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że w tym przypadku, w pogoni za sławą, poklaskiem gdzieś zapomniano, że sport to jednak przede wszystkim powinno być zdrowie i przyjemność (naiwne, wiem:-) ).



Komentarze
Pokaż komentarze (2)