Zygfryd Gdeczyk
Zygfryd Gdeczyk
Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
132
BLOG

Chleba naszego powszedniego...

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 0

Chleba  naszego powszedniego...

Chleba naszego powszedniego daj nam Panie…

Kiedy czytam co się dzieje w naszym kraju ogarnia mnie rozgoryczenie i zniechęcenie.Jest ono pogłębiane i umacniane w rezultacie tego co różni absolwenci sztandarowych uczelni opartych na wierze wyprawiają w naszym życiu politycznym.To oni w praktyce są nominowani do węzłowych stanowisk naszego życia przez faraonów wiary pociągających za polityczne sznureczki.Zajmują się wszystkimi ważkimi problemami poczynając od obsady kadrowej poprzez jej płodzenie, rodzenie i kształcenie w duchu miłości burżuazyjnej bliźniego swego.W dni świąteczne polerują posadzki kościołów i katedr a w dni powszechne ubliżają bliźniemu i Panu swemu.

Ci specjaliści w wierze, beznadziei i politycznej nienawiści mnożą absurdy dnia powszedniego łącząc wiarę z materią.Przekonani o swej sile i nietykalności faszerują nas absurdami umacniającymi czarne pozycje zła dla niepoznaki odzianymi w czerwone birety.Bojownicy wiary i fałszywej sprawiedliwości,obłudnych znaków pokoju i pierwsi apologeci ziemskich dóbr doczesnych. Dlatego tak często na pytanie czy w naszym domu jest Pan Bóg,uzyskujemy twierdzącą odpowiedź znawców przedmiotu, mimo iż od dawna już jesteśmy bezdomnymi.Jak więc widzimy jedyną naszą ostoją jest sarkazm i ironia wobec Panów naszego życia i śmierci. Życia siermiężnego i śmierci bez sztandarów, fanfar i rozgłosu.

Ich Eminencje i Ich Ekscelencje, coraz częściej podwójnego obywatelstwa, wiodą nas przeróżnymi drogami rewolucji róż i innych kwiatów doświadczając nas uszlachetniającymi kolcami by samym oddać się pełnym cierpienia delektowaniu się płatkami. Elity muszą być pewne drogi, po której nas prowadzą do zbawienia ostatecznego. Srodze utrudzeni idą przed nami w chwale sztandarów i baldachimów oraz rześkich i dziarskich mundurowych, by nikt Panu Naszemu krzywdy nie przysporzył.W tej nieustającej i znojnej wędrówce idących za nimi lewicowych gnomów pokonujących liczne Golgoty, którzy czekając na Godota, dowodzą absurdu ludzkiego życia i niekiedy płonnych nadziei.Oznacza to nadaremne oczekiwanie Gogo i Didi na kogoś lub coś, co przyjść nie może.Takie widzenie świata i życia roztacza przed nami S.Beckett.

Zatem w swoim trafnym widzeniu świata nie jesteśmy osamotnieni, i wcale nie musimy się odwoływać do nauki Marksa i Engelsa, znanych synów niemieckiej ziemi,dających szansę odpowiedzi na beznadzieję wizji syna brytyjskiej korony, bowiem z autopsji znamy obraz bolesnych sprzeczności między pracą i kapitałem.I nie pomogą tutaj modły strzeliste, pokutne pochody na Grabarkę, do Częstochowy czy nawet do Canossy.Także dostojne wizyty Ekscelencji u Eminencji i pełne nadziei oraz oddania przyklęki na podnóżkach Lwowa i u Strzelistej Bramy, przy jednoczesnym zionięciu smoczym ogniem z grodu podwawelskiego i bohaterskiego grodu Warsa i Sawy ku ościennym braciom Słowianom.Tę wrogą koncepcję biorącą swe źródła u Watykanu mającą nadzieję na chrytianizacje ziem Wschodu odrzucają tamtejsze narody mające własne poczucie wiary i suwerenności.Oni nie chcą być przedmurzem kolejnej abstrakcji, a być może nieuchronnych wizji krwawych wojen religijnych.

Jeżeli nie potrafiliśmy im wbić klina antysowieckiej propagandy i doskonałości naszej wiary, o argumentach gospodarczych i militarnych przez grzeczność nie wspominając, to pozostaje nam tylko jakość życia mogąca stanowić doskonałą przynętę „trzeciego koszyka”dla umęczonych historycznie narodów Wschodu.Póki co jednak powracająca do nas gruźlica oraz szerząca się w szkołach wszawica, o czym bez krzty zażenowania donoszą publikatory, nie stanowi zachęty do przyjmowania naszego modelu rozwiązań społecznych. Weźmy dla przykładu tak sponiewieranego przez polskie media kołchoźnika białoruskiego, który nie dopuścił by jego kobiety musiały wystawać u wolnoeuropejskich krawężników.Weźmy dla odmiany Nasze Panie w rezultacie świętej polityki solidarnościowej znajdujące się bez mała na wszystkich dworach europejskich.Zbierają tam nieocenione doświadczenia i zielone dudki umykającej nadziei.Wszystko tylko po to, by oświecać swoich wsiowych Jaśków i utrzymywać te niezdałe niezguły,z łaski Pana Naszego.I tak to zmuszone są nasze urokliwe bogdanki rzucać swoją niepowtarzalną urodę Wandy, jej honor, oddanie i godność przed europejskie obleśne wieprze jak onegdaj Tatarzynom na zatracenie i pożarcie.

Kiedy własnego narodu nie potrafimy zaopatrzyć w strawę cielesną, usilnie poszukujemy dlań strawy duchowej, której nieograniczone rezerwuary w postaci szlachetnego wina gruzińskiego znajdujemy na strasznym i bezwzględnym Kaukazie.Miłością otwartą i płomienną obdarzyliśmy tym oddanym Ameryce mieszkańcom ziem górskich, będących życiodajnym skrzyżowaniem wielu energetycznych rurociągów.Jak nie pociągnęliśmy z Iraku, to może chociaż tutaj coś skapnie do prawicowego cebrzyka.

Dlatego nasze pryncypały jeżdżą tam często i intensywnie, by umacniać historyczną przyjań naszych górali z ichnimi.Wożą ze soba otwarte serca , dobrą wolę i sarmacką skłonność towarzyską, na bazie czerwonego wina gronowego, prezentowane. Tu, buzie pełne szlachetnych haseł i demokratycznych zawołań, by dać wolność kaukaskim góralom, której gwarantem od wieków był kindżał i gwintówka, obecnie zamieniona na ruskiego kałacha, do którego są tak przywiązani jak do rosyjskiej mowy, o czym udają, że nie wiedzą nasi polityczmo-historyczni doktorzy. Jak przyjmą tam błogosławiony napój Bachusa to machają ciupazecką tak, że gotowi jeszcze pomylić durny łeb kudłatego ruskiego od szlachetnego czerepu kozaka gruzińskiego.A pokrzykują ci przy tym, niczym opój Zagłoba, wynosząc wolności szlacheckie pod niebiosa.

W Polsce już wynieśli na piedestały ludzi Ognia i Łupaszki. Na Ukrainie bohaterów spod tryzuba Bandery dopuszczono do podnóżka Juszczenki, z inspiracji naszych rodzimych demokratów, co to zaprzedali dla swej pokrętnej polityki ofiarę 200 tysięcy krwawo pomordowanych Polaków. Teraz nastała kolej na szlachetny naród gruziński , im też wynajdą bohaterów ściśle określonej proweniencji.A wszystko li tylko i dlatego, że Putin odważył się posadzić rosyjskiego Żyda za amerykańskie pieniądze wykupującego złoża rosyjskiej ropy pod potrzeby Pana Busha et consortes. Nie dali się ruskie wystrychnąć na dudka, ani wydukać na strychu. Złość powstała wielka i nieprzejednana.Kanonierki poszły w ruch po bożym świecie, a i systemy rakietowe oraz antyrakietowe nabrały mocy moralnej. Nic o nas bez nas. I nie będzie ruski pluł nam w twarz. Dlatego tak bliska jest nam tradycja cudu nad Wisłą, który intensywnie pieścimy i hołdujemy w sobie, by jeszcze raz dać łupnia odwiecznemu wrogowi, agresorowi, napastnikowi i ciemiężycielowi europejskich ludów. Szczegolnie widzieć tutaj należy odwiecznie pokojowo nastawiony naród niemiecki pospołu z polskim krzewiący kulturę środziemnomorską przed azjatyckimi hordami czerwonych złodziei rowerów i zegarków kieszonkowych oraz naszej wolności szlacheckiej „Liberum veto”oraz „Nihil novi”.

Obsesji nasz naród ma co niemiara, i bolszewickich, i mienszewickich. Każdy krawiec tak kraje jak materii staje ciągnąc upatrzony zwój sukna ku sobie.A Rzeczpospolita trzeszczy w szwach, tym razem już kapitalistycznych.By zszywać i integrować odrywające się połcie słoniny i prawicowego kubraka, wypada podejmować bieżące działania propagandowe odwracające uwagę od tego prucia się zafundowanego nam mundurka wolnoeuropejskiego.”Solidarność”ledwie dycha, jej kolebka idzie na zatracanie.Kryzys nadchodzi, chociaż wszyscy mądrzy i nawiedzeni twierdzą, że on nas obchodzi z łaski pańskiej.No cóż, nie chcą nas straszyć, że tak dużo nakradli, boć i jeszcze wskaźniki PiS-owi pójdą do góry i nici będą z kaczych marzeń Donalda, o nic nie robieniu i nie ponoszeniu żadnej odpowiedzialności wzorem swego niedościgłego wroga.Pomyśleć jak ta ćma nieodparcie i nieuchronnie zmierza ku smaounicestwiającej jasności.

Kolejna prawicowa obsesja to Sikorski. Nie wiadomo jak go ocenić i jak zakwalifikować. Już za babuleńki komuny budziło zdziwienie, że czeski pilot powoził polskiego Premiera i Głównodzącego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Budziło zaskoczenie, że pilot wodował,czyli wylądował gładko na wodzie, a wszyscy pasażerowie zginęli i jedynie on w kazmizelce uratował się, no wprost Pan Bóg czuwał nad tym Pepikiem a nie nad naszym Wodzem. Dziwne zaiste. Albo on był grzesznikiem tak wielkim albo otoczenie jego to bolszewickie diabły zakamuflowane. Nie rozumiem jednak dlaczego naszego bohatera narodowego sojusznicy i dobroczyńcy angielscy jak mydłka jakiegoś w samych gatkach wrzucili do trumny i kocem go przykryli by nie zmarzł na kość, jacyż oni wielkoduszni byli wobec Premiera i Generała.A potem umieścili go w kilku trumnach, które na głębokości 1m zalali kilkoma warstwami zbrojonego betonu.Pewnie dlatego, żeby im nie uciekł do komunistycznej Polski, która mogłaby odkryć jego słodką tajemnicę brytyjskiej wagi państwowej. Jednak tak spostponować zwłoki swego sojusznika, co to ruskim wyrwał z gardła cały korpus Wojska Polskiego, to rzecz niebywała. Jest poza sporem, że Sikorski przeszkadzał stronom ówczesnego konfliktu. Należy założyć, że w równym stopniu był on niemiłym Rosjanom jak i Brytyjczykom. Rosjanom dlatego, że zrobił ich na perłowo w groszki z wyprowadzeniem polskiego wojska z Rosji i mógł stanowić zagrożenie dla rosyjskiej koncepcji Polski Ludowej. Dla Brytyjczyków stał się zbyt silnym i niezależnym poprzez wsparcie sporych sił Wojska Polskiego na Zachodzie, przy ewidentnym mirze jaki posiadał w armii. Sikorski prawdopodobnie stał się przeszkodą w długofalowej koncepcji brytyjsko-rosyjskiego ładu politycznego po drugiej wojnie światowej. Wraz z upadkiem obecności i narodowego autorytetu jaki posiadał Sikorski, Anders nigdy nie potrafił przejąć po nim schedy i powrócić na białym koniu do Polski, a może bał się powrotu w trumnie jak jego wielki poprzednik.

