Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
151
BLOG

Ucieczka do świata iluzji

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 0

Reminiscencje z dyskusji na "En passant"

 

Ucieczka do świata iluzji

2008-12-31 o godz. 16:19

Ucieczka od brzydkiej rzeczywistości do kolorowego świata iluzji

Istnieją bardzo różne sposoby zabawy. Najsensowniej jest kiedy bawiąc się w piaskownicy mamy jednocześnie możliwość uczenia się. Nie wszystkie jednak dzieci wykorzystują tę oczywistość, co później odbija się poważnymi problemami w wieku dojrzałym. Całe szczęście, że w ostatnich latach wprowadzono w szkołach podstawowych nauczanie zintegrowane podczas, którego nasi milusińscy przyswajają sobie równocześnie zasady pisania, czytania, rachunków a w ich tle myślenia, logiki i dyscypliny pracy oraz tworzenia. Nie wszystkich jednak oświeciło to błogosławione nowatorstwo.

 Część z nas wychowała się w stalinowskich szkołach, gdzie wyrzucono ze szkół religię stanowiącą opium dla narodu, wyrugowano także rózgę tak gloryfikowaną w II RP, uczono dzieci na przykładach stosownych galeryjek związków z ludową władzą, która folwarcznej hołocie dała chleb, dach nad głową, pracę i perspektywy godnego oraz stabilnego życia. Nie wszystkim tak ślicznie się powiodło, bowiem dzieciom obszarników i fabrykantów odebrano piękne i francuskojęzyczne guwernantki, kolorowe kanikuły wakacyjne oraz beztroskie życie w przepychu z perspektywami na nierobów i pasożytów społecznych.To doprawdy niezwykle traumatyczne przeżycie kiedy dzieci pana hrabiego musiały się wspólnie bawić w piaskownicy, gdzie pieski sobie hasały, z progeniturą proletariacką.

 Ten uraz pozostał do dzisiaj niektórym królewiątkom odstawionym od dorodnego cyca Rzeczypospolitej. Dlatego Polska Ludowa była im nie w smak, gardzili nią i sabotowali ją. Tak rodziła się antykomunistyczna opozycja mająca za cel restytucję minionych i niesprawiedliwych stosunków społecznych. Bo dla niej sprawiedliwość polegała na tym, że była ona wdrażana nahajką granatowego policjanta, trzcinką pana nauczyciela, lagą karbowego i mszałem proboszcza. Dzisiaj zauważamy nawrót do wartości II RP, które to rozwiązania ponownie do wierzenia się nam podaje licząc na krótką pamięć czerwonych huncwotów z piekielnego PRL-u.

 Po pogrzebaniu czerwonej babuleńki hrabiowscy synkowie pokazali na co jest ich stać. Kmiotkom odebrali fabryki, lewusom z pegeerów ziemię, Polskę zadłużyli po uszy, a prawowitych właścicieli i mieszkańców tego kraju wygnali za chlebem do dalekich krajów. Rozbicie państwa, jego struktur, dezatomizacja społeczeństwa ,oto ich cel. W takich warunkach mogli już bez ograniczeń wywłaszczać, przewłaszczać i uwłaszczać według tylko im znanych kryteriów. Przyszło nowe oparte na niekompetencji, brutalności, naiwności oraz wyrządzaniu krzywdy innym.To się niezwykle lotnie nazywa transformacją, by ciemny naród nie zorientował się na czym cały wic polega, osłonięty hasłami wolności, demokracji i pluralizmu. Kiedy solidarne masy zorientują się o co chodzi władza zostanie już przejęta, dobra rozdysponowane. Masom natomiast pozostaną już tylko modły, w intencji władzy, zgodnie z życzeniami Glempopodobnych.

 Stąd z ogromnym zaciekawieniem i zainteresowaniem pojawiłem się na tej platformie, by bliżej poznać owych cudotwórców, dobrodziejów i wybawicieli z krwawych łap czerwonych oprawców. Interesowało mnie głównie co prezentują sobą ci ludzie, jakie mają horyzonty intelektualne, walory moralne i umiejętności kreślenia wizji rozwoju Polski w imię jej obywateli. Zawiodłem się, niestety, srodze. Kadry tych janczarów burżuazji okazują się być nieprzygotowanymi do kierowania nawą państwa. A i sami idole ruchu przemian w znakomitej części skompromitowali się i odeszli w niesławie.

 Na dzień dzisiejszy nie potrafi się nam nakreślić wizji rozwoju państwa i społeczeństwa.Brak jest jasnych koncepcji politycznych i programów ich realizacji. Oczekiwania rządzących opierają się o pomoc duchową ze strony kościoła i liczeniu na jego szczególną siłę sprawczą w zakresie zjawisk nadprzyrodzonych. W kwestii życia materialnego wszystko sprowadza się do liczenia na niewidzialną rękę rynku, która póki co raczej wyjmuje aniżeli wkłada.

 Zdegustowane i sfrustrowane społeczeństwo dystansuje się coraz wyraźniej od politycznych oszołomów nie potrafiących sprostać oczywistym i naturalnym potrzebom państwa w zakresie rynku pracy, bezpieczeństwa i perspektyw rozwojowych. Suweren początkowo obserwował zmiany z zadziwieniem, potem zaskoczeniem, zgorszeniem, by w końcu kląć jak szewc po oczywistym ogołoceniu go, a teraz już tylko kpi i gorzko żartuje z elit jakie sobie zafundował przy pomocy niebiańskich i ziemskich sił napływających ozdrowieńczo ze wspaniałego Zachodu.

 Pomazańców nowych sił mamy dość sporo na tym forum. Jeden z nich jest bardzo dynamiczny, profesjonalny i sugestywny. Zatem jako głównemu dysponentowi wiedzy o doskonałości nowych rozwiązań warto jest poświęcić nieco uwagi. W końcu nikogo nie można lekceważyć a i należy żywić przekonanie, że można się od niego czegoś pożytecznego nauczyć. Nie można także wykluczyć, że i adwersarz coś od nas pozyska. Pewnie nie przyzna się do tego, ale cóż, taka już dola kagańca kultury ,oświaty i sztuki. Sterczymy niczym ten pałac im. Józefa Stalina budząc krańcowe emocje, a obok przepływają wzburzone fale wiślane by polec u wrót Gdańska, a niektóre znacznie wcześniej. Pienią się i burzą zostawiając za sobą zanikający biały ogon pyłu wodnego by zginąć w ciemnym i spokojnym nurcie rzeki.

 W tej niesamowitej bieli, kipieli i topieli próbują nas niektórzy ludkowie zawistni pogrążyć ostatecznie i do dna, byśmy nie kojarzyli się im z zafundowaną sobie polityczną hucpą zbliżającą się coraz bardziej do granicy krachu. Póki co jednak wierzgają oni, kopią, gryzą i kwiczą niczym nieokiełznane klacze wszystkich naszych dzielnych wodzów, którzy wpław starali się przepłynąć wezbrane rzeki rzucając się przez morze dla ojczyzny ratowania.

 Nasz ludowy udział w tych bohatersko-patriotycznych zmaganiach był żaden, bowiem wszem i wobec jest wiadomym, że najdzielniej biją króle a z zasady najgęściej giną chłopy. Dlatego sami musimy zadbać o swoje dobre imię i nie będziemy oczekiwać pańskich peanów.Ciecie również mają poczucie swojej wartości, godności i szacunku. A uzbrojeni wumlowskim orężem i bibułą z biblioteki gminnego aktywisty potrafimy góry przesuwać, koryto rzekom zmieniać, mosty stawiać i spławiać barki pełne zboża, do morza. Kiedy zajdzie potrzeba potrafimy także walczyć o swoje, jako osoby ludzkie z namiestnictwa osoby boskiej.

 W tej nieuchronnej i uporczywej walce musimy się głównie borykać z pomówieniami i niekompetencjami wynikającymi z oczywistych niedoborów wiedzy, podyktowanych bohaterską koniecznością noszenia ulotek i naukowym pauzowaniem dla zbudowania bardziej wykształconej, inteligentnej i wrażliwej Polski a la solidarity.

 Zarzuca się nam lewicowcom śladową wiedzę na temat socrealizmu w Polsce. Mój ty Boże, a któż może więcej na ten temat wiedzieć aniżeli my jego twórcy. Ponadto my nie uważamy, że apoteoza ludzkiej pracy dla likwidacji zapóźnień II RP i likwidacji zniszczeń wojennych była szkodliwa dla kraju. Wręcz odwrotnie, dzięki temu pobudowano tysiące szkół, szpitali, teatry, muzea by wyprowadzić naród z zapóźnień Polski szlachetnie urodzonych. Mogę nawet przyznać się nieskromnie, że z tego powodu momentami jesteśmy bardzo dumni.

 Dąży się do kompromitowania nas ze skutkiem dokładnie odwrotnym, w dowód czego poczytajmy sobie:”…ciagle wypisuje bzdury krytykując skad inad slusznie bledy obecnego porzadku gospodarczego.” Przyznam, że tyle błędów w jednym zdaniu jest raczej dość trudno spotkać, ale nie u entuzjasty kapitalizmu. Więc albo wypisuję bzdury, albo mam rację, na coś się należy zdecydować, bo to, że system gospodarczy jest na glinianych nogach, to odczuwamy wszyscy.

 Z uporem maniaka delikwent odwołuje się do swej znajomości różnic w pojęciach marksistowski i marksowski zarzucając mi zapominanie o tym ostatnim. Zresztą bardzo chętnie zapoznam się z wykładem znawcy przedmiotu. Z punktu widzenia robociarza, podnoszone subtelności są zupełnie nieistotne. Szermowanie nimi może jedynie służyć zaspokajaniu własnej ambicji w zakresie znajomości dwóch pojęć, a przecież słownik wyrazów obcych jest znacznie bogatszy. Piszę o marksistowskim ujęciu problemu, ponieważ ujmuje ono klasowy charakter w konflikcie między pracą i kapitałem. A dialektyczne ujęcie kwestii wzbogaca je o zmianę w czasie, co eliminuje podejrzenie o kostyczność rozważań.

Błędnie zarzuca mi się, że ja piszę o socjalizmie. W żadnym przypadku nie można mnie o to posądzać, bowiem ja piszę krytycznie li tylko i wyłącznie o kapitalizmie. Kwestie natury socjalnej mogą wynikać jedynie mimochodem w kontekście, na przykład, ich likwidacji w obecnych uwarunkowaniach.

 Równocześnie nie można mieć o to pretensji do mnie, że PRL nie upowszechniał postaw socjaldemokratycznych. Skutki politycznej działalności SLD w obecnych uwarunkowaniach są aż nadto widoczne i nie dziwmy się, że socjalizm nie akceptował lewicy z burżuazyjnego namaszczenia. Nigdy nie spotkałem się z oficjalnym zakazem funkcjonowania socjaldemokracji. Dziwnym jednak byłoby gdyby PZPR sama sobie stworzyła w gruncie rzeczy wrogą opozycję. W polityce każdy z zasady stara się unikać samobójczych działań. Partyjna literatura jest nadzwyczaj bogata w wiedzę dotyczącą polskiej socjaldemokracji.

 Moje zdziwienie budzi następujące stwierdzenie: ” Zapewniam Pana, ze nikt rozumny jako pracobiorca nie cieszy sie polityka neoliberalna i jej nie propaguje”. Jeżeli to założenie jest sensowne to rodzi się pytanie dlaczego rozumni ludzie przyjmują niezbyt rozumne rozwiązania.Tym bardziej, że zgodnie z zasadą demokracji, pracobiorców jest bez porównania więcej aniżeli pracodawców. Chętnie wysłucham szerszych wyjaśnień, by móc poznać ich głębię.

 Z kolei łaskawie się mnie oświeca, że „coś mi się pomieszało”. Być może, że ma Pan rację , ja jednak starałbym się unikać tego rodzaju określeń wobec adwersarza , nawet wówczas gdyby on był malarzem pokojowym. W każdym bądź razie nie zamierzam kontynuować dysputy, co jest pierwotne a co wtórne, jajo czy kura, bowiem nie o dosłowność w tym wszystkim chodzi, a o pewnego rodzaju przenośnię. W tym znaczeniu proszę samemu zadecydować czy to życie spłodziło historię czy historia życie.

 Dziękuję za uznanie mego prawa do krytyki. Czy jest to krytyka demokratyczna? A tego już nie jestem pewien. Dla mnie krytyka jest instrumentem uniwersalnym w klasycznym rozumieniu. I nie zamierzam jej przeprowadzać z pozycji demokratycznych, ponieważ zapewne różnimy się w interpretacji tego pojęcia.

 W dalszej kolejności, co czynię z pełną konsekwencją polemicznego wywodu,wnosi się do mnie prośbę o poważne traktowanie interlokutorek i interlokutorów. Zapewniam, że interlokutorki traktuję ze szczególną sympatią, estymą i uniżeniem. Z interlokutorami zaś bywa różnie, zależnie od ich stopnia kultury osobistej, zacietrzewienia i merytorycznych odniesień. Życzyłby sobie także mój milutki oponent, by jak to on nazywa:” rugowac biesiadny tenor Pana wypowiedzi”. A co to, to nie, drogi panie. Zechce pan pozwolić na autonomię formy i klimatu moich wypowiedzi. Pan możesz nawet z trenów korzystać jeśli to panu przystoi, ja złego słowa nie powiem. Dyktowanie mi nie tylko co mam pisać ale i jeszcze jak, to już wykracza daleko poza granice przyzwoitości, że nie wspomnę o wolności, pluralizmie i takich tam innych solidarnych zawołaniach, o których zdaje się acan zapomniałeś już. A szkoda.

 Następnie przypomina sie mi o kwestiach zupełnie oczywistych, które mnie zupełnie nie interesują, że Międzynarodówka Socjalistyczna ciągle pracuje. A cóż mnie to obchodzi, niech sobie pracuje, pewnie ze skutkiem takim jak dotychczas. Jeszcze trochę a zaczną mnie nagabywać i prowokować do rewolucji socjalnej, nie ze mną te numery Brunner. Jestem za stary wróbel na twoje plewy. Nie interesuje mnie także problem ten, że socjaliści nie posiadają większości parlamentarnej.Niech ją sobie budują sami, i beze mnie.

 Jest także bardzo śmiesznym kiedy imputuje się, iż coś się może emanować kiedy ja użyłem sformułowania: ”Poza tym niesposób dyskutować o polityce z czeladnikiem aspirującym do roli mistrza, gdzie zamiast wiedzy w kontekście socjalizmu emanuje się emocjami.” Patrz słownik wyrazów obcych: emanatio-wypływ, wydzielanie się, promieniowanie.Uważam, że jest tutaj dopuszczalna zarówna forma bezokolicznikowa jak i czasownika zwrotnego. Coś może się wydzielać. Nawet gdyby dopuścić tutaj błędną interpretację, to nie ma ona wymiaru salomonowego. Na temat zdań „dialektycznie utajonych” nie będę się wypowiadał, jako iż w mojej ignorancji nic mi o nich nie wiadomo, żałuję bardzo.Widocznie do tych wtajemniczonych rozumiejących własne neologizmy należy grono wybranych adeptów i magów sztuk sekretnych i objawionych szczególnym wybrańcom. Jam zaś jestem zaledwie chłopek roztropek.

 Dziwnym jest również przekonywanie mnie do tego, że w bez mała trzy milionowej partii mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem oportunizmu tak znanego w ruchu robotniczym. Ludzi bez stałych zasad i naginających się do bieżących okoliczności, mogących przynieść korzyści jest wszędzie bez liku, a w szczególności zapchany jest nimi uroczy kapitalizm. Zjawisko to jest dość dobrze opisane w historii ruchu robotniczego. Na tych oportunistach często bazował kapitalizm podkupując ich dla sobie wiadomych celów, czyniąc z nich np. łamistrajków itp.

 Tłamszenie procesu wytwarzania i redukcja stanów zatrudnienia jest zajęciem dość jałowym, bowiem nie wnosi to niczego nowego w kwestii prawnego zaangażowania pracobiorcy i umiejętnego organizowania procesu produkcji przez pracodawcę. Sugerowanie, że w socjalizmie wszyscy „wisieli” sztucznie na etatach i nikt nie pracował jest poważnym nadużyciem, ponieważ w takim stanie rzeczy nie mógłby się ten system utrzymać przez 50 lat, chyba że przyjmiemy do wiadomości, iż utrzymywali nas przy życiu radzieccy, co będzie „nie w nos”przeciwnikom Matuszki Rassiji, tej dawnej i obecnej. Wówczas, za komuny, miliony ludzi miały pracę , źródło utrzymania i rozwoju osobistego. Dzisiaj tę szansę społeczeństwu odebrano traktując je jak bandę nieudaczników i przestępców, kiedy za takich należy poczytywać organizatorów życia politycznego i społecznego. Na kierujących nami spoczywa elementarny obowiązek tworzenia warunków pracy i życia narodu. Jeżeli nie potrafią oni wypełnić tego elementarnego zadania, to dyskredytują swoją przydatność do kierowania i zarządzania newralgicznymi procesami państwa. A jeśli tak jest w istocie, to niewiele różnią się oni od krytykowanej przez siebie komuny i powstaje pytanie o sensowność tej całej rewolty, w której koszty są potworne a sukcesy mierne lub żadne.

 Neoliberalne chrzanienie:”Dzsiaj miliony nie maja wpradzie zatrudnienia, lecz ponad 90% majac prace moze z niej wyzyc” kupy się nie trzyma, kiedy miliony ludzi są poza marginesem udziału w procesie wymiany pieniężno-towarowej. Fakt, iż rosną obroty w supermarketach niczego pozytywnego nie dowodzi, poza ewidentnie postępującymi procesami koncentracji kapitału. Świadczy to wyłącznie o tym, że wąska społecznie grupa ludzi bogaci się coraz bardziej, bez uzasadnionych przyczyn, kosztem szerokich rzesz biedniejących konsumentów. Sprowadzanie kapitalizmu do stwierdzenia, że można w nim wyżyć, jest doprawdy żałosne, i nie stanowi argumentu na jego wyższą przydatność i sprawność społeczną.

 Moje resentymenty w przeprowadzanych polemikach nie są konsekwencją zapatrzenia w przeszłość. Ja widzę konieczność zrównoważonego widzenia przeszłości-tu i teraz oraz nadchodzącej przyszłości. Bez harmonijnego ujęcia tych kwestii nie może być i mowy o rozwoju, i postępie społecznym. Stąd razi mnie i zniechęca opluskwianie przeszłości. Do szewskiej pasji doprowadza mnie czynienie żałosnego cyrku ze współczesności i załamuje mnie kompletny brak perspektywicznych wizji. Bez serc i bez ducha, to szkieletów ludy…

 Nie można także połowy pracującej populacji pozbawić pracy i wywalić ją za granicę w poszukiwaniu gorzkiego chleba emigracyjnego, rżnąc przy tym głupa, jakie jest to doskonałe rozwiązanie. Rozumiem procesy emigracyjne jako szansę rozwojową a nie jako przymus ekonomiczny, by uchronić się od widma głodu i braku perspektyw w źle kierowanej i zarządzanej ojczyźnie. Przecież takie myślenie woła o pomstę do nieba.Jego rezultatem jest brak wpływów do budżetu z tytułu podatku pracy i składek emerytalnych, co rodzi afery w rodzaju OFE i wiele podobnych.

 Tego rodzaju polityka rozbija i dezatomizuje naród osłabiając państwo i jego siły sprawcze biologicznego trwania i odtwarzania. Być może ta droga ma swoje miejsce do rozważenia w dalekiej przyszłości, jednak na dzień dzisiejszy jest to chore science fiction, gdzie nawet w tolerancyjnej UE ten sposób myślenia nie może znaleźć swego miejsca. Póki co z silnych jednostek trzeba tworzyć dynamiczne i konkurencyjne związki państw. UE może być tylko silna siłą swych członków a nie ich słabością, dlatego winduje w rozwoju członków słabeuszy. Stąd wszelkie destrukcyjne i rozbijackie działania elit postsolidarnościowych uważam za wysoce niekorzystne dla naszego kraju.W politycznych rozgrywkach UE liczą się głównie silni.Kto osłabia Polskę jest w praktyce winien zdrady polskiej racji stanu.

