Wyłączyłem się. Usiadłem obok, w kącie. Mało wiem. Coś tam Piesiewicz zmontował, albo jemu zmontowano, nie wiem. Pal sześć. Co u Kaczora i Donalda to już w ogóle wymiękam. I szczerze mówiąc, g***** mnie to. Wiem natomiast, że w polskim futbolu do stołu zasiedli. Oni z nimi. Okrągły był to stół – co niespecjalnie mi się kojarzy – a problemy kopanej naszej nazywają się teraz panele i jako takie panele omawiane były. Wiem, że jednym z paneli zajęła się siostra Irenka i o ile pamiętam, skończyła Bez Osierdzia. Taka karma, cóż począć. No więc panele omówione i już wiemy, że idą zmiany,
zmiany,zmiany,zmiany, …
Zmiany w futbolu to ciekawy temat jest. Jak oglądam stare mecze, choćby te z naszych wspaniałych, „Górskich” czasów, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gra obrońców wygląda delikatnie inaczej. Nie pobiegałby już tak jeden z drugim w pobliżu pola karnego, jak drzewiej to bywało. Na naszą korzyść zresztą, ale jakoś kiedyś większymi garściami czerpaliśmy z dziedziny futbolem zwanej. Nagle niemoc, to i panele czas układać. Zda się to na coś? Oby, w końcu stół okrągły, to niejeden kawaler bez strachu usiądzie. Może jakoś to będzie. Tak sobie myślę, że u nas to trudno rokować, bo weźmy na przykład taką Portugalię, do której tak często z racji organizacji Euro jesteśmy porównywaniu.Że u nas kuleje, ale u nich też kulało, a się wyrobilimawiają niektórzy. No i mają oni Mourinho, Ronaldo, a wśród oldbojów to nawet Młynarczyka. A nie, zaraz, zaraz. On nasz! Dość żartów. Miałem na myśli, że jak patrzę na drużyny Mourinho, to widzę pomysł na grę. Nawet jeśli ta gra topornie idzie, jeśli to lipa zwykła jest odgrywana, to gdzie nam do Mourinho. Porto byle jakie, ale Ligę Mistrzów zdobyło. Podobnie jak Grecy. Jakoś oni radę dali. Może do Portugalii to niewiele mają, trener Niemiec, ale jakoś mi się skojarzyło. Szczerze powiem, że jak o tym pomyślę, to sympatii do Greków nie czuję za grosz. Dlaczego? Zwykła zazdrość. Gównianą drużynę mieli i mają, a im się udało. Czemu, kurde balans, nie nam? Wkurza mnie to tak, że nie potrafię tego opisać. No ale u nas panele się układa.
Ale o czym to ja? Ach tak, zmiany, zmiany. No więc idą u nas zmiany, topornie bo topornie, ale nie martwmy się. W końcu Fifa żeby reguły gry zmienić, to trzeba naprawdę wiele, więc co się przejmujemy naszą stagnacją. Pamiętam jak na początku lat 90-tych bramki powiększono. Ho, ho. Lepsze jaja były, jak wprowadzono złotą bramkę. Proszę, monitoringu nie chcą, a hokeja z futbolu o mało nie zrobili. Potem jakieś srebrne gole i inne pierdoły, aż poszło! wszystko w odstawkę. A kto na tym najbardziej skorzystał? Oczywiście, Niemcy. W końcu to Bierhoff Czechom złotą bramkę w finale Euro wbił. To chyba pierwsza tak ważna bramka, która złota była nie tylko z nazwy. Z Niemcami to już tak jest, z nimi to ciężko wygrać. Zresztą polski piłkarz wie to chyba najlepiej. Z drugiej strony, to Niemiec jak wygrywa, to człek tylko splunąć może i w duchu przekląć, ale przyznać musi, że jeśli Niemiec wygrywa, to z reguły zwycięstwo mu się należy, bo je wygryzł. Nawet jeśli taki Koreańczyk przy ogłuszającym i ogłupiającym dopingu swoich skośnych gardeł wydrukuje, czy tam wyeliminuje Hiszpanów czy Włochów, to Niemca nie da rady. Bo Niemca nie pokonasz nawet (a może przede wszystkim) nieuczciwie, więc spluń i lepiej odejdź ze spuszczoną głową. Niemca ograsz wtedy, jak ci ogień z butów nap**, ups, przepraszam, wydziela się i w żadnym innym wypadku. I tak musisz zresztą uważać, bo nigdy nie wiadomo kiedy będzie lało. Tak to już z tym narodem jest. Ale nie sposób ich futbolu narodowego nie docenić i już.
Ale o czym to ja? Ach tak, zmiany, zmiany. No więc kładzie u nas panele siostra Irenka Bez Osierdzia i Lis Pan, problem tylko taki, że podobno najlepsi rzemieślnicy wyjechali na Wyspy chociażby. Chociaż, spoglądając na składy nie tylko wyspiarskich drużyn, to jednak wyjechali najlepsi, ale ci od dosłownego paneli układania, a nie ci od pier*****, albo od grania. Zresztą, od grania to nie ma nikogo ani w kraju ani za granicą. Nie wiem jak to by jeszcze można przedstawić. Kompletnie tych paneli nie śledzę, więc może stąd ta ignorancja, ale jednak można by dupę ruszyć i trochę do reszty doszlusować. Bo jakoś to marnie wygląda. Liga nasza taka, żeszarańczaPolonii Bytom zachwyca.A cóż to?, spyta ktoś. Ano, sposób wykonywania rzutów rożnych. Na wariata, he he. Polska myśl szkoleniowa brzytwy się chwyta. Zaraz, zaraz, ktoś tu się jeszcze kiedyś brzytwy chwytał, czyż nie?
Ale o czym to ja? Ach tak, zmiany, zmiany. I skoro już Wyspy wspomnieliśmy, to ciekawy jest fakt, że to właśnie w pierwszym oficjalnym meczu międzypaństwowym odbyła się taktyczna (a może techniczna?) rewolucja. Otóż, w roku 1872 odbył się mecz Anglia – Szkocja. Grało po 11 zawodników, tak jak i teraz. Anglicy wystawili jednego obrońcę, jednego wracającego zawodnika (pewnie coś jak defensywny pomocnik) i ośmiu napastników. A Szkoci? Oni wystawili dwóch obrońców, trzech wracających i tylko pięciu napastników. Gdzie ta rewolucja? O ile Anglicy tylko i wyłącznie kiwali, o tyle Szkoci zaczęli sobie podawać! Jakież zdziwienie było każdego z zawodników Anglii, gdy podbiegał do Szkota, a ten zamiast kiwać, podawał do kolegi. To była prawdziwa rewolucja. Szkoda tylko, że ta rewolucja skończyła się wynikiem 0:0. No ale po tym meczu, futbol już nigdy nie był taki sam.
Ale o czym to ja? Ach tak, zmiany, zmiany. No i jaka rola w tym futbolu należy do Polaków? Żadna. No ale my świetnie układamy panele. Nawet Brytole to potwierdzą.




Komentarze
Pokaż komentarze (8)