Stało się! Głupi i wieśniacki bush odchodzi.....!!! Pogrążając przy okazji McCaina. I oczyszczając amerykańską scenę polityczną - na pewien czas przynajmniej - z prawicy typu, który -póki co- dominuje w Polsce: odmóżdżonej, zapyziałej, infantylnej, ksenofobicznej, przeciwnej wszelkim osiągnięciom kultury zachodniej oraz jakimkolwiek nowoczesnym koncepcjom społecznym.
Radość (umiarkowana - wszak to nie moje, nasze klocki z wyjątkiem tych bliżniaczych, które kompromitują mój kraj i mnie) ze zwycięstwa Rona Asmusa, niestety nie jest w stanie przesłonić faktu, iż w Polsce, wszyscy bez wyjątku konserwatyści i neokonserwatyści czyli prawie cała prawica bez wstydu i żenady przyznaje się do tych barbarzyńskich zasad i dość skutecznie wypełnia nimi nasze życie publiczne. Póki co, nadal więc, prawdopodobne jest, że patrol rodzimych ćwoków, publicznie zniszczy pewnego dnia prezerwatywy z pobliskiego kiosku i apteki. Inny patrol sprawdzi krzyżyki przechodniom na ulicy i dzieciom przy wejściu do szkoły. Jeszcze inny wejdzie do mojej sypialni. A także do sypialń innych podejrzanych o nieprawomyślność obywateli, po to by wyegzekwować zasady moherowej przyzwoitości. Albo po to by zaspokoić perwersyjne chucie jakiegoś purpurata.
Nie należy też zapominać o tym, że pewnego dnia jakaś państwowa instytucja wolnej Polski (IIIej?, IVtej? Vtej? czy 3,5 może?) w ramach " uwłaszczenia na rzecz kościoła" (byłażby to odwrotność nacjonalizacji?) zabierze szkołę, do której uczęszczają nasze dzieci i przekaże jakiejś parafii , zakonowi, kurii lub po prostu innemu biskupowi glodziowi czy też głodnemu. To zjawisko wszak, ma miejsce cały czas w większych mastach czyli tam gdzie nieruchomości mają największa wartość.
W istocie zaś, boję się, że uda sie tym ćwokom (bo się udaje, niestety, cały czas) nadać sens i wymiar prawny ale także rzeczywisty, wszystkim swoim kompleksom, zahamowaniom i uprzedzeniom przyobleczonym w zakazy, nakazy i normy jakby żywcem ze średniowiecza wyjęte. Ostatecznie i nieodwołalnie. I dlatego, że uważają, że tak można. Bo oni lepiej wiedzą jak mam żyć i kierować swoim życiem. I w imię torquemady. Tego samego w imię, którego palili ludzi, łamali ich kołem, topili, zrzucali ze skały etc.
Można powiedzieć, że to jest nasz chleb codzienny. I niczego w nim wynik wyborów w USA i zwycięstwo Obamy nie zmienia.
Z rzeczy mniejszych acz ważnych, obawiam się, że niestety, nie zmieni się też charakter audycji w mojej ulubionej Trójce. A przecież mogłoby się zmienić. Wszak Polskie Radio za sprawą świetnie dalej funkcjonującej koalicji pisu, samoobrony (siostrzeniec hojarskiej? syna łyżwińskiego z drugiego łoża? syna szwagra ciotki leppera?) i elpeeru (że tak się wyrażę: potomków giertychów i młodzieży wszechpolskiej!!!) zaangażowało się w kampanię wyborczą w USA. Między innymi - mimo ciągłego narzekania na brak pieniędzy - Trójka zrealizowała śmiałą koncepcję targalskiego i nie bacząc na koszty wysłała liczną ekipę do USA, gdzie podchwytliwymi pytaniami, część prawomyślnych dziennikarzy starała się wpłynąć na właściwe preferencje amerykańskich wyborców.
Infantylnośc kalkulacji twórców tego planu, obnażały regularnie nadawane, codzienne korespondencje, w których grupa dziennikarzy (prawomyślna, polskoprawicowa i konserwatywna) z ekipy, dość stanowczo i nie siląc sie nawet na delikatność starała się wskazać jedyny słuszny wybór. Apogeum zaangażowania wyborczego nastąpiło - jakżeby inaczej - w dzisiejszy poranek kiedy ogłoszono wyniki. Jeszcze nieoficjalne ale jednak. Otóż dzisiaj, w Trójce, odpowiedni jak zwykle zestaw komentatorów lamentował cały poranek. A także "wywlekł" i publicznie obnażył wszystkie niecne przesłanki jakimi kierowali się wyborcy Obamy. Nie mówiąc o ewentualnych następstwach tego wyboru. Negatywnych oczywiście.
Jako czlowiek, który swego czasu, wiele lat temu, wpadł w nałóg słuchania Trójki, z przykrością stwierdzam, że najprawdopodobniej żadnych konsekwencji nie doświadczy Trójka w obecnym kształcie. Dlaczego? Otóż pamiętam tę stację z czasów peerelu ale także abolutnie politycznie dyspozycyjnego r.kwiatkowskiego. Nigdy nie była tak zaangażowana politycznie. Nigdy nie stawała się w przerwach miedzy nadawaniem muzyki i innych audycji kulturalnych prymitywną szczekaczką agitacyjną. Nigdy... Aż do tej chwili. Dziennikarze - tacy jak kuba strzyczkowski - próbujący ugrać cos u politycznych, nawet potencjalnych chlebodawców byli wyjątkami. Aż do dzisiaj. Zawsze za to Trójka ograniczala sie do suchej, jak najbardziej zdawkowej informacji. Bez komentarza. Do czasu IVtej(?), kolejnej(?) rp.
No cóż. Zamierzam dalej czekać, na ranek, kiedy włączywszy Trójkę, nie usłyszę tyrady gościa (wróbla?, zaremby? - w każdym razie obdarzonego ekspresyjnym głosem kastrata) , który ......." wolałby uchronić swojego 3letniego synka przed oglądaniem Teletubisia z torebką na ramieniu"......
Póki co pozostaje cieszyć się, że Ron Asmus chociażby hipotetycznie i korespondencyjnie dopiekł perejro. A jak mi sie to znudzi to może spróbuję rano słuchać rmf-u albo zetki.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)