Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 12 grudnia 2013 r.

Kosmologia i Biblia

1064 10 0 A A A

albo remanentów ciąg dalszy.

Przyjmijmy, na użytek niniejszego tekstu, następujące założenie. Mianowicie wyobraźmy sobie, że nam, jako mieszkańcom planety Ziemia, ktoś chciałby przekazać, jak powstał świat. I dalej, że żyjemy w bardzo dawnych czasach, nic nie wiemy na temat nowożytnej kosmologii, Big Bangu, teorii ewolucji, budowy atomu, nie znamy Tablicy Mendelejewa, nie mamy zdjęć z teleskopów naziemnych ani z tych wynoszonych w przestrzeń kosmiczną. Może nawet jesteśmy po prostu analfabetami i zajmujemy się przepędzaniem stad bydła i kóz po niezbyt urodzajnych w trawy pustkowiach. I znamy tylko okolice bezpośrednio przylegające do naszych terenów wypasu, te do których corocznie przemieszczamy się ze stadami. Jak można by takim ludziom opowiedzieć o powstaniu świata?  Okazuje się, że można. Co więcej, przekaz ten będzie spójny i koherentny, a co najważniejsze, zgodny ze współczesnym obrazem kosmosu. 

Jednym z podstawowych „argumentów” za ateistyczną, materialistyczną percepcją istnienia takiego fenomenu jak wszechświat, który jest lansowany przez niektórych współczesnych naukowców, i który ma służyć za dowód, iż nauka wzięła nieodwołalny rozbrat ze Słowem Bożym znanym w  wersji biblijnej, jest wskazywana przez nich, oczywista ponoć, niezgodność danych współczesnej kosmologii z biblijnym opisem dni stworzenia. 

Jeśli jednak przyjmiemy opisane we wstępie założenie, a mianowicie że Słowo Boże zostało skierowane do mieszkańców planety Ziemia po to, aby mogli, przy posiadanym poziomie percepcji,  zrozumieć zawarty przekaz, oraz że  obrazowanie biblijne w formie następujących po sobie dni określa jedynie kolejność zdarzeń, bez przesądzania o ich faktycznym czasie trwania, to okaże się, że z punktu widzenia hipotetycznego obserwatora – mieszkańca planety Ziemia, nie występują postulowane niezgodności. Przeciwnie, odnajdujemy zbieżność z obecnym stanem wiedzy kosmologicznej, w tym zwłaszcza z przyjmowanym  modelem planetogenezy, który obrazuje powstanie naszego Układu Słonecznego oraz formowania się warunków geofizycznych na naszej planecie. 

Przeanalizuję  pierwsze trzy dni stworzenia wg wersji biblijnej i odniosę je do parametrów kosmologicznego Modelu Standardowego, czyli takich jakie przyjmuje się aktualnie za standardowe.

Rzecz jasna, budowane są również modele niestandardowe i  wcale  nie tylko w kosmologii. 

Fragmenty I Księgi Mojżeszowej (rozdz. 1) podaję (kursywa) za przekładem polskim wydania z 1975 r. The British and Foreign Bible Society. Numerowany jest tekst w podrozdziałach. 

1.     Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 

W tym miejscu nie muszę niczego wyjaśniać w kontekście kosmologicznym, bowiem kosmologia na ten temat „niczego nie wie”. 

2.     A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. 

Wg obecnie przyjmowanego modelu kosmologicznego Ziemia została ukształtowana z materii obłoku międzygwiezdnego, który zapadając się pod wpływem grawitacji, spowodował,  iż w jego środku uformowała się gwiazda (Słońce), zaś wokół tej gwiazdy uformowały się planety. We wnętrzu protogwiazdy (Słońca) wodór zapalił się na określonym etapie kondensacji obłoku gazowego, wówczas gdy efekt kondensacji osiągnął odpowiednie ciśnienie, a co za tym idzie temperaturę niezbędną do zainicjowania reakcji syntezy termojądrowej. W tym czasie Ziemia formowana była przez scalanie cięższej materii okołosłonecznej, okrążającej Słońce w okolicach toru orbity Ziemi, poprzez przechwytywanie ich wskutek różnicy w grawitacji powstającej planety oraz mniejszych fragmentów wchodzących  w zasięg jej oddziaływania. Ponadto Ziemia była intensywnie bombardowana kometami i asteroidami, które również były rodzajem takich  brył materii, a zwłaszcza zawierały wodę (uprzednio w postaci lodu). 

3.     I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość. 

Słońce na pewnym etapie formowania się zapaliło wodór w swoim jądrze i wyniku tego,  uruchomiło emisję fotonów w przestrzeń, czyli  zaczęło świecić w zakresie światła widzialnego dla hipotetycznego obserwatora. Możemy założyć, iż to właśnie może oznaczać biblijny opis, iż  w sferze ekosfery okołosłonecznej, która w swoim zasięgu obejmowała Ziemię,  „stała się światłość”.

 4.     I widział Bóg, ze światłość była dobra. Oddzielił wtedy Bóg światłość od ciemności.

5.     I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień pierwszy. 

Dla hipotetycznego obserwatora, który  znajdowałby się na powierzchni ówczesnej Ziemi zapalenie się Słońca było odbierane jako światłość w momencie, gdy jedna półkula Ziemi była zwrócona do Słońca, zaś na drugiej półkuli panowała wówczas ciemność (cykl dzień – noc). Ze względu na to, że atmosfera ówczesnej Ziemi była nieprzezroczysta, zatem można było odróżnić jedynie stan „światłości” i stan „ciemności”, bez dostrzegania konkretnego źródła dla tych zjawisk z powodu zbyt gęstej warstwy chmur i pyłów. Tzw. „niebo” i obiekty znajdujące się na nim (Słońce, Księżyc, gwiazdy), nie mogły być jeszcze wówczas dostrzegalne dla obserwatora na powierzchni Ziemi właśnie z powodu zbyt małej przejrzystości atmosfery. 

Opublikowano: 12.12.2013 11:15.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale Technologie