PiS objął władzę w 2005 roku wskazując na patologie okresu przekształceń - korupcję, poczucie bezkarności polityków i oligarchów, nadmierną pozycję i wątpliwe działania służb specjalnych. Jarosław Kaczyński jako pierwszy zerwał z dominującą wizją rzeczywistości (propagandy sukcesu lat 90), pokazując mniej radosną stronę przekształceń.
Obraz nakreślony przez niego był na tyle bliski rzeczywistości, że i politycy innych partii, jak np. Tusk, i ludzie mediów, jak np. Żakowski, przyznawali wtedy słuszność stawianej przez Kaczyńskiego diagnozie.
Po przejęciu władzy PiS rozpoczął eskalację stawionych zarzutów - myślę, że stolik brydżowy wymieniony w expose przejdzie do historii.
Problemem było to, że obraz nakreślony przez PIS, jakkolwiek prawdopodobny i spójny logicznie, nie miał za sobą żadnych dowodów. Za prawdziwościę jego wizji przemawiało sporo poszlak, ogólne poczucie społeczeństwa, że wiele kwestii wyglądało zupełnie inaczej niż politycy wcześniej mówili i wiara, że PiS wie lepiej, ma odwagę o tym mówić i chce to zmienić.
Wiara w to, co mówili liderzy PiS była tutaj kluczowa, poniewż pomimo upływu czasu nie pojawiały się żadne dowody potwierdzające ich tezę. Najbliższe ich wizji świata zdominowanego przez służby specjalne i oligarchów były nagrania w sprawie Kaczmarka i nnych, pokazujące uzależnienie urzędników i polityków PiS od jednego z oligarchów.
Chyba żaden z polityków polskich w ciągu ostatnich kilkunastu lat nie wymagał od wyborców tak dużego poziomu zaufania jak jarosław Kaczyński - on kazał wierzyć w realność całego nieprawego świata III RP, pokazując jedynie jego cienie na ścianie.
Jednocześnie Jarosław Kaczyński, prowadząc liczne konflikty z opozycją, rozpoczął kreślić fałszywy obraz swoich rządów. Oskarżenie mediów o niespotykana agresję wobec swojej partii, kontrolując jednocześnie zdecydowaną większość tytułów, oskarżanie opozycji o chamstwo, samemu bijąc na odlew i de facto nadając ton debacie politycznej, wreszcie odsądzanie od czci i wairy polityków, którzy odeszli z PiS, nie zwiększyło wiarygodności Prezesa PiS i kreowanej przez niego wizji świata. Jeżeli mylił się (używając oględników), w tych kwestiach, to jaką mamy pewność, że przedstawiony przez niego obraz stolika brydżowego jest prawdziwy?
Dzisiejsze działanie liderów i zwolenników PiS, nadal wierzących w zaklinanie rzeczywistości, tylko dodatkowo obniża ich wiarygodność. I może się okazać, że za kilka lat znowu społeczństwo będzie lekceważyć doniesienia o nieprawidłowościach, bo jak można będzie traktować je poważnie po szopce propagandowej zrobionej przez tę partię?
Oby nie było to główne pokłosie rządów PiS.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)