Sprawa Amber Gold i jej do niedawna tajemniczego właściciela ukazała po raz kolejny słabość naszego wymiaru sprawiedliwości. O ile z pełną surowością potrafi on karać pijanych rowerzystów, czy fałszerzy szkolnych legitymacji, o tyle karanie prawdziwych przestępców idzie mu o wiele gorzej. Tym razem mamy na szczęście do czynienia, nie z kolejnym pedofilem, czy mordercą na wolności, ale finansowym oszustem działającym w warunkach recydywy.
Człowiek ten, wcześniej był skazany głównie za fałszowanie dokumentów, wyłudzanie kredytów, przywłaszczanie cudzych pieniędzy. Właściciel Amber Gold posiada na swoim koncie sześć wyroków skazujących, gdy zapadał ostatni z nich, wciąż ciążyły na nim dwa poprzednie. Trwał tzw. okres próby. Jak widać nasz wymiar sprawiedliwości za każdym razem wierzył, że pan Plichta (Stefański) przestanie już fałszować dokumenty, wyłudzać kredyty, metodą na „słupa” i zacznie uczciwie zarabiać na życie. Niestety wiara w ludzi w tym przypadku okazała się złudna.
Rozumiem, że każdemu człowiekowi należy się druga szansa, wszak każdy popełnia w młodości błędy, ale czemu tą szansę dawano temu panu sześć razy? Nie rozumie tego nawet były minister sprawiedliwości.
Oczywiście po rozgrzeszeniu przez sąd właściciel Amber Gold wymierzał sobie pokutę. Zapominał co prawda o osobach, które oszukał, ale potrafił hojnie wesprzeć Kościół. Stał się również mecenasem kultury, współfinansując film Andrzeja Wajdy, o człowieku, który mógł stać się legendą, ale wolał pozostać „Bolkiem”. Ponadto wspierał też młodego, zdolnego, fascynata lotnictwa, który zupełnie przypadkowo okazał się synem premiera.
Po kolejnych wyrokach pan Plichta (Stefański) zakładał kolejne podejrzane biznesy, mimo, że był osobą skazaną za przestępstwa przeciwko mieniu. Nasz wymiar sprawiedliwości nie usunął tego, groźnego dla oszczędności Polaków człowieka i to po części on jest winny, że wielu naszych rodaków dziś drży o swoje oszczędności. Jak to możliwe, że człowiek z taką kartoteką mógł bez przeszkód zakładać kolejne spółki?
Słowa pewnego pana, że ludzie ci są sami sobie winni, że po sprawie Grobelnego po raz kolejny dali się nabrać przyprawiają mnie o pusty śmiech. Przecież niedawno politycy z rządzącego obozu twierdzili, że mamy wspaniały nadzór finansowy. Tu trzeba stwierdzić, że rzeczywiście KNF zawiadomiła Prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa, ale ta nie zrobiła nic by uchronić klientów Amber Gold.
Przecież niedawno próbowano nam wmówić, że wszystkie piramidy lat 90-tych były skutkiem reformy Wilczka, więc dzisiaj powtórka z historii nam nie grozi… Rzeczywistość okazała się niestety zupełnie inna.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)