Stanowi to podstawową klęskę polskiej prawicy, która nie tylko nie mogła Polski obronić ale również nie potrafiła jej wyzwolić pozwalając na ruskie zniewolenie, ach jakiż to brak odpowiedzialności i patriotyzmu. A może to zwykły wasalizm polskich najemników walczących w interesach Brytyjskiego Imperium, nieświadomy ale jednak wasalizm,bowiem walczyli nie za polskie pieniądze i nie w polskim interesie. Armia ta nie spełniła pokładanych w niej narodowych nadziei, ani politycznie, ani militarnie.Wyszła z obczyzny i pozostała na obczyźnie nękana i frustrowana oczekiwaniami i rozkazami obcych jej promotorów. W ostatecznym rozrachunku jej kadry stały się antykomunistycznym rezerwuarem na wypadek ewentualności III wojny światowej tak bardzo przez nią oczekiwanej w związku z niekorzystnymi dla niej rozstrzygnięciami politycznymi jej sojuszników. Jednym, który bronił w ramach wielkiej czwórki Polski był Stalin.Jest to smutne ale prawdziwe.W tym kontekście Sikorski nie był nikomu potrzebnym.Jego śmierć w brytyjskiej enklawie Gibraltaru ściśle chronionej i bronionej przez siły zbrojne królestwa i jego wywiadu, a także jak twierdzi Baliszewski zaangażowania tam sporych sił polskich służb specjalnych, nie dopuszcza możliwości ingerencji rosyjskiego wywiadu na tym terenie.Ciekawe, że w tych koncepcjach nie rozważa się w ogóle ingerencji niemieckiego wywiadu? Ze zrozumiałych względów polskiej prawicy jest najbardziej na rękę filozofia rosyjskiego śladu.W takim podejściu unika się rozważania wszelkich niekorzystnych relacji z sojusznikiem przy zachowaniu szlachetnego mitu wspaniałej tradycji II RP i pełnego poświęcenia oraz bohaterstwa jej kontynuatorów.

W tej sytuacji rodzicami chrzestnymi ekshumacji zwłok Generała Sikorskiego, mającego zaćmić swym bohaterstwem Generała Jaruzelskiego stał się IPN. Tenże prowadzi ściśle określoną politykę gloryfikowania II RP i deprecjonowania PRL-u.W ramach tego założenia Jaruzelskiego sądzi się niczym kryminalistę a równocześnie Sikorskiego wynosi się na ołtarze.Odziani w dostojny kir Pan Prezes Kurtyka i Pani Prokurator Koj rej wodzą jako inicjatorzy ekshumacji, pochówku i pokropku.Mimo poważnych wątpliwości czy są to w ogóle szczątki Generała, pomijając wyniki badań genetycznych, niewiadomego pochodzenia czucziło przyozdabia się generalskim mundurem i z najwyższymi honorami składa je ponownie na Wawelu.To wielkie teatrum ma nas zintegrować z Zachodem.I nieważne są wyniki badań, które dopiero po miesiącu się ogłosi.Zatem z góry się zakłada , iż po miesiącu nikt nie odważy się ogłosić nieprawomyślnych wyników, ponieważ tutaj nie chodzi o Sikorskiego lecz o kształt i obraz wspólczesnej Polski kapitalistycznej, która doznała poważnego usczerbku i należy ją podbudować patriotyzmem Sikorskiego.Jak słusznie zauważył Passent w tym z góry wyreżyserowanym spektaklu IPN ,mogłaby ich uszczęśliwić tylko kula z ruskiego kałacha.Że też mało lotni Brytyjczyjcy nie pomyśleli o tym w czasie ekshumacji w 1993 roku.
Zauważmy także nieskromnie, że zarówno Prezydent jak i Premier nie wsparli osobistym uczestnictwem IPN- owskiego zlotu czarownic.Być może służby specjalnie doniosly im co nieco.Poczekajmy cierpliwie jeszcze miesiąc na kolejną odsłonę zleconego przez IPN ciągu zdarzeń.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka