Pan Minister Kultury Bogdan Zdrojewski stwierdził, że Muzeum Historii Polski nad Trasą Łazienkowską to zły pomysł. Że może już lepiej rzucić go na miejsce po dawnym Pałacu Saskim, który zdaniem Pana Ministra jest "nikłej" wartości użytkowej i historycznej.
Można rzec: nic nowego w Warszawie. Partyjna koleżanka Ministra, obecna Prezydent zapowiadała już most na Karowej (nie powstało nic), przepędzała kupców z Placu Defilad żeby budować wspaniałe Muzeum Sztuki Nowoczesnej (jest pokazowy baraczek dla pracujących przy kopaniu linii metra), miały być wreszcie parkingi podziemne pod placami miejskimi (jest przebudowana Emilii Plater bez parkingu, za to z esami-floresami udającymi artystyczne wizualizacje). Pałac Saski to kolejny punkt na liście niedokonań, pięknych słówek i obietnic, z których wynikają kolejne obietnice zamiast placów budów.
Pragnę przypomnieć to, co mówiłem już w kampanii. Urbaniści i historycy sztuki twierdzą, że Pałac Saski (wraz z pobliskim Pałacem Bruehla) odbudować warto. Pałac mógłby być siedzibą zintegrowanych urzędów miejskich rozrzuconych teraz po mieście. Można stworzyć funkcjonalne wnętrza za odtworzoną historyczną fasadą.
Przypominam, że kilka lat temu odkopano już fundamenty Pałacu Saskiego, następnie jednak je zasypano. Swego czasu dyrektor biura rozwoju miasta pan Janusz Kulik informował radnych Warszawy, że na przygotowania do odbudowy wydano 15,6 mln zł a pieniądze te wydano m.in. na prace archeologiczne i zabezpieczenie terenu, projekt koncepcyjny pałacu oraz wycinkę drzew (więcej informacji tutaj). Z drugiej strony można powiedzieć: cóż owe 15,6 mln w porównaniu z tym, że zatrudnienie w ratuszu za pierwszej kadencji Pani Prezydent wzrosło o 1,5 tys. osób o czym donosiła - uwaga, uwaga - sama "Gazeta Stołeczna".
Sam jestem przedsiębiorcą, więc liczę publiczne pieniądze jak˙własne. I naprawdę wkurzam się gdy widzę, jak na każdym kroku obecne władze najpierw coś obiecują, później wydają pieniądze na plany i opracowania, a gdy trzeba przystąpić do budowy... zmieniają zdanie i tworzą nowe koncepcje. Brakuje najprostszych planów rzeczowych, finansowych i czasowych - wszystko jest jedną wielką magmą słów i obietnic, która przelewa się w zależności od wyborczych konieczności.
Chaos przestrzenny może zostać przezwyciężony tylko przez dobre przywództwo. Ważne jest, by rządzący mieli poczucie odpowiedzialności za formę. Pięknego miasta nie zaprojektują architekci ani urbaniści, jeżeli władzy jest to obojętne. Taka jest prawidłowość historyczna i ponadustrojowa.
P.S.
W niedzielę w ramach Kongresu "Polska Wielki Projekt" przedstawię dziesięć zasad gospodarki przestrzennej, które pozwolą wydobyć polskie miasta z obecnego kryzysu. Prezentacja odbędzie się w niedzielę, 8 maja (Hotel Sofitel-Victoria, sala Belwederska) początek o godz. 10:00.
Wystąpienie będzie częścią panelu dyskusyjnego: Jak konserwatyści mogą kształtować polskie miasta?:Aglomeracje jako motor rozwoju
Jak przywrócić ład przestrzenny w polskich miastach? [dr Czesław Bielecki, DiM]
Jakiej przestrzeni miejskiej potrzebują Polacy? [dr Adam Radzimski, UAM]
Transport publiczny - inwestycje w styl życia [dr Michał Beim, UAM]
Zapraszam!
62.351


Komentarze
Pokaż komentarze (20)