Ostatnio coraz rzadziej piszę tutaj o futbolu. Ogólny marazm w polskiej piłce także mi się udzielił. Niestety, czeka mnie (nie tylko mnie, ale o sobie piszę) dwa lata meczów towarzyskich, co emocjom raczej nie sprzyja. Trudno, towarzyskie spotkania ze znajomymi przy piwku i meczu będą w znacznie niższej temperaturze, bo jak tu się podniecać ewentualnym zwycięstwem z Portugalią (hipotetycznie), jeśli się wie, że przeciwnik być może mecz olał? No i tak apropo towarzyskich spotkań przy piwku i podczas meczu chciałbym trochę skrobnąć. Właściwie o kibicowaniu, bo się na salonie przetoczyła ostatnio dyskusja. Nie wiem czy mój głos wiele wniesie, ale mimo wszystko chciałbym to ująć po swojemu i ze swojej strony opisać.
Otóż, pochodzę ze wsi. O pierwszym zapachu futbolu już wspominałem na blogu. Warto do tego dodać, że futbol zawsze kojarzy mi się z reprezentacją. To jest pierwsza podstawowa drużyna, z którą się zawsze identyfikowałem. I jak teraz czytam te teksty na salonie na temat kibicowania, na temat atmosfery, to widzę, że wszystko kręci się wokół klubów. Często kibic tylko reprezentacji jest lekceważony, jest przyrównywany do tego, że podczepia się pod dyscyplinę tylko wtedy, kiedy w tejże jest sukces. Ja wtedy nie polemizuję, bo swoje wiem i czuję, nie muszę się tłumaczyć.
Tylko o tych klubach parę słów. W mojej wsi był klub. Piszę był, bo od dwóch lat nie istnieje. Szczerze powiedziawszy, przyczyn nie znam, bo bardzo rzadko tam bywam. Cóż począć, pieniądz leży gdzie indziej. Ale ja nie o tym. No i ten klub nigdy nie grał wyżej niż dawna 4 liga, a najczęściej A klasa, u nas ostatnia. Mecze i kibicowanie wygląda trochę inaczej na takich meczach. Samemu grałem w tej drużynie, na mecze się chodziło, słychać każdy krzyk, bo miejsc na stadionie mało, piłkarzy znało się osobiście, często byli to kumple z podwórkowego boiska. Kiedyś nawet jeden z rezerwowych drużyny przyjezdnej dostał przez nas czerwoną kartkę, bo staliśmy za ławką rezerwowych gości i kumpel ostro zwyzywał sędziego. Sędzia myślał, że to krzyczy rezerwowy gości i wlepił pierwszemu lepszemu czerwień. Ależ się pomylił... Szczerze mówiąc, wcale mi nie wstyd :)
No i czytam sobie salon, a tam przerzucanie się kto kogo, ultrasi, chuligani, kto bardziej umoczony w finansowe machloje, kto bardziej zagrzebany w komunistyczny bajzel... U mnie to nie istniało. Miało się sympatie i antypatie w klubach z pierwszej ligi, ale to coraz bardziej słabnie z czasem. Bo niby co mnie łączy z tymi klubami? Nic, moi drodzy. Ja nie wierzę, że którykolwiek klub nie był umoczony w finansowe przekręty. Ja nie wierzę, że którykolwiek klub nie był powiązany z komunistycznym systemem. Ja nie wierzę, że którykolwiek klub nie jest umoczony w korupcji. Takie bajeczki nie są dla mnie. Ja nie wiem co znaczy być ultrasem, fanatykiem, chuliganem, bo u nas to się co najwyżej nie lubiło jakiejś innej wioski, ale nigdy nie widziałem żadnej rozróby, nic. A takie przerzucanie się kto ma gorze korzenie? Hmm... Pozwólcie, że przemilczę.
Futbol klubowy interesuje mnie jak najbardziej. Byłem na meczach ligowych naszej Ekstra i zawsze interesował mnie tylko mecz. Nie lubię być jednym z tłumu, bo taki tłum zaangażowany emocjonalnie trąci mi ideologią, a nie zawsze zgadzam się z ideologią tłumu.
W sercu mam reprezentację. Tyle. Dla klubów jest coraz mniej miejsca, nie wiem dlaczego tak się dzieję. Polską ligę uwielbiam, uwierzcie mi, nawet jeśli jej poziom jest znacznie poniżej oczekiwań, to jednak jest to liga swojska, przez to moja, ale ja tam nie mam swojej jedynej drużyny. Wychowałem się na wsi, studiowałem w mieście, a teraz żyję i pracuję w wielkim mieście. Co mnie z nim łączy? Niewiele, szczerze mówiąc. Sentyment został do miejsca wychowania i studiowania, wielki sentyment, ale nowy się nie rodzi. Jeśli mam okazję pójść na mecz ligowy, idę, ale chcę przede wszystkim obejrzeć mecz, zobaczyć jak kto gra, zobaczyć to z bliska. Zwykłe piłkarskie widowisko, albo nawet kopaninę, bo z tego też mam jakąś dziwną przyjemność. Czy na trybunach jest miejsce dla kogoś takiego? I jaką łatę mi przypiąć?




Komentarze
Pokaż komentarze (52)