Nie rzucajcie swych perel....
"Nie rzucajcie swych perel przed wieprze, by nie podeptały ich nogami swymi, a obróciwszy się, nie rozszarpały was” (Mt 7,6).
26 obserwujących
514 notek
386k odsłon
  703   0

13 Grudnia 81-Wspomnienia Bohatera "Solidarnosci"

 

 

 

 

 

 

 

  http://wspomnieniainternowanych.prv.pl/book.html

Kazimierz Krasiczyński
Cela 336
Wrocław, Kwiecień 2007
 
1. Wstęp


Niedawno oglądałem obchody 25 lecia stanu wojennego i doszedłem do wniosku, że trzeba kiedyś opisać to, co jeszcze pamiętam z tamtych czasów.

Mam 64 lata, przeszedłem różne choroby, mam cukrzycę i nadwagę oraz serce trochę nie w porządku. Trzeba mi więc teraz zapisać to, co jeszcze pamiętam i to, co wiem o mojej Rodzinie, bowiem mój czas powoli się zbliża, chociaż nie wiem kiedy nadejdzie.
Wybaczam wszystkim, którzy zrobili mi krzywdę, i sam proszę o wybaczenie tych, których skrzywdziłem. Nie osądzam ludzi licząc na to, że i sam nie będę źle osądzony. Mam co prawda czasem swoje zdanie , ale nie uważam , że jest ono jedynie słuszne-być może inny pogląd jest prawdziwy. (...)

Zachęcam wszystkich represjonowanych w stanie wojennym, aby opisali swoje przeżycia z tego okresu, podając imiona, nazwiska i odpowiednie daty oraz wszystko w miarę możności konsultując(...)
Chodzi o to, aby historyk zajmujący się stanem wojennym za 50 czy 100 lat miał rzeczowe i prawdziwe materiały z pierwszej ręki. (...)
Na Dolnym Śląsku jest nas ponad 3000 represjonowanych, a w całej Polsce? Myślę, że było ponad 10 000 politycznie prześladowanych osób w okresie stanu wojennego.
Piszmy więc szybko swe wspomnienia , bo stan wojenny był ponad ćwierć wieku temu a pamięć ludzka jest zawodna. Poza tym powoli wymieramy. Kto, prócz nas może przekazać potomnym jak było naprawdę w 1981 r. i w następnych latach stanu wojennego? 

Wydanie książkowe tych wspomnień okazało się jak na razie niemożliwe , bo kilka wydawnictw mi odmówiło (w tym IPN), a nie stać mnie na sfinansowanie druku (7 000zł za 500 egzemplarzy przy mojej rencie 1000zł/mies.). Pozostaje więc Internet. (...)
/Stan wojenny-aresztowanie/:
Kiedy przyszedł stan wojenny, Komisja Zakładowa postanowiła, że walka z zomowcami na terenie "Cuprum" jest bezcelowa, a zniszczenia biura będą duże. Ludzie zostaną pobici i aresztowani, a wynik dalszego oporu będzie oczywiście negatywny. Zdjęto flagę i kiedy wpadło ZOMO, ani biuro, ani nikt z pracowników nie ucierpiał. 

Przewodniczący Rady, Lesio Żołyniak., był w tym czasie nieobecny. Jako członek Zarządu Regionalnego Dolny Śląsk
był w tym dniu w Pafawagu, gdzie po ataku czołgów został aresztowany , a później skazany. 

W dniu wprowadzenia stanu wojennego, albo może dzień później, kiedy nalewałem benzynę
do mojej syrenki prze bramą przy ul. Św. Mikołaja 30/31, gdzie kiedyś mieszkałem(niedawno przeprowadziłem się wtedy do mieszkania w sąsiedniej bramie),weszło kilku zomowców i kilku cywili, Dowiedziałem się później, że przyszli mnie aresztować.
 Lokator mieszkania, które niegdyś zajmowałem wraz z Rodziną, powiedział, że nie wie, gdzie obecnie mieszkamy. 

Widząc, że mogę być aresztowany załatwiłem sobie urlop i spałem poza domem. W styczniu moja córka Basia odebrała telefon: - czy jest Mamusia? -Nie ma. –
To powiedz Jej jak przyjdzie , żeTatuś już nigdy nie wróci. 

Basia do dziś nadzwyczaj przykro wspomina tą rozmowę i trudno Jej się pozbyć przykrych wspomnień tej rozmowy , chociaż jest wziętym psychologiem(...)
Po urlopie musiałem przyjść do pracy. Jeden z pracowników pionu projektowego Cuprum dał mi klucze do jakiegoś mieszkania, mówiąc, że tam będę bezpieczny. Podziękowałem, wziąłem klucze ,ale nie poszedłem. Dowiedziałem się później, że do tego mieszkania prawdopodobnie przyszli uzbrojeni zomowcy, ale oczywiście odeszli z kwitkiem. 

Zimowego poranka, 21. 01 1982r., jedząc śniadanie w barze usłyszałem przez radiowęzeł zakładowy komunikat, abym się zgłosił natychmiast do dyr. d/s projektowych p. Boryczki. Zdziwiło mnie to trochę , bo pracowałem w pionie naukowym, ale poszedłem
. W gabinecie stał zomowiec z pistoletem maszynowym, który wręczył mi decyzję o internowaniu.
 Poszedłem się ubrać i zostałem zawieziony milicyjną nysą na Komendę Wojewódzką MO. Tam jedna kobieta wręczyła mi pismo, w którym było napisane, że jestem internowany za działalność wywołującą niezadowolenie społeczne i godzącą w ustrój PRL (zał.2.11.). Powiedziałem, że zarzuty są nieprawdziwe. Prawdziwe, prawdziwe-powiedziała. Czy widzi Pan te teczki? Tu wskazała na stos teczek o wysokości ok. 30 cm.- To są donosy na Pana. 

W tym miejscu muszę dodać, że kiedy złożyłem swój wniosek o udostępnienie mi moich akt do IPN, otrzymałem do wglądu tylko kilka stron, wyłącznie zawierających moje i Żony podania o widzenie!
A gdzie jest kilkaset stron donosów na mnie, które widziałem? Czy czasem sekretarz PZPR , który zajmuje stanowisko szefa IPN we Wrocławiu nie zaciera śladów działalności SB? 

Chcę zaznaczyć, że nie jestem tu odosobniony, bo żaden z kilkudziesięciu członków Związku Represjonowanych nie otrzymał odpowiedzi na temat donosicieli na swą osobę. Jeżeli to nastąpiło z winy towarzysza dyrektora ,to domagam się usunięcia tego znaczącego sekretarza PZPR ze stanowiska szefa IPN we Wrocławiu.(...)
Internowanie:
(...)Po okresie ścisłej głodówki oddawaliśmy więzienne jedzenie, ale konsumowaliśmy dobre jedzenie zza okna(była mroźna zima i za oknem wszystko przechowywało się dobrze) dostarczane przez Kurię, różne komitety no i z wyrzeczeniami przez nasze rodziny. (...)
W więzieniu było wielu wspaniałych ludzi, wśród których kilku znałem na wolności przed uwięzieniem. Był to Adaś Skowroński, szef Biura Interwencyjnego Zarządu Regionu. Działał On legalnie na podstawie Porozumienia Gdańskiego z 31. 08.1980r., punkt 12 traktujący o doborze kadry kierowniczej na podstawie kwalifikacji , a nie jej przynależności do nomenklatury partyjnej, znacznie przyczyniając się do wyrzucenia z dyrektorskich stanowisk kilkudziesięciu towarzyszy, szef poligrafii w Cuprum Krzysztof Małecki i Grzesio Zyndwalewicz, malarz, z którym byłem na 3-tygodniowym obozie konnym w Lutyni niedaleko Lądka Zdroju .(...)
Piotruś Medoń, dobry kolega Wojtusia, jeździł konspiracyjnie dużo z różnymi działaczami.Jednego razu przewiózł do mojego domku nad jezioremAndrzeja Gwiazdę wraz z małżonką. Był on jedną z trojga najważniejszych postaci podczas strajku w Stoczni Gdańskiej obok Lecha Wałęsy i pani Anny Walentynowicz, a i teraz jest dla wielu milionów Polaków postacią charyzmatyczną o nieskazitelnym życiorysie. Dla mnie też. 

Podczas drogi śledziło Piotrusia SB. Jechali dobrym samochodem, więc Piotruś nie mógł im uciec Wartburgiem, który rozwija tylko 140 km/godz. Kiedy Piotruś zobaczył ogromne silosy, które stoją przy drodze Leszno-Wschowa, skręcił tam i między budynkami zgubił szpicli. 

Pan Gwiazdaokazał się miłym inżynierem, który miał wielki talent do majsterkowania. Zrobił mi taką skrytkę na człowieka w domku, że nawet stojąc koło niej nikt jeszcze nie potrafił jej znaleźć. Razem spędziliśmy miło nad jeziorem około tygodnia i goście odjechali z zachowaniem konspiracyjnych zasad.(...)
....Módlmy się, aby Dobry Bóg bogaty w miłosierdzie wymierzył swoją sprawiedliwość setkom tysięcy komunistycznych zdrajców, zbrodniarzy, pismaków i innych, bo istniejące w Polsce sądy tego nie zrobią , a rozgonić je i przyjąć jako nowych sędziów młodych patriotów, jakich pełno w pokoleniu JP II ,mądrych , uczciwych , zdolnych, nie ma komu. (...)
Krótko, bo tylko półtora miesiąca przebywał z nami w więzieniu w Nysie Ludwik Turko. Później, gdzieś w połowie lutego 1982r. został on w nocy, po interwencji ZOMO (zomowcy tej nocy pastwili się nad wszystkimi internowanymi wrzeszcząc przy tym obrzydliwe przekleństwa) wywieziony wraz z kilkunastoma kolegami do więzienia w Strzelcach Opolskich, gdzie ostrzyżono im brody i głowy (...)
Dobrym kolegą był Lothar Herbst, szef więziennego "uniwersytetu", który później został szefem radia we Wrocławiu. Był on poetą, Niemcem z urodzenia. Naczelnym zadaniem esbeków, którzy przychodzili do więzienia, było przekonanie jak największej ilości moich kolegów, aby opuścili Polskę bez prawa powrotu i aby podpisali "lojalkę". Kiedy bezpieczniak długo i nachalnie namawiał Go do wyjazdu, bo jest przecież Niemcem,-- odpowiedział , że owszem wyjedzie, ale pod warunkiem że esbek wyjedzie do swojej prawdziwej komunistycznej Ojczyzny, tj. do ZSSR. Od tego czasu nie miał żadnych propozycji ze strony SB. 

Pamiętam, jak okropnie rozpaczał Lothar, kiedy podczas rewizji zabrano Mu tą poezję, którą właśnie napisał (zał.. 2.12.). Odwiedził On ze mną i z kilkoma jeszcze kolegami wspaniałego kapelana więziennego ks. Józefa na Jego plebanii i, pamiętam, wręczył Mu pięknie wydany tom podziemnego pisma, w którym zapewne znajdowały się Jego wiersze w znacznej ilości. Po uwolnieniu był kilka razy u mnie i długo w noc oglądał różne filmy na wideo- wtedy była to nowość, a ja miałem jeden z nielicznych odtwarzaczy wideo we Wrocławiu. Lotharowi odklejała się siatkówka i szybko tracił dioptrie w oczach, ale umarł chyba na coś innego.
 (...)Msze te były zawsze podniosłą uroczystością patriotyczną i bardzo wzruszającą . Kiedy na zakończenie mszy kilkaset gardeł zaśpiewało pełnym głosem "Ojczyznę wolną racz nam wrócić ,Panie!" to chyba sam Pan Bóg słyszał nasz błagalny ,ale głośny śpiew. Ten śpiew musiał być groźny, bo niektórzy klawisze mówili: - Panowie my musimy Was pilnować, to nasza praca .
Zamknijcie WRON-ę i innych zdrajców, a będziemy ich pilnować z ochotą-mówili nie raz. (...)
Przypominam sobie, że przeżyłem w więzieniu kilka kipiszy ( kipisz to rewizja w celi, połączona z robieniem totalnego, przerażającego bałaganu), kilka rewizji osobistych, kilka zmian celi i jeden atak zomowców. Po tym ataku co najmniej kilkunastu kolegów wywieziono do więzienia w Strzelcach Opolskich. (...)
W więzieniu panowała moda na picie "czaju". Była to ciecz powstała w wyniku zaparzenia dużej paczki herbaty w jednej szklance. Dla mnie było to coś obrzydliwego no ale czasem trzeba było wypić trochę zwykłej herbaty lub kawę. Potrzebny był więc stale wrzątek, mimo że wtyczek w celach nie było. Robiło się więc grzałkę z dwu żyletek oddzielonych od siebie zapałkami , albo z puszki po konserwach, łączyło się to jednym przewodem z metalową pryczą (to był przewód zerowy zwany anteną), a drugim przewodem z prądem, który był w stale świecącej się lampie. Woda w szklance przy pomocy takiej grzałki gotowała się w 3-4 sekundy. Niestety zdarzały się różne przykrości podczas gotowania wody. A to kogoś "kopnęła" będąca pod prądem prycza, a to "wysadziło" stopki w całym więzieniu, a to ktoś podłączył przewód zerowy do kranu i nieuważny internowany po odkręceniu wody został mocno porażony prądem (po leczeniu w szpitalu wydobrzał). (...)
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
A jeśli chodzi o obóz koncentracyjny, to do więzienia w Nysie został przeniesiony przynajmniej jeden z internowanych w byłej filii obozu koncentracyjnego Gross Rosen (Rogoźnica) w Kamiennej Górze (zał.2.14.).Opowiadał mi On , że osadzeni tam internowani do klawiszy mówili po niemiecku, a ci więźniowie, co nie znali tego języka, nauczyli się szybko kilku zwrotów typu "Jawohl, Herr Hauptmann!" ,"Maul halten!", "schneller, schneller!", itd. Nic dziwnego, że kiedy internowanych w tym obozie koncentracyjnym odwiedził Kardynał Gulbinowicz, klawisze skarżyli się Mu, że więźniowie mówią do nich po niemiecku. (...)Niedługo po tej wizycie i po zapowiedzi Kardynała, że ogłosi z ambon o przetrzymywaniu Polaków w byłych obozach koncentracyjnych przez władze PRL , ten obóz dla internowanych przestał istnieć (chyba w kwietniu1982r.), a internowanych przestano zamykać w poniemieckich obozach koncentracyjnych . (...)
Na przepustkach byłem jeszcze co najmniej dwa razy. Za pierwszym razem odwiedziłem kolegów, którzy z więzienia w Nysie i z innych miejsc odosobnienia zostali przeniesieni do Nowego Łupkowa niedaleko Komańczy.(...) Po pewnym czasie ukazał się moim oczom przerażający widok. Baraki, w których siedzieli internowani, były otoczone podwójnymi, wysokimi drutami kolczastymi, z drutami elektrycznymi na białych izolatorach między którymi była droga, po której spacerowali uzbrojeni wartownicy z psami. Czasem też po tej drodze chodziły same psy. Nie wiem, czy do drutów podłączony był prąd, ale całość sprawiała wrażenie czynnego obozu koncentracyjnego albo gułagu, o którym zapewne marzyła WRONa myśląc o Polakach. 
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
25.03.1982r. 

Dziś trwały nadal przesłuchiwania w sprawie Dziuby. Była przesłuchiwana cela 336 , więc Lothar Herbst także. Był on w szpitalu, gdzie stwierdzono odklejanie się siatkówki w oku , ale bezpieka nie zgadza się na leczenie Go w szpitalu specjalistycznym. Dziś wyszedł Czarek Łagiewski z TV. (...)
13.04.1982r. 

5 miesięcy temu wprowadzono stan wojenny. O 12 wyszliśmy na korytarz i 5minut staliśmy w ciszy. Następnie weszliśmy do cel i zaśpiewaliśmy to, co było wcześniej ustalone. (...)



Po południu byli przedstawiciele MCK ze Szwajcarii. Oglądali cele i karcer (kabarynę). Jutro będą przyjmować skargi. 
(...)17.04.1982r. (...).Nowi, którzy dzisiaj przyszli, mówią, że więzienia są zapchane. Ludzie śpią na podłodze w celach. (...)
19.04.1982r. 

Dziś były przesłuchiwania Na rozmowie był także Adaś Maślanka, który był namawiany do współpracy z esbecją. (...)
27.04.1982r. 

Przekazano mi wiadomość, że Ewa jest chora. W związku z tym napisałem do komendanta podanie o pozwolenie zatelefonowania do domu. Po południu byłem u dentysty. Sprzęt tam jest fatalny. Maciek Kuźma napisał pismo do komendanta, aby wymienił tam zdezelowany sprzęt, a jeśli nie potrafi , to On mu to załatwi. Wieczorem ćwiczyliśmy "Bogurodzicę". 


28.04.1982r. 

Dziś wieczorem będziemy w chórze ćwiczyć "bogurodzicowanie". Przybyło dwu nowych. Jan B. przyjechał z Placu Muzealnego, gdzie cele były przepełnione.Szukali też chętnego do udzielenia wywiadu czy wystąpienia w telewizji, ale nikogo chętnego nie znaleźli. Niestety, moje ciągłe interwencje w sprawie pozwolenia zatelefonowania do domu pozostały bezskuteczne. 

(...)Przyszło ośmiu nowych na górę. Na oddziale została nas prawie setka. Kiedy napisałem ostatnie zdanie, podniósł się wizjer, zazgrzytał klucz i weszło trzech klawiszy.(...)
7. Zakończenie


Niestety, jest jeszcze wiele spraw do załatwienia.
Wszystkiemu winna jest umowa okrągłostołowa , w wyniku której ustalono, że komunistom w Polsce włos z głowy nie spadnie, i że przejmą oni na własność Polskę; część Ojczyzny może być za łapówki sprzedana, a dochody z tego zbrodniczego procederu wezmą komuniści lub ich dzieci. W zamian strona niby solidarnościowa wzięła papierową władzę .
 
Dlatego obserwujemy dziwną bierność i niemoc kolejnych rządów, jeśli chodzi o istotne dla Polski sprawy. (...)
Ja sam ukończyłem Wydział Górniczy Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie(...)Te i inne metody wymagają dalszych prac. Mamy niezły potencjał naukowy i laboratoryjny; setki inżynierów pracuje nad chemiczną przeróbką węgla i sposobami przemiany węgla w paliwa płynne; jeśli ten potencjał zostanie właściwie wykorzystany, jest tylko kwestią czasu, kiedy znajdziemy tanie zamienniki ropy naftowej i gazu. (...)
Trzeba wprowadzić żelazną zasadę, że każdy pracownik naukowy uczelni lub instytutu raz na dwa lata musi uzyskać jeden samodzielny patent z odpowiedniej klasy. Inżynierowie zarabiają i zajmują stanowiska w zależności od liczby samodzielnych patentów, a niezależnie od stopnia naukowego. Po sześciu latach należy zwolnić niewydajnych pracowników i przyjąć prymusów z wydziałów górniczych , chemicznych i z innych. Postępując w ten sposób w ciągu 10 lat zapewne osiągniemy światowe rezultaty w dziedzinie otrzymywania paliwa z węgla , z opłacalnej elektrolizy i katalitycznego rozkładu wody (zanieczyszczonej lub słonej) , ze związków azotu z wodorem, oraz wykorzystania do produkcji wodoru odtwarzalnych nośników energii . (...)
Nie pozwólmy na złodziejską prywatyzację pozostałych jeszcze kopalń, hut i innych zakładów. Nie mamy już znacznej części majątku narodowego, a władza, czy to z lewicy czy to z prawicy, ale nadal prywatyzuje, większość majątku poniżej 10% wartości i zaprzepaszcza nasze dobro wspólne. Tymczasem dotychczas w Polsce istnieje tylko taka prywatyzacja, z której niewielka część pieniędzy trafia do Skarbu Państwa i jest wydawana głównie na prowizje i podwyżki dla uczestników prywatyzacji . Powinien o tym wszystkim wiedzieć ten, kto był wieloletnim prezesem NIK (dziś, tj. 15.02.2007r. Premier publicznie stwierdził, że każdy przypadek prywatyzacji odbywał się dotychczas z naruszeniem prawa). Wszyscy oczekujemy raportu o prywatyzacji oraz informacji, dlaczego nadal elity wyzbywają się za bezcen resztek tego, co wytworzył Naród z ogromnymi wyrzeczeniami przez dziesiątki lat. Rządy polskie przypominają Indianina, który za sznur szklanych paciorków sprzedawał amerykańskiemu osadnikowi kilkaset hektarów ziemi. Dlatego nie ma zgody Narodu na wyzbywanie się ziemi i zasobów. Wprowadzone zmiany w prawie geologicznym i górniczym zapraszają do rabunkowej eksploatacji. Zasoby operatywne węgla wkrótce zmniejszą się z kilkudziesięciu do kilku miliardów ton. Sprzedana i wydzierżawiona za granicę ziemia musi być odkupiona i odzyskana, zasoby i kopalnie również. Nie wolno też sprzedawać kamieniołomów, kopalń głębinowych i odkrywek wraz z zasobami oraz ziemi bo zasoby i ziemia są darem Boga i pozostać muszą własnością tych, pod nogami których się znajdują. (...)
Prywatyzacja, a później likwidacja zakładów pracy stworzyła wielomilionową rzeszę bezrobotnych, dla których pracy, zwłaszcza wysokopłatnej , w kraju nie ma. Wyjeżdżają więc i porzucają Ojczyznę. Wśród nich są młodzi ludzie, często po studiach i po szkołach średnich, którzy nie mają obowiązku zwracać kosztów wykształcenia. Trzeba zahamować tą emigrację za chlebem, bo niezbędny będzie napływ Ukraińców ,Azjatów i mahometan, aby gospodarka , ogołocona z młodych rąk do pracy nie załamała się.
(...)Poważnego potraktowania wymaga opieka zdrowotna w Polsce.
(...)-Ułatwić zdobywanie specjalizacji zawodowej przez lekarzy. 
- Żądać zwrotu kosztów nauki od lekarzy i pielęgniarek przebywających kilka lat za granicą. 
A co robi Minister Zdrowia? 
Dokładnie na odwrót. 

Likwiduje część szpitali , bo są nierentowne (jak mogą być rentowne przy zbyt niskiej składce ubezpieczeniowej ?). Zachęca lekarzy do wyjazdów za granicę poprzez zaniechanie zwrotu pieniędzy za ich wykształcenie. Twierdzi, że szpital to zakład w gospodarce rynkowej i za długi może być zlicytowany, czym zapewne cały świat wprawił w osłupienie, gdyż wszędzie szpitale się buduje, a nie likwiduje. I to wszystko dzieje się przy poparciu Rządu! Po co nam taki minister? 

Zanim odejdzie, czas oczekiwania na szpital czy specjalistę wyniesie rok, proszek na ból głowy będzie kosztował 100 zł, a średnia długość życia w Polsce będzie najniższa w Europie (jeżeli już taka nie jest). (...)Pytam się , czy nie ma w Polsce nikogo, kto ma trochę zdrowego rozsądku, aby doprowadzić do właściwych zmian w polityce demograficznej i zdrowotnej ? (...)
Czy członkowie SB, UB, Informacji, WRON ,ZOMO itp. , wyżsi sekretarze i główni działacze PZPR, szefowie ORMO, wysocy urzędnicy, niektórzy sędziowie i prokuratorzy , którzy prowadzili działalność w interesie okupanta, a przeciw Narodowi nie są zdrajcami ? Określenie stopnia ich winy trzeba pozostawić kilku tysiącom zdolnych prokuratorów oraz sędziów urodzonych po roku 1971, nie pozostających w związkach pokrewieństwa ani powinowactwa ze zbrodniarzami. 

Trybunał Konstytucyjny powinien składać się z ludzi mających przynajmniej 4-letnią praktykę sędziowską odbytą po 1990r. Jeżeli są pracownikami uczelni, to muszą spełniać wymagania stawiane tym pracownikom , o których to wymaganiach już pisałem. Wybierani są w wyborach powszechnych wraz z prezydentem. 

Krajowa Rada Sądownictwa powinna składać się z małej ilości czynnych sędziów i większości z obywateli , znanych ze swej uczciwości i zdolności do bezkonfliktowego rozwiązywania sporów. Obecnie sędzia jest praktycznie bezkarny i dlatego immunitet sędziowski musi zostać natychmiast ograniczony , a sędzia musi odpowiadać materialnie za rażąco niesprawiedliwe wyroki. 
Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura