We wczorajszej Wyborczej, na pierwszej stronie widzimy Wiktora Janukowycza wychodzącego z kabiny do głosowania, a obok artykuł o ukraińskiej pierwszej turze wyborów prezydenckich. O wynikach wyborów nie będę tutaj pisał, wszyscy pewnie znają, a jak nie znają, to w moim wpisie nie będzie to istotne.
Czytam ten artykuł, a w nim liczby, nazwiska, aferki, takie tam zwyczajowe pierdułki o wyborach. Tekst jest głównie o Tymoszenko i o tym czy uda jej się wygrać z Janukowyczem w II turze. Nie mnie to rozsądzać, ale w całym tekście Julia Tymoszenka jest nazywana Julką, bo tak nazywają Panią Premier Ukraińcy.
A co mnie obchodzi jak ją nazywają? Czy na przykład w takiej Rzepie, albo Polsce będzie na pierwszej stronie artykuł o tym, że do wyborów stają Donek, Leszek i Andrzejek? Gdyby zdrobnienie Julka pojawiło się w artykule jeden raz przeszedłbym nad tym do porządku dziennego, ale naliczyłem je w tekście na pierwszej stronie trzy razy. Znaczy się chyba kumpela.
To jak już ta Julka wygra wybory (bo wątpię by Gazeta miała wątpliwości), to może niech jej Leszek albo Donek od razu zaproszonko na melanż wyślą.
Nie chcę mi się więcej o tym pisać bo infantylny to może być blog, a nie artykuł na pierwszej stronie gazety mieniącej się poważną.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)