 Polacy winni pracować i tworzyć w Polsce, by pomnażać jej dobra, zwiększać PKB otwierając poprzez jego powiększanie możliwości rozwoju gospodarczego i poprawę statusu ekonomicznego narodu.Kreowanie siłami Polaków stymulacji rozwojowej innych państw jest nieporozumieniem, marnotrawstwem, nieudolnością i zaprzepaszczaniem szansy na Polskę, z której moglibyśmy być dumnymi.

 Nie podzielam także poglądu, że obecne społeczeństwo jest podmiotowo traktowane przez elity solidarne.Wynika to z prostej przesłanki, że społeczeństwo jest traktowane instrumentalnie jako krwioobieg przepływu kapitału. Tutaj nie chodzi o człowieka i jego rozwój lecz o konieczność odtwarzania i pomnażania kapitału, w którym to procesie człowiek jest elementem wykonawczym a nie podmiotem. Dlatego wyrzuca się go z pracy, pozbawia świadczeń socjalnych i rentowych, ogranicza się jego możliwości rozwoju osobistego chociażby poprzez odpłatność kształcenia, dąży się do wyeliminowania bezpłatnej opieki zdrowotnej itd.itp.etc.

 W tej trudnej i złożonej sytuacji nie jest moim zadaniem dążenie do wyeliminowania aktualnych elit. To prawo przypisane jest narodowi i on ma zadecydować, kogo sobie wybierze. A tego sobie wybierze, kogo mu się do wyborów zaproponuje. I tutaj jest pies pogrzebany, że nie decydują wybory o zmianie kursu lecz siły formułujące listy wyborcze. Stąd też w nowym Sejmie będzie podobny układ PO i PiS z kosmetycznymi retuszami, co w istocie niczego nie zmienia, ponieważ są to dwie bratnie partie różniące się stopniem zaczerwienienia i nic poza tym, reszta jest medialnym bełkotem.Dlatego bardzo proszę nie wpuszczać mnie w rewolty i awantury międzypartyjne dwóch burżuazyjnych, w gruncie rzeczy, kanapowych koterii. Po pierwsze dlatego, że rewolucje są mało estetyczne, a w po wtóre, poprawę przynoszą zaledwie na krótką metę przy ogromnych kosztach społecznych, że wspomnimy chociażby solidarnościową kontrrewolucję. Zresztą nie po drodze mi z tymi braćmi solidarno-liberalnymi.

 Natomiast akcentowanie swoich tęsknot za idealnym światem jest dążeniem pięknym, chwalebnym, godnym polecenia i wdrażania. Jest to świat suwerenny i niepodległy, pozbawiony policyjnych pałek, więzień, przymusu, głupoty, nienawiści i zwykłej ludzkiej podłości. Ten świat jest nieodzowny jako swoisty wzorzec do naśladowania. Świat bez miłości, piękna i dobroci stanowi zaledwie skarlałą gałąź dorodnej winorośli. Ludzie bez marzeń i tęsknot tworzą zazwyczaj ułomny świat na miarę swego kalectwa. Oni nie mają żadnej szansy na ucieczkę do innego i lepszego świata. A ja ją mam.Nie muszę jak stada innych "Prawdziwych Polaków" nosić nisko upokorzoną głowę z wyrazem smutku i beznadziei na twarzy.Uważam,że w ten sposób winni się zachowywać twórcy naszego Edenu wykazujący ostatnimi czasy coraz większe zdenerwowanie, i zupełnie słusznie Dorota Wellmann i jej siostry oraz bracia tracą zimna krew w tv z braku liberalnych sukcesów, a własciwie wskutek zsuwania się po równi pochyłej. Nie da się pokryć tego liberalnego skonfundowania, ani pojedyńczymy wyskokami Balcerowicza , ani też nieustającym kociokwikiem wokół Smoleńska.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka