Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
482
BLOG

Ktoś się podszywa pod panią Prezydent?

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Polityka Obserwuj notkę 6

 

 

Kilka dni temu otrzymałem list od osoby podpisanej „Prezydent m. st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz”. List ma charakter analogowy, tzn.: kartka, wydruk w kolorze, koperta, poczta, skrzynka... Na kolorowym zdjęciu, zdobiącym otrzymany arkusik papieru, uśmiecha się do mnie tajemniczo nieśmiałe dziewczątko. Jak słyszę, konterfekt owego dziewczęcia, niemal niczym Jasnogórska Pani podczas obchodów polskiego millenium, nawiedza mieszkańców stolicy w trybie powszechnym. Na moje niewprawne oko, jest on wersją Hani Gronkiewiczówny sprzed lat, gdy była szczuplutka niczym afrykańska gazela a dłonie miała jeszcze niewyściskane przez Lecha Wałęsę. Nie wiem czy fotka została wygrzebana w archiwum rodzinnym czy to cuda photoshopa. (gdy szef domniemanej autorki listu obiecywał cuda nie myślałem, że chodzi o takie). Tak czy siak, ze dwa miliony Warszawiaków tę Haneczkę-panieneczkę ujrzało w krasie wczesnej młodości, co mogło być zresztą głównym celem akcji mailingowej. Mam nadzieję, że kierowcy tirów nie potraktują wizerunku przyszłej p. Prezydent jako pin up girl.

Nie bardzo rozumiem czemu nadawca zaadresował korespondencję do mnie; „Szanowni Państwo mieszkańcy Warszawy”. Ja występuję w liczbie pojedynczej, więc to chyba nadmiar szacunku. W liście tym, mętnym jak Wisła w listopadzie, tajemniczy autor, naturalnie piszący o sobie w rodzaju żeńskim, przeprasza mnie, że źle rządzi, a szczególnie, że źle gospodaruje odpadami. Czyni to co prawda odrobinę nie wprost, ale zawsze to miło, gdy ktoś się poczuwa do winy. Teraz już jednak – streszczam – poprawa rządzenia śmieciami jest gwarantowana, czego dowodem, jest fakt, iż autorka „osobiście stanęła na czele” i to nie byle jakim, bo „zespołu koordynującego”. Następnie, stojąc już tam, zdecydowała się wprowadzić  system "zastępczy", czyli "niedocelowy", który co prawda wymaga dodatkowych deklaracji i ustaleń, za to będzie działał „najdalej do 31 stycznia przyszłego roku”, zamiast tamtego, który miał być docelowy i spełnić to, do czego „stolica jest już w pełni przygotowana”, ale nie można go wprowadzić „z powodu trudności”. Niemniej mieszkańcy Warszawy  na tym „niedocelowym” systemie wygrają niczym na loterii fantowej w lunaparku, gdyż zapłacą mniej, …przepraszam, cytujmy dokładnie; „o wiele mniej niż początkowo zakładano”. Nie mam na tyle fantazji by wyobrazić sobie jakie były początkowe zakusy w zakresie drenażu mojej kieszeni, a osoba podpisująca się nazwiskiem p. Prezydent także liczbami nie szasta. Zapłacę zatem „o wiele mniej”, ale – jak rozumiem – „najdalej”, zaledwie do końca stycznia, bo potem już o wiele więcej.

Ostatni akapit epistoły po prostu muszę przytoczyć w całości:

„Jestem przekonana że dzięki naszym wspólnym  staraniom, także i tym razem Warszawa sprosta stojącemu przed nią wyzwaniu. Cel, który mamy osiągnąć, jest wymagający: ograniczyć poziom składowania odpadów oraz wdrożyć efektywny odzysk i recykling. Dbając o środowisko, dbamy o nasze miasto”.

Jednym słowem Hania spieprzyła, wspólnie będziemy się starać, a sprosta Warszawa. Oczywiście, że sprosta. Sprostała Szwedom, Moskalom i innym  Hitlerowcom, przetrwa i tę okupację sitwy nieudaczników. Jednak czy w ogóle warto zajmować się egzegezą wypocin mojego korespondenta? Przede wszystkim wciąż nie wiemy, czy autorką jest prawdziwa pani Prezydent, czy jakiś artysta-happener. Z jednej bowiem strony profesor prawa powinien umieć napisać kilka zdań z jakąś namiastką sensu i brzmiących ciut bardziej serio. Z drugiej zaś, kto by chciał wydać milion czy dwa dla marnego dowcipu? Ale, jeśli to faktycznie pani Prezydent, to niech mi teraz już nikt nie zawraca głowy kosztami zapowiedzianego referendum w sprawie jej odwołania

A jednak, Szanowny Czytelniku, jest z tego listu także jakaś korzyść. Dowiadujemy się bowiem z niego, jaki nam cel przyświeca. Przypomnę „ograniczyć poziom składowania odpadów oraz wdrożyć efektywny odzysk i recykling”. Z tą wiedzą będzie nam łatwiej żyć, zwłaszcza, że zamieszanie śmieciowe zanosi się na lata. Mam nadzieję, że sprostasz sprecyzowanemu w liście wyzwaniu. Bo ja, co nadmieniam ze wstydem, chyba nie, z mojego śmietnika zniknął bowiem kubeł z napisem recycling mix i teraz nie wiem gdzie mam wyrzucić ten tajemniczy list… A co tam, odeślę go domniemanej autorce, niech go sobie sama recyclinguje.

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka