0 obserwujących
20 notek
26k odsłon
  62   0

Faworyci za burtą!

Zarówno Chelsea Londyn, jak i Sevilla nie zagrają w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. The Blues przegrali oba spotkania z Interem, zaś Hiszpanie nie wykorzystali atutu własnego boiska i, bądź co bądź, korzystnego remisu przywiezionego z Moskwy. 

Mecz w stolicy Anglii był wyjątkowy z względu na postać Jose Mourinho - trenera Interu - który po kilku latach powrócił na stadion, gdzie pracował przez 3 i pół roku z zespołem Chelsea. The Special One, jak nazywają media Portugalczyka, na konferencji prasowej, snuł dalekosiężne plany związane z pracą w Hiszpanii, Anglii oraz, na koniec kariery trenerskiej, reprezentacją własnego kraju. Dosyć asekuracyjnie stwierdził również, że niezależnie od wyniku spotkania na Stamford Bridge, i tak będzie wielkim trenerem. 

Początek meczu zburzył wszystkie przewidywania i prognozy ekspertów, którzy wskazywali na natychmiastowe przejęcie inicjatywy przez podopiecznych Carlo Ancelottiego i ostrzał bramki Julio Cesara. Silni pod względem fizycznym gospodarze - Ballack, Drogba, Lampard, Obi Mikel, Terry, Ivanowic, Alex, Anelka - trafili jednak na równie mocnych Włochów. Pierwsze minuty to naprawdę dobra gra Interu, który nie dał zepchnąć się do głębokiej defensywy. Paradoksalnie zawodnicy Jose Mourinho zagrali o wiele bardziej odważnie, niż miało to miejsce w Mediolanie. Mimo to kwartet odpowiedzialny za kreowanie gry - Sneijder, Eto`o, Pandev, Milito - w pierwszej połowie stworzył niewiele ciekawych sytuacji, by nie powiedzieć, że jedną. 

Chelsea prawdziwie zagroziła bramce Julio Cesara dopiero w ostatnim kwadransie. Malouda i Anelka byli bliscy szczęścia. Warto odnotować także dobry strzał Ballacka z dystansu. W polu karnym Interu miało miejsce starcie Waltera Samuela z Didierem Drogbą, po którym sędzia mógł odgwizdać rzut karny dla gospodarzy, jednak zdecydował się puścić grę. 

Początek drugiej odsłony to nieskuteczne ataki The Blues oraz kontry graczy Interu. Przy bezbramkowym remisie, Ancelotti zdecydował się na zmianę - lewego obrońcę Zhirkova zastąpił Kalou. Poważne sygnały wysyłali do próbujących odrobić straty piłkarzy Chelsea goście. Po raz pierwszy Milito, później Eto`o i Pandev, jednak wyjątkowo nieskutecznie. Mogło się więc wydawać, że spełni się stare piłkarskie porzekadło mówiące, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Jednak na pozór defensywna zmiana, przeprowadzona przez Jose Mourinho, kiedy za Pandeva wszedł Stankovic, dała możliwość gry Samuelowi Eto`o w środku ataku, czyli tam, gdzie czuje się najlepiej. Po kapitalnym prostopadłym podaniu Sneijdera Kameruńczyk wyszedł sam na sam z bramkarzem i w swoim stylu, tuż przy słupku, zmieścił piłkę w siatce. W tej sytuacji najbardziej zawinił Alex, który nie wyszedł odpowiednio wysoko, tym samym łamiąc linię defensywną. Chelsea robiła wiele, by odwrócić losy tej rywalizacji, ale nie była w stanie sforsować szyków obronnych mistrza Włoch. Czerwoną kartkę otrzymał parę minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego Drogba, który dość przypadkowo nadepnął na stopę Thiago Motty. Do końca wynik nie uległ zmianie, to Inter, przez wielu skazywany na porażkę, zagra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. 

W drużynie Chelsea zawiódł przede wszystkim środek pola - niewidoczny zarówno Lampard, jak i Ballack. Malouda, bohater derbowego meczu z West Hamem, bardzo rzadko demonstrował swoją szybkość, technikę i świetne podanie. Niewiele dały zmiany - zarówno Joe Cole, jak i Salomon Kalou nie potrafili nadać grze Chelsea polotu, większej szybkości. 

Jednak nie można całej odpowiedzialności za przegraną zrzucić na piłkarzy ze Stamford Bridge. Kapitalną pracę wykonała drużyna Jose Mourinho, łącząc dobrą, skuteczną grę w defensywie z płynnym przechodzeniem do ataku(szczególnie widoczne w drugiej połowie). Dla mnie najlepszym zawodnikiem Interu był Maicon, który udowodnił, że miejsce w pierwszym składzie reprezentacji Brazylii, kosztem Daniego Alvesa z Barcelony, nie jest przypadkiem. Ogromna siła, wygrana większość pojedynków jeden na jednego z rywalami, a także konsekwentne zaangażowanie w grę ofensywną mogło budzić ogromny podziw. 

Mecz, choć bez wielu sytuacji bramkowych, był fantastyczny. Walka, jaką zaprezentowały oba zespoły - porywająca. Kibicom angielskim musiało się  podobać. Wynik już niekoniecznie...

 

 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale