dbam o ciało dużo palę by spopielić śmieci w głowie
spaceruję po ścianach suficie by wzburzyć krew
neurony spinam kofeiną
rutynę naginam pękajacą
drażnię komputerowego sfinksa
smagam istotę siedzącą w trzewiach
rózgą po skrzydłach nieświadomośc
na nic
nie daje rady
zmysły i pamięc skrżą z przeciążenia
myśli uciekaja nim zdążę uwiecznić
genialne uzusy i neologizmy
przepadają w liściach drzew
za oknem
sprawdzę
czy są już chipy do kupienia
które nagrywaja ludzkie myśli
jak czarna skrzynka w samolocie
na razie patrzę w sufit nieba
*******


Komentarze
Pokaż komentarze