Ludzi najlepiej poznaje się w sytuacjach trudnych. Kiedy jest łatwo i wszystkiego dostatek, łatwo jest być miłym i dobrym. Ten truizm przyszedł mi do głowy w trakcie lektury kolejnej informacji o decyzjach kadrowych ustępującego rządu.
PiS stoi przed swoją pierwszą poważną próbą moralną. Do tej pory było łatwo i przyjemnie - mieli całość władzy, zwasalizowaną dużą część mediów, za przeszłość rozliczali innych, światowa fala wzrostu rozwiązywała problemy teraźniejszości (można się było bawić wewnętrznie i stroić fochy na zewnątrz kraju), przyszłość wydawała się pewna przy takiej komasacji władzy. Nie wyszło. Teraz trzeba pożegnać się ze stanowiskami, apanażami, realną władzą.
Jeżeli można wierzyć mediom (zwolennicy PiS z góry odrzucą takie źródło informacji), masowo dokonywane są nominacje "swoich" ludzi, najczęściej w oparciu o zasadę BMW, byle tylko dać im dodatkową odprawę na koszt podatników. Przyjmując, że jednak te nominacje to fakt, można jeszcze podnieść argument, że inni też tak robili. To prawda. Tylko nie w tej skali, nie z tak otwartą pogardą dla zasad i nie kreując się jednocześnie na Katonów Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Jestem bardzo ciekaw, co w tej chwili dzieje się w kontrolowanych przez Skarb Państwa spółkach. Czy i w ilu z nich zmieniane są warunki umów z "menedżerami" namaszczonymi przez PiS, poprawiając warunki wypowiedzenia. Myślę, że raport nowego Ministra Skarbu w tej kwestii byłby bardzo interesujący.
Ciekawe, czy nowy Minister Skarbu zechce się nad tym pochylić. I co wtedy zrobi CBA?
Nie, jednak to jest niemożliwe. Przecież, jak całkiem niedawno przekonywał nas Jarosław Kaczyński z plakatów, zasady zobowiązują.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)