Takie pytanie padło znowu na konferencji w Warszawie.
Jak wynika z omówienia Gazety Prawnej - większość adwokatów byłaby temu przeciwna.
Myślę, że byłby to dobry pomysł.
Same zawody zbytnio się od siebie nie różnią. Główne różnice to właśnie te, polegające na utrzymaniu różnic między nimi - stosunek pracy i zakres spraw, którymi się poszczególne zawody zajmują.
Połączenie byłoby więc jak najbardziej zasadne - spowoduje dopływ wiekszej grupy profesjonalistów na rynku pracy, z czego powinni się cieszyć głównie ich klienci.
Z kolei - powiększenie się konkurencji byłoby nie na rękę zwłaszcza adwokatom.
Po latach biadolenia na władzę korporacji, po wielu dyskusjach i planach zmian status quo - mamy to co i przedtem - to samo.
Nadal uważam, że każdy absolwent prawa powinien mieć możliwość zdania państwowego egzaminu, po którym mógłby spokojnie zacząć swoją karierę jako adwokat, radca czy notariusz.
Aplikacje powinny być w całości zlikwidowane. Nie widzę po 5 latach studiów sensu organizowania trzyletniej aplikacji. Albo będziemy kształcić lepiej na studiach, albo zrezygnujmy z nich i skoncentrujmy się tylko na aplikacjach - jeśli te lepiej kształcą.
Każdy ze zdanym egzaminem państwowym mógłby otworzyć swoje własne biuro adwokackie czy notarialne i starać się o własnych klientów. Ewentualnie, można jeszcze zobligować wszystkich do wykupienia ubezpieczenia na wypadek szkody spowodowanej klientowi - i niech resztę zweryfikuje rynek.
Jeśli komuś smakuje chleb z jednej piekarni bardziej niż z innej - to właśnie tam go najczęściej kupuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)