Reminiscencje z dyskusji na "En passant"
2008-12-24 g. 15.09
Wśród nocnej ciszy
Wołanie wśród nocnej ciszy
2008-12-24 o godz. 15:09
Wierzącym i niewierzącym, partyjnym i bezpartyjnym, biednym i bogatym, poniżonym i wyniesionym wpisując się w obowiązującą konwencję czynienia dobra przesyłam prośbę o chwilę refleksji nad sobą.
Niechaj to święto symbolicznego narodzenia przyczyni się do uwolnienia, wielu z nas, od trywialnego hedonizmu kiedy bardzo wielu cierpi choroby ból, głód i pragnienie.
A jest już nas bez mała 7 miliardów.
Sytych, szczęśliwych i pełnych nadziei jest zaledwie niewielka cząstka z tej ogromnej liczby.
Nie chodzi o to by wraz z nimi przechodzić gehennę nędzy życia nie z ich winy.
Niemniej zastanowić się również wypada nad sensem życia sybaryty.
Tworzenie obiektywnych warunków rozwoju żywiołowego i często brutalnie zwierzęcego kapitalizmu nie sprzyja idei wdrażania chrześcijaństwa, czynienia pokoju i miłości bliźniego.
O tych wartościach musimy myśleć i mówić w znacznie szerszym aspekcie, aniżeli tylko nauka jednej religii.
W tym znaczeniu wszystkie wyznania i religie winny się jednoczyć wobec wartości uniwersalnych zabezpieczających prawa człowieka.
Każdego człowieka, a nie tylko tego namaszczonego faktem posiadania kapitału, przynależnego często nie wskutek osobistego wysiłku i godziwych poczynań.
Człowiek, to brzmi dumnie i pięknie.
Zatem stwarzanie człowiekowi godziwych warunków życia i rozwoju winno obligować wszystkich decydentów do tworzenia autentycznie demokratycznych przesłanek określających jakość ludzkiej egzystencji.
Bowiem to warunki życia materialnego określają możliwości kształtowania pełnej palety bogactwa duchowego i moralnego.
Życie nędzne materialnie jest moralnie skarlałe, co nie oznacza, że życie w luksusie musi być przejawem niebiańskiej doskonałości.
Wypatrując owej gwiazdki na niebie poszukajmy jasności w sobie, która nas uszlachetni, wskaże właściwą drogę i pozwoli swoim ciepłem ogrzać innych, spragnionych i oczekujących tego ludzkiego ciepła będącego najlepszym gestem ludzkiego serca.
Miej serce i patrzaj w serce.
Tyle jesteś wart, na ile jesteś pomocny innym.
Do ludzi dobrej woli chciałoby się powiedzieć promieniujcie swym humanitaryzmem nadal.
Tym, którzy dezintegrują i odstają w dziele tworzenia ludzkiej koegzystencji, pomóżmy.
Łącząc się przy wspólnym stole zapalmy świecę nadziei, by płomień jej łączył nasze piękne wspomnienia z godnymi oczekiwaniami.
A lata nastają trudne, nie z naszej woli i winy.
Zatem o solidarność wołajmy wielkim głosem, wśród nocnej ciszy.


Komentarze
Pokaż komentarze