czarnobiel czarnobiel
61
BLOG

Od Michała. Ja i Czesław

czarnobiel czarnobiel Kultura Obserwuj notkę 2

Czytając artykuł Ziemkiewicza na temat Marka Hłaski (http://www.rp.pl/artykul/417026_Ziemkiewicz__Homokariera__Marka_Hlaski.html) przypomniała mi się moja ulubiona homoseksualna anegdotka, dotycząca mianowicie Czesława Miłosza.

Otóż Miłosz w swoich dziennikach rzekomo wspomina o jedne, jedynej rzeczy, której wstydzi się jak niczego na świecie. Oczywiście nie wyjawia nam, czym też owa straszliwa rzecz była.

Doprawdy, gdy artysta (a przecież jak wiadomo artyści to nie tylko zwyczajne prostytutki, jak to ich ujmował Kazik, ale również ekshibicjoniści pierwszego sortu) nie chce powiedzieć (napisać), co też uczynił, musi tego żałować całym sobą.

A zdarzyło się to za młodzieńczych czasów Miłosza. Oto Miłosz z jakiejś pipidówy przyjeżdża robić karierę w wielkiej Warszawie. A w Warszawie rządzą kliki. I jak tu młody, początkujący, nikomu nieznany poeta ma się przebić?

Legenda miejska głosi, że w tamtych czasach kariera możliwa była do osiągnięcia wyłącznie wtedy, gdy odwiedziło się łóżku Nałkowskiej, lub…

Iwaszkiewicza.

(Co bardziej kumaci już pewnie wiedzą, którą opcję wybrał Miłosz).

Fragment dziennika Iwaszkiewicza:

"Każda epoka ma swój styl" - notuje Iwaszkiewicz w zapiskach datowanych na 1955 rok - "nawet w drobiazgach i w innej epoce nie można pewnych rzeczy realizować. Mogłem w maju 1936 roku chędożyć Czesia Miłosza w mickiewiczowskiej celi Konrada u Bazylianów w Wilnie. Była cudowna noc z księżycem i słowikami. Rzecz nie do pomyślenia w roku 1824 ani 1954. Gdzie teraz Mickiewicz? Gdzie Miłosz, gdzie Iwaszkiewicz?".

(http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/785632.html).

Wpierw jednak od mojego kolegi studiującego na polonistyce usłyszałem inną wersję notatki Iwaszkiewicza, która miała brzmieć:

Dziś na stole pieprzyłem Miłosza.

Cóż, osobiście wolę tą drugą…

A teraz druga anegdotka:

Rok 1999. Nagroda Nike dla Chirurgicznej precyzjiBarańczaka. Wśród nominowanych Jerzy Pilch i jego Bezpowrotnie utracona leworęczność.

Ogłoszenie wyników, zniesmaczony Miłosz wstaje z miejsca i obraca się w stronę Pilcha, oznajmiając mu:

Niech się pan nie martwi, za rok pan wygra.

Cóż. Miłosz się pomylił się o jeszcze jeden rok. Dopiero w 2001 Pilch wygrywa Pod mocnym aniołem.

Bezstronne jury bezstronnym jury, ale i tak wiadomo, kto trzęsie (a w przypadku Miłosza: trząsł) interesem.

I tak lepszą akcję odstawił Zygmunt Kubiak w 1998. Gdy dowiedział się, że przegrał z Miłoszem, wstał wkurzony i wyszedł z sali, dając jasno do zrozumienia, że coś takiego to on po prostu pierdoli.

 

Jak Iwaszkiewicz Miłosza.

 

 

czarnobiel
O mnie czarnobiel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura