41 obserwujących
105 notek
117k odsłon
  671   0

W owym czasie pewna gospodyni z miasteczka opodal stolicy

 

zeszła po coś do piwnicznej izby

urządzonej na pralnię i ujrzała że

mimo mroku i wczesnej wiosny porozkwitał

kwiat kliwii, zimujący tam na parapecie

 

Była tym zaskoczona, gdyż ostatnio

przy nastawianiu prania

nie rzucił jej się w oczy żaden kwiat

 

Jednak mimo zdumienia zakwitnięciem zapomniała o nim zaraz

gdy tylko powróciła do swych zajęć. I dopiero

mąż jej wysłany do piwnicy aby przyniósł pranie

rzucił okiem na zimującą

już zbyt długo kliwię

 

Zobaczył bladą wyciągniętą rękę

która od wielu dni się chciała wyrwać z mroku

albo jak dziecko się zgłaszała, że chce wyjść

 

 

 

Natychmiast wyniesiono pół omdlałe dziecko na dwór

I powoli zaczął się pojawiać

Lekki rumieniec na paluszkach

 

 

 

 

 

 

Dlaczego nie czekała aż urządzą ogród?

Czemu nie dojrzewała aż do pełni lata

ażeby złożyć swoją żywą czerwień

W ofierze słońcu?

 

Co pobudziło z drzemki w mroku

co powabiło ją i  pośpieszyło

jakby wiedziała co się właśnie stało

– że w królestwie kwiatów

wróg barw kir giął kark flag a kwiat

jej rzeczypospolitej

ścielił się gęsto na tej ziemi

rzucał pod koła

kładł do stóp

 

jakby tam już już

być musiała

 

 

 

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale