Od co najmniej pięciu lat prasa informowała nas o istnieniu i metodach działania „stalowej mafii”. Wyłudzenia VAT-u, których dopuszczały się firmy-widma tej branży, obliczane były skromnie na pół miliarda złotych rocznie. To świetnie, że ABW może wreszcie zamknąć ten kranik z darmowymi pieniędzmi, które my wpłacamy jako podatki. Stalowi baronowie trafiają właśnie do aresztu, przypuszczam, że wyłapanie większości tych spośród nich, którzy jeszcze znajdują się na terenie Polski nie powinno zająć więcej niż kilka dni.
Można się jednak zastanowić dlaczego tego wszystkiego nie zrobiono w 2008, najdalej 2009 roku? Dlaczego ci ludzie przez tyle lat działali bezkarnie, bez trudu zakładając sobie kolejne firmy i rujnując niezbędną dla naszej gospodarki branżę. Odpowiedź na te pytania jest niestety bardzo prosta. Długoletnie istnienie mafii stalowej, jak i każdej innej zresztą, umożliwiały „wziątki”. System został wymyślony na tyle wysoko i miał tak silną osłonę, że organa śledcze i prokuratorzy bali się podjąć jakichkolwiek skutecznych działań, w końcu dostateczne wielu z nich traciło wcześniej pracę na finiszu podobnych śledztw. Co bardziej sfrustrowani funkcjonariusze ujawnili wszakże to i owo prasie. Te przecieki spowodowały, że uważni czytelnicy stali się depozytariuszami wiedzy, głębszej niż ta, którą prokuratorzy dysponowali „oficjalnie”. System „stalowych wziątek” działał na tyle sprawnie, że proceder nie rozsypał się mimo swej powszechności. Tysiące osób musiało brać w nim udział, a wiedzieć o nim – i to nie z prasy, lecz z doświadczenia – musiało zapewne znacznie więcej. Tak na marginesie, tego typu sprawy utwierdzają mnie w przekonaniu, że projekt polskiej niepodległości jest w większym stopniu zagrożony przez powszechną demoralizację, niż złowrogie agentury obcych mocarstw, niekompetencję prawodawców i ogólne zacofanie, choć i tych zjawisk lekceważyć nie należy.
Dlaczego jednak stalowi bossowie trafiają do więzień właśnie teraz, cóż się takiego stało, że przestali być nagle potrzebni? I na to pytanie odpowiedź nie jest trudna. Przez to ostatnie pięciolecie, trwał przecież boom inwestycyjny, jak zauważył premier Tusk, Polska stała się największym placem budowy w Europie. Stal była potrzebna, przy setkach tysięcy ton prawdziwie kontraktowanej stali, można było przemycić mnóstwo „widmowych” transakcji. To się skończyło, urwało. Pieniądze przestały płynąć i nie oliwiona maszynka zaczęła się sypać. Widocznie grawitacja okazała się siłą już niemożliwą do opanowania i ABW została zwolniona ze smyczy. Życzę jej sukcesu. Trzeba jednak przyjąć, że prawdziwym sukcesem byłoby dobranie się do tych, którzy tej i podobnym mafiom organizują przychylne otoczenie prawne i fundują lata bezkarności. Na to się jednak, rzecz jasna, nie zanosi.


Komentarze
Pokaż komentarze