Perejro postanowił uderzyć. Ron Asmus śni mu się co noc od pamiętnego przesłuchania. I jeszcze ten szczyt w Brukseli. Stał tam z podniesiona głowa i w pełnym świetle. I zapewne nie przypadkiem, prócz Saakaszwilego nikt z poltyków zagranicznych nie wyraził ochoty na udział w balu.
Nie wątpię, że tak, z grubsza wygląd życie prawie wewnętrzne niektórych polskich polityków. Ale czymże jest Ron Asmus wobec nagrody Nobla, która przypadkiem trafiła w niewłaściwe ręce. A 'w normalnych warunkach' przypadłaby - wiadomo, którym bliźniakom.
Ale rzeczywistość tak właśnie, brutalnie i niesprawiedliwie, obchodzi się rzeczywistość z braćmi na polskiej scenie publicznej. Tym gorzej dla rzeczywistości. Tym bardziej, że zachodzi uzasadnione podejrzenie, że rzeczywistość jest UKŁADEM. Skuteczna walka z "układem" (nawet upozorowanym dla niepoznaki na rzeczywistość) , zaś jak wiadomo to cecha wybranych.
Od dawna obserwuję jeszce jedną parę braci na polskiej publicznej scenie. Braci karnowskich. I otóż przeczytałem na portalu dziennik.pl, w zakładce komentatorzy, krótki artykuł michala karnowskiego. Jawi się w nim jako niekwestionowany znawca esbe i esbeków. W szczególności od teorii ich dotyczących. Ale to siła wyższa. Przecież nie ulega wątpliwości, że gdyby tylko miał taka okazję wysłałby całe to sb i esbeków tam gdzie pieprz rośnie. Oni po prostu mieli niesłychane szczęście, że za ich czasów karnowski z bratem i całe zastępy 'najczystszych z czystych' jeszcze się nie urodziły lub były dziećmi. W obliczu ich nieskazitelnej siły moralnej sytem komunistyczny w Polsce zapewne dokonał by żywota co najmniej o kilkadziesiąt lat wcześniej. Ale takie nasze zezowate szczęście. Ci najbardziej wartościowi rodzą się zawsze nie w czas. No i w przypadku esbe i esbeków to miało skutek taki, że za przeciwników mieli oni ludzi słabych, uległych i podatnych na współpracę. Może troszkę ich usprawiedliwia fakt, ze nie mieli możliwości przeczytania tekstów takich właśnie jak komentowany karnowskiego. Albo felietonów ziemniakiewicza, rybińskiego czy blogów czarneckiego, cenckiewicza, kurtyki albo girzyńskiego czy innych prawych i słusznych przedstawicieli IVtej rp.m. Dla nikogo nie ulega bowiem wątpliwości, że najsłabsze nawet osobniki, wyposażone w wiedzę zawartą w tych tekstach, odwagę i niezłomność wyzierającą z każdego zdania, zaraźliwą wręcz czystość, jasność i nieskazitelność poglądów, potrafiłyby się godnie oprzeć szatanowi w skórze esbeckiej.
Nawet takie postaci, jak profesor Wolszczan. Pozbawiony najwyraźniej wyobraźni i nie rozumiejący najprostszych kwestii


Komentarze
Pokaż komentarze