Ewolucja młodzieżowych programów muzycznych od początku lat dziewięćdziesiątych (wtedy to zacząłem – zafascynowany ówczesnym „kablowym” MTV – śledzić wątek) przeszła daleką drogę, zaś zmianą, rzucającą się w oczy już przy pierwszym spojrzeniu jest odejście od skupienia się wyłącznie na muzyce. Obecnie, muzyczne kanały pretendują do miana lajfstajlowych pokazując garderobiane sekrety gwiazd, plotki z wybiegów oraz szereg innych rozrywkowych programów. Muzyka staje się tylko dodatkiem. Zresztą, o jakości tejże można by napisać osobny esej lub nawet szersze opracowanie. WSJ Warszawa porównuje tutaj:
http://jaron.salon24.pl/84898,comment_add.html
ofertę programów muzycznych dla młodzieży do fast foodów, kuszących ładnym opakowaniem i konsumowanych ze smakiem i bezrefleksyjnie – bo i nad czym się tu zastanawiać? Zresztą, nie On pierwszy. Nie sposób nie zgodzić się z tym trafionym w samo sedno porównaniem. Co więcej, mimo że czasem pomiędzy plaster sera a hamburgerowego kotleta wkradnie się garść trocin albo gwóźdź jakiś - wszystko jest jedzone ze smakiem i trawione bez żadnych reperkusji. Ostatnio dnia któregoś trafiłem w okienku popołudniowym na program w stylu "Randki w ciemno" emitowany na polskim kanale MTV. Program kręcono w USA, a jakże, zaś na język polski tłumaczył go sprawnie niski męski głos lektora. Randka była trochę nieszablonowa, bo osoba wybierająca - młoda, nastoletnia chyba, dama - spotykała się z trzema matkami innych młodych ludzi i na tej podstawie miała wybrać swoją "randkę". I tutaj ujawniła się kolejna nieszablonowość programu. Otóż, wspomniane matki wcale nie zachwalały przymiotów swoich synów, ale... córek. Dramaturgia narastała, wybierane dziewczęta po spotkaniach wypytywały swe rodzicielki o to, jaka „ona” jest i o swoje szanse. Niestety, zwycięzcą mogła zostać tylko jedna. Tak też się stało, w – należy to podkreślić – wyjątkowo pięknych plażowych okolicznościach, przy zachodzącym słońcu. Odrzucone młode panie wygrażały nieco głównej bohaterce gdy wraz ze swymi matkami opuszczały arenę programu, zaś szczęśliwa para stworzona przez wybierającą i wybraną potruchtała w dal trzymając się za ręce, biorąc kierunek na zachodzące słońce.
A wszystko to w paśmie popołudniowym, w homofobicznym jakoby kraju...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)