dawrweszte dawrweszte
60
BLOG

Polska myśl szkoleniowa najlepsza na tłuszcz

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 19

 

Koniec odpoczynku, jedni ochoczo idą do pracy, inni pewnie mniej, a jeszcze inni w ogóle pewnie nie odpoczywali. Pal sześć. Tak sobie patrzę co się na naszym boisku dzieje od czasu pauzy w najsilniejszych europejskich rozgrywkach ligowych. Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą o rozgrywki w jakim kraju idzie. Harem z ulgą do roboty idzie, o czym już wspomniałem na początku, Anna ciągle Cafe Futbol się katuje, czym wzbudza trochę mój podziw, bo choć program o piłce, czym powinien mnie przed ekrany ściągać, tak cierpliwości tyle nie mam, niestety. Czemu? Jedna rzecz mnie irytuje. Każdy z panów prowadzących po wypowiedzianym zdaniu/pytaniu strzela zrazu taki uśmiech szeroki, że zdzierżyć ja tego nie mogę i już. Zaraz mi się wydaje, że jak ktoś po byle czym taki uśmiech prezentuje, to sobie drwi. Ja jak sobie drwię i kpię, to uśmiecham się szeroko, a jakże! A najszerzej drwić (uśmiechać się) to potrafi z trójki prowadzących Roman Kołtoń. Szerszy jest tylko (uśmiech) Bożydara Iwanowa, specjalisty od gwiazd lig francuskiej, włoskiej i holenderskiej, no ale jego w Cafe Futbol nie ma. Chyba nie ma. I żeby było jasne, autor tego tekstu (ja) manipuluje zapewne nie do zniesienia, gdyż nigdy całego programu obejrzeć mu się nie udało, więc proszę przymknąć oko na dywagacje jego, gdyż najzwyczajniej w świecie, w błędzie tkwić może. Spuśćmy już na to zasłonę milczenia.
 
Wróćmy już może do pauzy długiej w jednej z silniejszych lig Europy, a może i świata. Pauza bardzo długa i najlepiej od razu się przeżegnać, bo grać chłopaki zaczną dopiero 27 lutego. Mimo tego, do wiosny aż miesiąc jeszcze pozostanie i próżno na początku marca czekać nam przyjdzie na przebudzenie. Dobrze, że chłopaki całe i zdrowe z urlopów zaczynają wracać. I tutaj mam pewien problem. Bo ja jednak piłkarza polskiego, to mam trochę za idiotę, to jednak się zastanawiam w czym ten fach różni się od tego samego fachu w Europie? Niby niczym, odpowie jeden z drugim. Toż piłkarz to piłkarz. Jeden mały szkopuł jest, bo piłkarz z zagranicy, ale taki profesjonalny co to się wydaje niebotycznym aż, na przykład Cristiano Ronaldo, w zeszłym sezonie rozegrał 52 spotkania. Albo taki Matthew Upson (Zebe będzie wiedział kto zacz) z West Ham o 11 mniej. Akurat o te mecze w Lidze Mistrzów. A taki Maciej Iwański chociażby – uwaga, uwaga! - rozegrał tych spotkań 30. Sezon doprawdy męczący, a biorąc pod uwagę narzekania naszych trenerów na to, że nie mają ławki rezerwowych szerokiej i nie mogą grac na kilku frontach, to zaczynam ręcę załamywać. Jak tu na szczyt się wdrapać skoro na Puchar Polski sił brak? I jeszcze jedno: w tym roku MU odpadł z pucharu Anglii wcześnie, a dla zobrazowania faktu, Ronaldo w zeszłym sezonie w Pucharze Anglii zagrał 2 spotkania... Albo weźmy takiego Smolarka
 
  • Miałeś nie drwić ze Smolarka! -rozległ się krzyk z drugiego pokoju.
  • Przepraszam –i do odpowiedzi dodałem uśmiech, który dla swoich potrzeb nazywam: „Bożydar”.
 
Zostawmy więc Smolarka, bo jeszcze ktoś powie żem kpiarz. No więc odpoczywają nasi piłkarze po 17 meczach ligowych przez 3 miesiące prawie, jak wrócą do roboty to jadą sobie do kurotów treningowych na Cypry, Turcje albo do Bydgoszczy, a potem włóczą się po boisku jak żółwie i pierwszy mecz w rundzie muszą grać w europejskich pucharach. Ups, przepraszam, to nie w tym roku. Dodając do tego jeszcze fakt, że tacy wypoczęci i odświeżeni, czekając na prestiżowe kontrakty od potentatów, nawet w roku mistrzostw czy to świata, czy Europy nie potrafią dupy ścisnąć i zwyciężyć zamęczone w klubach do granic możliwości gwiazdy.
 
Polski piłkarz to nie dość, że półgłówek, to jeszcze półprodukt, który zatrudnienie znajduje na końcu już tylko na Cyprze (tam bardzo silna liga, Kowal wam powie), albo w Olympiakosie Pireus o czym zawsze można przeczytać w prasie, ale nie wiedzieć czemu Grecy zawsze się rozmyślają. I ląduje się na Cyprze, w końcu tylko tam – o ironio! - można sobie w Lidze Mistrzów choć trochę pograć. Tylko, że jeżdżenie na ten Cypr w trakcie okresów przygotowawczych, w zimie, Ligi Mistrzów jeszcze nie gwarantuje. Ale w końcu gdzie jak nie na Cyprze świąteczne kilogramy zrzucić? Bo polski piłkarz tyje w oczach, gorzej z chudnięciem. A trener zamiast drużynę przygotowywać, musi tuszę jakoś zagospodarować. No ale od czego polska myśl szkoleniowa?
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Rozmaitości