Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
196
BLOG

Walentynkowy kit i kicz

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 0

Walentynkowy kit i kicz

 

Powstanie "Solidarności" w Polsce przyniosło ze sobą wiele transformacji i modyfikacji poczynając od politycznych poprzez gospodarcze i społeczne. I wcale nie ze wszystkimi powinniśmy się zgadzać. O ile w sferze polityki można na ten temat dyskutować, o tyle w zakresie gospodarczym poniesione koszty są zbyt wysokie aniżeli uzyskane efekty. Natomiast specjalnego rozważenia wymagają zmiany kulturowe dążące do zmian tożsamości narodu, a mówiąc wprost do ukształtowania obywatela nowego typu burżuazyjnego, podobnie jak swego czasu starano się traktować Polaków poprzez "komwospitanije".

 Dla tego celu stosuje się bardzo różnorodne instrumenty najczęściej zaimplementowane z kraju dominującego. Celem zbliżenia wasala do panującego przejmuje się elementy jego zwyczajów i tradycji, by udokumentować własne przywiązanie, podporządkowaniei uległość wobec nowej myśli politycznej. Najczęściej działania te mają charakter rozluźniający obowiązujący system wartości poprzez wdrażanie nowych elementów pozornie jak gdyby bardziej uniwersalnych i wszechstronnych w nowych uwarunkowaniach.

 Najczęściej doprowadza się do politycznego i propopagandowego klimatu deprecjacji elementów dotychczas istniejących zwyczajów i przekonań. Chodzi o rozbicie obowiązującej tożsamości narodowej i stworzenie przesłanek dla wdrażania nowego modelu społecznego odpowiadającego twórcom przyjętego systemu politycznego. W przypadku Polaków wprowadzono wobec nich skoncentrowane działanie mediów, będących w obcych rękach, na rzecz przemodelowania stylu i sposobu życia oraz przeprofilowania myślenia jako warunków sine qua non funkcjonowania nowych rozwiązań .

 Rozpoczyna się ten proces od udowadniania Polakom ich nieprzydatności w procesie kapitalizacji czyli dążenia do poprawy własnej egzystencji. Aby zerwać z przeszłością powiada się Polakom, że na obecnym etapie są oni niekompatybilni z zachodnimi społeczeństwami. A to dlatego, że Polacy są fanatykami religijnymi, głupimi ćwokami, szlajającymi się pijakami, metodycznymi brudasami, leniuchami od urodzenia, dłubią niepoprawnie w nosie i robią "to" tylko na Glempa ,a powinni powiedzmy na Małysza.Metodą drobnych kroczków przyodziewa się Polaka w dżinsy, zakłada mu się bejsbolówkę i zmusza się, żeby z braku pracy kradł, co popadnie dla utrzymania swoich nad miarę spłodzonych dzieciaków.

 Tak poniżonemu i zdeprecjonowanemu człowiekowi można wcisnąć każdy kit ze sfery nadbudowy. Jeżeli potrafiło się w Polaku wytworzyć poczucie wstydu z polskości, to nic nie stoi na przeszkodzie by wyrabiać w nim kosmopiltycznego podstawy obywtela świata kochającego Amerykanów, Żydów i tym podobne nacje stosujące mniej lub bardziej otwarcie imperialną politykę wobec innych narodów. I na tej podstawie wdepnęliśmy w irackie g...o oraz afgańskie bagno. Przekonano nas hipnotycznie, że my tym narodom niesiemy wolność,pluralizm i inne tam gluty, których oni w ogóle od nas nie oczekuja,a wręcz przeciwnie z bronia w ręku walczą z nami o utrzymanie swojej "pogańskiej" tożsamości. No i gdzież jest nasze poszanowanie inności myślenia i zycia?Odpowiedź jest relatywnie prosta, nasza pozorna tolerancja znajduje się w sferze propagandowych bajek opowiadanych przez kilku łysych idiotów, bo na takiej głowie nic nie chce rosnąć. Mało tego, w owej kampanii "demokratyzacji prymitywnego życia" uczestniczy także kościół katolicki w postaci kapelanów wspierających polskie kontyngenty okupacyjne, co jakoś dziwnym sposobem nie koliduje z opozycją Watykanu wobec wojny.

 W ten szerzej zarysowany obraz kapitalistycznego kożucha wciska się kwiatki kultury anglosaskiej mając nadzieję, że wszystkie te poczwarki będą sie świetnie komponować na łonie kultury słowiańskiej. Wciska się więc nam głupawe Święto Indyka, mrożące krew w żyłach, prymitywizmem żartów z pogrzebu , Święto Halloween. W Valentines Day przekonuje sie nas zamiłowaniem i skłonnością do bez mała populistycznych kopulacji, lejąc strumień solidarnych wytrysków miłości z ust telewizyjnych prezenterów braterskiej nacji dominującej w Polsce. A przecież programy telewizyjne są kształtowane na określone zamówienie polityczne i nie ma w nich przypadkowości i oddolnej inicjatywy formowania elit lecz dokładnie odwrotnie, to elity chcą wystylizować powolne sobie masy.

 Wszystko jest podporządkowane u nas procesowi kupna i sprzedaży. Każde święto sprzyja tej okoliczności czyli poomnażaniu kapitału przez nielicznych kosztem niezwykle licznych. Nie ma znaczenia czy jest to święto religijne, świeckie czy ze sfery kultury barbarzyńskiej. Bez znaczenia jakie więc to są okoliczności doskonale one napędzają przepływ kapitału do burżuazyjnych kieszeni. Proceder ten doskonale wspierają środki masowego przekazu poprzez głupawe chwyty reklamowe popularyzujące przy pomocy damskich kragłych tyleczków kupno pasty do zębów, gwoździ papiaków, samolotów,które spadają oraz czołgów ,które zabijają. A zatem jest to brutalne nadużywanie godności kobiecej i mego spokoju osobistego w przyjmowaniu głodnych i głupich kawałków reklamowych poziomem formalnym i artystycznym wprost z rynsztoka obrotu kapitałowego.

 Społeczeństwo wybebeszane jest z 8 Marca, które próbuje się podmieniać sympatycznymi ale jednak infantylnymi i obcymi Walentynkami. 1 Maja zamienia się bliskim znaczeniowo ale jednak kościelnym świętem Józefa Robotnika. Wprowdza się kalendarzowe i państwowe świeto Trzech Króli. I tak króluje nam głupota, zaprzaństwo i fanatyzm religijny, manipuluje się spoleczeństwem ile kapitalistyczna dusza zapragnie. Nawet komuniści nie byli tak pragmatyczni i bezczelni ,żeby dla uczczenie Walentyny Tiereszkowej ogłosić komunistyczne Walentynki. Zresztą prawdę mówiąc, to poza świętem Rewolucji Październikowej Rosjanie nie wciskali nam nic ze swej tradycji kalendarzowej.

 Mamy swoje własne święto, o którym zapominamy lekceważąco a publikatory nie chcą go propagować w ramach wynaradowiania. Jest to święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie zwane Nocą Kupały lub Nocą Świętojańską. Chciałoby się rzec swoje zaniedbujecie a cudze promujecie. Nie tędy droga oszaleli inantylizmem młodzi Polacy. Nie jest to tylko wina młodzieży i ich bezkrytycznego fascynowania sie nowymi i obcymi tradycjami.

 W ostatnim czasie widziałem pasjonowanie się pana Donka sukcesami pani Hall.Przekonywał nas , że postępy w nauce czytania, pisania i liczenia są ogromnym sukcesem młodych Polaków, co sytuuje ich bardzo wysoko w jakichś tam rankingach cywilizowanych krajów. A mnie się łzy w oczach kręcą kiedy potykam się o czytanie połączone ze stękaniem,pisanie nafaszerowane błędami ortograficznymi niczym rodzynkami w cieście, żenującą znajomość tabliczki mnożenia opartą o sprawność manualną dziecięcych paluszkow. I z tymi zjawiskami mamy powszechnie do czynienia na etapie kończenia nowej i poszatkowej szkoły podstawowej. Miało być piękniej i skutecznie, a otrzymujemy produkt młodego Polaka wyprany ze znajomości historii Polski, pozbawiony znajomości polskiej literatury. Brak jest młodemu człowiekowi podstaw elemetarnych dla uksztaltowania polskiej tożsamości.Wygląda to w ten sposób jak gdyby pani Hall nie czuła się Polką a programy dydaktyczne tworzyła pod potrzeby wiodącej mniejszości narodowej a nie w interesie polskiego suwerena.

Przykre, niebezpieczne i tragiczne jest to pranie polskiej świadomości narodowej.

Całe szczęście, że ostatnio zaczynają sie odradzać tendencje broniące podstaw polskiego życia państwowego.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka