Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
206
BLOG

Solidarność zionąca nienawiścią

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 1

Solidarność zbudowana na nienawiści

Michnik jest niezwykle ciekawym tematem.Nie można go jednak rozpatrywać w oderwaniu od pewnego całokształtu zdarzeń dotyczących ówczesnych relacji, polegających na walce dwóch systemów politycznych i roli Polski w tym kontekście oraz obecnego odwracania uwagi od syjonistycznych działań Izraela wobec Strefy Gazy polegających na całym ciągu ludobójczych działań i chęci odwrócenia od nich zainteresowania światowej opinii społecznej, tymi barbarzyńskimi aktami, poprzez intencje wywołania kolejnej hecy antysemickiej.

Michnik, Geremek, Rywin, Kuroń, Wałęsa, Kwaśniewski, Balcerowicz, Prezydenci, Premierzy, Ministrowie Spraw Zagranicznych, szefowie wielu zachodnich fundacji, w tym głównie Fundacji im.Batorego stanowili, i niektórzy stanowią nadal jeszcze, siłę motoryczną dyskusyjnych przekształceń własnościowych w Polsce. Ponieważ przemiany te nie miały charakteru prawnie usankcjonowanego, przeprowadzane były bez zachowania zasad transparentności i demokratyzmu. Często nosiły one znamiona poczynań kapturowych połączonych z uwłaszczaniem swojaków i krewniaków. Ten cwaniacki sposób przekształceń materialno-politycznych musi budzić zastrzeżenia, bowiem realizowano go w oderwaniu od idei solidarności i demokracji. Ba, można nawet domniemywać, że solidarność i demokracja stanowiły swego rodzaju parawan dla bardzo wąskich grup społecznych, które stały się beneficjentem procesu wywłaszczenia całego narodu.

Naród oczekiwał od komunistów doskonalenia ich systemu sprawowania władzy. Uważając się za hegemona społeczeństwo stawiało warunki i oczekiwania w zakresie realizacji własnych potrzeb i aspiracji. Nie tylko chciał on być nadal właścicielem wszystkich dóbr naturalnych i środków produkcji ale oczekiwał on również, w coraz szerszym zakresie, wzrostu konsumpcji profitów. Jednak możliwości zaspokajania rosnących ambicji społecznych uwarunkowane są nie tylko wewnętrznym wzrostem dochodu narodowego czy produktu krajowego brutto. W bardzo dużym stopniu zależą one one także od uwarunkowań zewnętrznych. Tak było wówczas i tak te procesy postępują i dzisiaj.

Wymienione na wstępie nazwiska to głównie ludzie wyrośli z prominentnego korzenia dawnego aparatu komunistycznej władzy. Ludzie ci często przeszli przez czerwone harcerstwo, socjalistyczne organizacje młodzieżowe i część z nich dostąpiła zaszczytu uczestnictwa w szeregach aktywu partyjnego a nawet stanowiła jego elity czyli aparat partyjny, na poziomie kluczowych stanowisk. Wielu z nich pracowało w aparacie propagandy, kontroli i nadzoru. Ci czerwoni działacze mieli spore kontakty zagraniczne, poprzez wyjazdy, wymiany partyjne, stypendia naukowe, wymianę grup zawodowych oraz wymianę kulturalną. Wszędzie na Zachodzie pokazywano im frontony raju z pominięciem zakrystii.

Powstaje pytanie czy ci wykształceni ludzie stracili wiarę w socjalizm a pozyskali przekonanie dla kapitalizmu. A może stali się marionetkami politycznymi w obcych rękach. Czy były to ich osobiste przekonania czy pracowali oni na zlecenie i cudzy rachunek. Nie chciałoby się tutaj używać wielkich słów i odmawiać komukolwiek prawa do patriotyzmu, ale kimże był Kukliński? W rezultacie, czy się nam podoba czy też nie, musimy ich oceniać po owocach jakie nam wyhodowali. A owoce te i władza, i naród będą postrzegać zupełnie inaczej. Oni uważają, że nam coś dali, najczęściej wolność, pluralizm i demokrację. A przecież są to wartości niezwykle ważne ale jednak abstrakcyjne. Z tego też punktu widzenia, praktycznie, nie dano nam niczego. Natomiast odebrano nam dobra materialne i prawa do korzystania z nich. W dalszym ciągu pozbawia się społeczeństwo dóbr drogą brutalnego i stałego cięcia budżetu, odbierania kolejnych praw i przywilejów jakie komuniści scedowali na naród.

W tym sensie te nowe elity naonczas zwane opozycją nie mogły sobie nie zdawać sprawy z konsekwencji do jakich zmierzała ich wywrotowa działalność. Rzeczywiście momentami odnosi się wrażenie jak gdyby te elity nie czuły się Polakami. No bo, czyż światły i świadomy Polak mógł się odważyć i podejmować decyzję o wywłaszczeniu własnego państwa i zadłużeniu go ponad wszelkie granice przyzwoitości. Powstaje bolesne pytanie dlaczego naszym krajem muszą rządzić dwupaństwowcy i dwunarodowcy, i jest to pytanie stawiane z pozycji patriotycznych a nie nacjonalizmu, bowiem jest antypolskim nacjonalizmem zakładanie i doprowadzanie do sytuacji, w której Polacy w swoim własnym kraju wyzuwani są z praw właściciela.

W rezultacie stajemy się państwem fundamentalizmu religijnego, płacącym świętopietrze w ukrywanym rozmiarze Watykanowi, bez żadnych podatkowych świadczeń na rzecz państwa. Funkcjonariusze Watykanu zachowują podwójne obywatelstwo i praktycznie znajdują się poza zasięgiem polskiego prawa, poza ewidentnie kryminalnymi przypadkami. W strukturach władz naszego państwa znajdują się obywatele legitymujący się obcymi paszportami. Wobec tego ja się pytam, czyj interes oni reprezentują? W polskim aparacie władzy jedna z nacji zajmuje dominującą pozycję wobec innych mniejszości narodowych. Nasza Ojczyzna powinna kontynuować tradycje kolebki tolerancji i solidarności. Jednak by oferować efektywne prawa i przywileje mniejszościom należy najpierw budować siłę społeczną narodu. Jeżeli ponoć nie potrafimy zabezpieczyć tych praw, to dlaczego odrzucamy gwarant równości jakim jest Pakiet Praw Podstawowych UE? Na drugim ostrzu noża znajduje się niezwykle subtelny instrument sprawowania władzy jakim jest nadreprezentacja władzy. Problemu tego unikają wszyscy jak diabeł święconej wody, by nie być pomówionym o nacjonalizm, szowinizm i Bóg jedyny wie, o jakie jeszcze inne podłości.

Ostatnio z powodu Pana Michnika leje się krokodyle łzy, że jest on ponoć malowany czarną kreską w Rzeczypospolitej i całej Europie z czego cieszą się wszelakiej maści narodowcy i inni terrorystyczni Arabowie, jednym słowem znana swołocz komunistyczna. Ale w gruncie rzeczy, jak się bliżej przyjrzymy, to chodzi o znanych prawicowo antykomunistycznych i sprawdzonych towarzyszy liberalno-solidarnościowych, którzy ulokowali się na kierowniczych stanowiskach w sztandarowych pismach demokratycznych. Jednym słowem „sami swoi”z braku komunistycznego mięsa rzucają się nawzajem na siebie w agresywnym amoku i upodleniu. Nic to nowego ani zaskakującego. Poziom kultury poniżej pasa, gdzie Panowie byli łaskawi „nogę sobie podawać” w imię wyższych racji, czyli budowy kapitalizmu.W końcu cel uświęca środki.

Ponieważ taktyczną i strategiczną metodą solidarnych towarzyszy jest brukanie wszystkich i wszystkiego w błocie, więc byłoby niepomiernym zaskoczeniem wyłączenie z tej reguły Pana Michnika, który był głównym ideologiem u znanego prakseologa i noblisty, Pana Wałęsy. Z uwagi na głęboką różnicę w poziomach intelektualnych obaj panowie nie byli swoimi wyznawcami i zwolennikami. Łączyła ich tylko „Solidarność”. Powstaje pytanie jak ci panowie ją widzieli, interpretowali i głosili. Jeden głosił, że od niego się Solidarność zaczyna i wszystko co jest na tym świecie. Drugi się sympatycznie zacinał, co dawało mu sporo czasu na myślenie i powodowało, że mówił świeżo i interesująco a nawet ujmująco dosadnie. Będąc w towarzystwie Generała Jaruzelskiego, pod okiem kamer tv, do zbyt upierdliwego ćwoka solidarnego, pozwolił sobie zakomenderować Pan Michnik:”Odpieprz się od generała…” . I jest to właściwie najbardziej twórcza i wyrazista myśl Pana Michnika, godna szerszego upowszechnienia.

Fakt, że zdaniem dwóch solidarnych zawistników Michnik potrafił narzucić wolę 10 milionom popaprańców, nie jest niczym takim fascynującym ani też powodem do dumy. Ponieważ zamiast do nich mówić partyjnym slangiem: wiecie, rozumiecie, taka jest prawda i innej nie ma, bardziej sugestywnym zawołaniem było:”a takiego wała”, potrafił porwać ich do walki na śmierć i życie a także własną zgubę. Jasne, proste i oczywiste, na miarę nowych czasów, co nawet Lechu potrafił zrozumieć, a pismaki wprost moczyły sobie nogawki z zachwytu piejąc jakiż ten język jest świeży, pełen wyrazu, emocji i treści.I tak to wszystko się kręciło,aż bida się zes….ła i zaczęła płakać.

Nie dość , że solidarnych pieniaczy SB ścigała i z roboty przez mur wysadzała, to i nastał czas ostatecznej goryczy i klęski kiedy solidarni bracia wyhodowani na własnej piersi w trakcie wspólnych strajków, potyczek i bojów likwidowali bohaterskie placówki robotnicze wysyłając co większych krzykaczy do arbeitsamtów po zasiłek, żeby z głodu nie pozdychali, taka była ich, psia mać, solidarność. A kiedy czerwoni chcieli im kolebki zlikwidować, ileż to było rwetesu, krzyków i pomstowań. Teraz kiedy wspaniała i szlachetnie optymistyczna UE zakłada im uzdę na buźki i sznurki na szyje, jakoś dziwnym sposobem pół Polski nie staje już w strajku solidarnym. Wszyscy są zadowoleni, uśmiechnięci, rozumieją , że przemysł jest dla Polski kulą u nogi. I lepiej leżeć pod drzewem z flachą sikacza niźli marnować surowce. No wprost raj na ziemi, czegoś takiego jeszcze nigdy nie było i pewnie w przyszłości już tak dobrze też nie będzie.

Ten raj na naszej ziemi osiągnięty został w rezultacie oddziaływania znanego w naszym kraju tryumwiratu; Kwaśniewski, Michnik i Rywin. Nieodrodni synowie swojej Ojczyzny nie mając nic osiągnęli wszystko. Zostali z łaski pańskiej Prezydentami, Prezesami i właścicielami. Mało tego pospołu wykręcili aferę polityczną w efekcie, której ostatecznie poległa lewica a rej zaczęła wodzić wspaniała polska prawica. Dzięki temu zostaliśmy silni mszami, zwarci na procesjach i gotowi do pielgrzymek. Wskutek tego nie zagrozi już nam prawosławna Rosja. Bowiem Pan Bóg też jest po naszej stronie.

Trudno się dziwić, że potrafili oni narzucić swoje standardy całemu społeczeństwu. A któż to by nie chciał nosić nadziei związanej z buławą marszałkowską w plecaku. Zdaje się, że jednak z tego wszystkiego pozostanie tylko noszenie plecaka i skakanie z pustą torbą na Zachód . No cóż, za tę wątpliwej wartości karierę musi ktoś zapłacić stosowną cenę. Na razie zapłacili ją naiwni delikwenci wiary w demokrację. A teraz stopniowo będzie przychodzić kolej na twórców tego spirytystycznego seansu wiary w lepsze jutro. Można przypuszczać, że ostatnią czerwoną ofiarą tego zlotu czarnych czarownic będzie Jaruzelski. Potem nadejdzie świetlany czas Michników, Balcerowiczów i innych wiarołomnych odszczepieńców, co to nie potrafili nas przeprowadzić przez Morze Czerwone.

Ci płomienni bojownicy o wolność i demokrację stworzyli system pluralizmu.Kiedy jednak swoim ostrzem krytycyzmu dotyka on ich osobiście wówczas podnoszą larum, że krzywda im się dzieje, czerwone wraca. Im najlepiej żyłoby się w jedności moralno-politycznej solidarnej proweniencji. Płaczą wrzeszcząc o Michnikojadach, żabojadach i pewnie gównojadach z ich twórczego namaszczenia stworzonych, aktywnie prosperujących na śmietniskach i innych obrzeżach ludzkiej egzystencji.

Zawsze byłem jednakowo daleko od nacjonalistów z lewa czy też z prawa. Z tej też prostej przyczyny guzik mnie obchodzi, kto zawładnął „Gazetą Wyborczą”,śp.”Życiem”,czy „Przekrojem” oraz paroma innymi medialnymi tubami wielkiego kapitału i jego demokracji. Na to pytanie niewątpliwie udzielą pełnej odpowiedzi koledzy nacjonaliści z przeciwnej strony. Wydaje mi się jednak, że jeżeli podnosi się kociokwik polityczny to samemu należy mieć czyste łapki. Dlatego również zniechęca mnie i męczy problem sztucznego nadymania szowinistycznych balonów. Oczywiście nie jestem naiwnym i wiem, że jeżeli się wszczyna wojnę w sprawie Pana Michnika, to ktoś ma w tym określony interes i to powiedzmy sobie jasno, niemały interes.

Dla mnie pierwszoplanowym zdarzeniem na dzień dzisiejszy są zmasowane ataki rakietowe na Strefę Gazy, gdzie zginęło już setki ludzi. Działania te mają charakter ludobójstwa. I nieważnym jest :”kto zaczął” jak mówił Szewach Weiss. Istotnym jest kto skończy i z jakim rachunkiem ofiar. A zakończy ten konflikt siła uzbrojona w nowoczesną broń konwencjonalną i atomową. I śmieszne są w tym przedmiocie jakieś niedorobione „mapy drogowe”, które niczego nie rozwiązują a wręcz przeciwnie napinają trwający konflikt w tym regionie jak gdyby były zainteresowane w jego rozwijaniu.

Oczywistą syntezą i trafną kierunkową osiągnięć kapitalizmu we współczesnym świecie jest utwór Wisławy Szymborskiej „Nienawiść”. Poetki nie zauważanej przez polskie siły solidarne , ba, wręcz bojkotowanej, ponieważ Nobla nie otrzymał ukochany przez nie Herbert. Szymborska protestuje w tym utworze przeciwko nagromadzeniu, na przestrzeni dziejów, tak ogromnej ilości krzywdy, zła ,krwi i łez, wojen, konfliktów i ludzkich cierpień. Tym uczuciem nienawiści a nie miłości kierowali się także ludzie solidarności, dlatego nie mogli oni zaakceptować twórczości Szymborskiej, której Nobel jak gdyby był sygnałem dla „S” skończcie z tym bajzlem i bezhołowiem i weźcie się wreszcie do twórczej pracy. Niestety, solidarni są opętani nienawiścią, i nie ma w nich krztyny miłości.

Zatem najogólniej rzecz ujmując, tę puszkę Pandory otworzył Michnik wraz ze swoją drużyną. Nie pomogą tutaj chóry anielskie i akademie w cześć tego ruchu, który nie był oparty na tworzeniu lecz niszczeniu i nienawiści. Z negatywnych przesłanek nie mogą raczej powstać pozytywne wartości. Chyba, że ktoś zrozumie swoje błędy, przeprosi za nie i kajał się będzie prosząc o wybaczenie.

A zatem drodzy panowie, twórcy liberalno-solidarnej Polski biedy, bezrobocia i braku perspektyw walcie się w swoje wypasione piersi by na całą Ojczyznę niosło: ”Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa”. Jeśli tego nie uczynicie sami, a solennie i gorliwie, to pomogą wam w tym zwolennicy Polski sprawiedliwej. Jak zwał tak zwał, ale brzmi to obiecująco w obliczu ogromnych afer, przekrętów i ludzkich nieszczęść.
Pan z wami, łobuzami.

P.S.

Wszystkim Panom en passant, w tym także Michnik-Michnikowskim, Wałach-Wałachowskim, Chodak-Chodakowskim oraz innym równie szlachetnie urodzonym przechrztom składam najszczersze życzenia miłości będącej być może antidotum dla ich nienawiści, czego z całego serca życzę w 2009 roku mając cichą nadzieję, że tak wam dopomoże Bóg. A jeśli on wam nie pomoże to zwróćcie się do Mesjasza. Szalom.
Pozostałych innowierców, z szacunkiem in duplo, kieruję do Allacha, Konfucjusza i pozostałych bogów, których nie miejcie przede mną. Jam jest Człowiek Wasz-Wartość Najwyższa.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka