73-letni premier przebywa w mediolańskim szpitalu po tym, jak otrzymał cios - nie wiadomo, czy pięścią, czy metalową podobizną katedry
Katedra w Medioanie wygląda tak:

Gdy włoski premier schodził z podestu, pod którym zebrała się grupa jego zwolenników, został trafiony rzuconym w nim przedmiotem - metalową miniaturką mediolańskiej katedry.
Katedra w Medioanie wygląda tak:
Jest on "wstrząśnięty, przybity i zasmucony" tym, co się stało. Napaść na premiera wywołała powszechne poruszenie.Dzisiaj we Włoszech wszyscy mają moralnego kaca. Oprócz bólu fizycznego premier cierpi z powodu nienawiści politycznej, która przekształciła się w agresję.Widać ból wewnętrzny człowieka, który nie rozumie, skąd ta gwałtowna nienawiść.Prezydent Giorgio Napolitano potępił ją i zaapelował do polityków o złagodzenie klimatu, tak by zapobiec "wszelkim odruchom i spirali przemocy". Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi wyraził solidarność z premierem i wskazał na niebezpieczeństwo przejścia "od przemocy słów do przemocy czynów".Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Berlusconiego to profesjonaliści. Dzisiaj we Włoszech wszyscy mają moralnego kaca. Należy powiedzieć "basta" siewcom nienawiści. Sprawca napaści na Berlusconiego, 42-letni niezrównoważony psychicznie rzemieślnik w nocy został przesłuchany. W jego kieszeniach znaleziono krzyż oraz pojemniczek z gazem pieprzowym. Leczący się psychiatrycznie 42-latek Massimo Tartaglia, uderzył premiera Włoch. Prawdopodobnie w dłoni trzymał ważącą około 1,5 kilograma miniaturę katedry.
Katedra w Mediolanie wygląda tak:
Wyszedł z domu, mówiąc, że idzie spotkać się z przyjaciółką. Czyżby miał paranoję na tle polityki? Berlusconi pozostanie jeszcze w szpitalu co najmniej do wtorku. Ma trudności z przyjmowaniem pokarmu. Wtorek będzie jutro.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)