Wyobraź sobie Czytelniku, że… jest rok … – powiedzmy – 2016 wciąż jeszcze żyjesz, o dziwo udało ci się nawet nie zbankrutować… Ba, siedzisz sobie na zasłużonych wakacjach gdzieś w Tunezji pod palmą, gdy przysiada się do Ciebie sympatyczny jegomość…
- A brat Słowianin łiski napije sia?– zagaduje – Nu pan, po adnom? … Wy znajetie, wsio zło iz tawo, szto wy nam tak nie dowierajetie, znaczit, nie ufacie . A my uże nie inpierialisty, i nie (tfu) komunisty, z nami torgowat’ znaczy handlowat’ wam nada, dogawarit’ sia. […] Znamy was, polskije druzja, znamyłutsze czem wy sami. Ot pomnitie na primier, na kawo kankrireto wy, gospodin głosowali w 2011 godu. Nie pomnitie? A my eto znajem…
Nie, wcale nie zamierzam histeryzować na okoliczność konferencji Państwowej Komisji Wyborczej i Centralnej Komisji Wyborczej Rosji w Moskwie. Nie usłyszycie ode mnie, że pojechali tam zdrajcy, szpiedzy i piąta kolumna, ani że przyszłe wybory już dziś są sfałszowane. Urzędnicy zostali zaproszeni, to sobie pojechali, kto nie lubi wypić i zakąsić za darmo. Ale kto z polskiej strony jest autorem i promotorem tego pomysłu, to trzeba ustalić koniecznie. To nie tylko ciekawe, ale i ważne. Musimy mieć oko na osoby szczególnie spolegliwe wobec Rosji, nie dlatego, że jest to Imperium Zła, ale ponieważ, że jest to stosunkowo silny kraj (bez przesady, gospodarka równa hiszpańskiej), który aktywnie realizuje swoje zewnętrze interesy, ma do tego środki i wolę. A w Polsce ma tych interesów sporo.
W sumie jednak.możei dobrze się stało, że urzędnicy PKW pojechali do tej Moskwy. W trakcie poprzednich wyborów odniosłem wrażenie, że kontrola społeczna była niewystarczająco dociekliwa. Tak jakby Polskę zamieszkiwali wyłącznie ludzi dobrej woli. Późniejsze artykuły o rosyjskiej firmie obsługującej serwery na potrzeby PKW, zdawały mi się na tyle bulwersujące, że powinny wywołać konsternację, wyjaśnienia kolejnych instytucji… Nic nie wywołały. Zdecydowanej oficjalnej reakcji, nie udało mi się spostrzec. Może teraz będziemy bardziej uczuleni na te problemy.
Jeżeli przyszłe wybory mają mieć w ogóle jakieś znaczenie, musimy znać wszystkie szczegóły związane z liczeniem głosów, przechowywaniem oraz udostępnianiem informacji na ten temat, żeby mieć pewność, że wyniki nie są suflowane przez obce mocarstwa, albo jakichś posłów… burych. Do licha, umiemy chyba postawić w Ojczyźnie jedną serwerownię więcej. Tego musimy po prostu wymagać, mamy do tego prawo, mamy też specjalistów, którzy potrafią weryfikować informacje dotyczące systemów informatycznych oraz baz danych. Nie wolno z tym czekać na okres wyborczy, właściwy czas jest teraz. Opozycja musi znać i umieć kontrolować wszystkie elementy procesu wyborczego; nie tylko samo głosowanie, ale przyjętą metodykę pracy z głosami, jej otoczenie prawne, oprogramowanie, system przechowywania danych. Ufać ale kontrolować, jak zwykł mawiać pewien nasz, znany na terenie Rosji, rodak.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)