Fidel Castro, gdy w drugiej połowie lat pięćdziesiątych walczył w górach Sierra Maestra o wyzwolenie Kuby z rąk rabunkowego i proamerykańskiego reżimu Batisty wiedział, że droga do zwycięstwa jest jeszcze długa. Gdy już udało mu się dokonać tego, co sobie zaplanował, stanął przed wyborem - Kuba jako silnie socjalne państwo demokratyczne (Castro swojego czasu cały czas nosił przy sobie zdjęcie prezydenta USA Franklina D. Roosevelta na znak uwielbienia dla polityki New Deal"u) czy Kuba jako proradziecka dyktatura. Pod naciskiem swojego brata - Raula, oraz silnie komunizujących towarzyszy z czasów walk partyzanckich - Ernesto "Che" Guevary i Camillo Cienfuegosa Castro zdecydował, że poprowadzi Kubę drogą komunistyczną. I mimo, że nie był to wybór do końca zły, ponieważ obraz Kuby, jaki starają się nam przedstawić media jest skrajnie zakłamany, to jednak mam przeczucie, że Castro mógł wybrać lepiej.
Socjaldemokracja Polska znajduje się w tym momencie w miejscu, w którym Castro był po zwycięskiej rewolucji i gdy ważyły się dalsze losy Kuby. Opuszczenie SLD można porównać do zwycięskiej rewolucji, a co będzie dalej? SdPl może otworzyć się na środowiska lewicowe, może zacząć budować silną, prawdziwą lewicę, zacząć wyrażać swój sprzeciw wobec niesprawiedliwościom i negować dokonania rzekomo "złotej III RP", co będzie można przyrównać do drogi, którą Castro nie poszedł. Istnieje też druga możliwość - SdPl otwiera się na środowiska centrowe, na środowiska Partii Demokratycznej i Henryki Bochniarz, co analogicznie porównujemy do drogi komunistycznej, którą wybrał Castro. Nasza specyfika jest jednak taka, że mimo złej decyzji Fidela Kuba odniosła pewien sukces, natomiast mariaż z Partią Demokratyczną będzie dla Socjaldemokracji Polskiej całkowitą porażką i drogą w niebyt. Sami wybierzmy, co jest lepsze.
Blog: http://zielinski.socjaldemokracja.pl/blog.php
Autor: Przemysław Zieliński


Komentarze
Pokaż komentarze (29)