Obejrzałem sobie dzisiaj mecz Porto – Arsenal, a właściwie show Fabiana, można by rzec. Mecz nie był jeszcze najgorszy, bo całkiem szybki, ale brak zrozumienia naszego bramkarza z obrońcami Arsenalu sięgał zenitu. Kto widział ten wie, kto nie widział niech zaufa na słowo. Pierwsza bramka to babol jakich mało. A druga? No właśnie, druga...
Nad tym chciałbym się skupić, bo szczerze powiedziawszy to rzadkość na stadionach. Rzut wolny pośredni z pola karnego po złapaniu przez bramkarza piłki podanej przez obrońcę to rarytas. To może ja powolutku tą sytuację opiszę, bo coś mi tam lekko nie gra i może kto moje wątpliwości podziela, to wyjaśni.
Otóż, Sol Campbell asekuruje piłkę, którą już już ma złapać nasz Łukasz. W ostatniej chwili lekko ją bramkarzowi podaje, można nawet powiedzieć, że tryca (taki żargon boiskowy, jakby ktoś pytał), a Fabiański ją mimo wszystko łapie. Trycnięcie Campbella to według mojej skromnej opinii oczywiste podanie i Fabiański musiał to widzieć, ale mimo tego złapał. Podejrzewam, że myślał tak:
Jak złapię szybko i zdecydowanie, to sędzia nawet jeśli widział, że Campbell piłkę lekko podał, to pomyśli, że przypadkiem dotknął, bo przecież jakby podał, to bym nie łapał.
Tak w moim mniemaniu pomyślał nasz reprezentacyjny łapacz piłek (nie lubię słowa golkiper, a powtarzać ciągle bramkarz to nieelegancko). Piłkę Fabiański złapał i tragedia gotowa. Sędzia oczywiście gwizdnął, zaczęła się zamota i teraz wszyscy przełączmy się na sloł mołszyn, czyli niech wizja zwolni do prędkości replaya. Łukasz piłkę trzyma i coś sędziemu mówi jednocześnie się cofając. Ktoś tam jeszcze z Arsenalu się w to wtrąca, ale w liczbie piłkarzy: jeden. Sędzia natomiast wyciąga w kierunku Fabiana rękę, ewidentnie żądając oddania piłki. Obok stoi jeszcze dwóch bodajże kolesi z Porto. Fabiański ciągle się cofając, odrzuca lekko piłkę sędziemu. Zaznaczam, że w kadrze wciąż nie ma więcej piłkarzy Arsenalu, poza Fabianem i kimś tam jeszcze w liczbie: jeden. Sędzie piłkę łapie i od razu wypuszcza ją pod nogi piłkarza FC Porto. Ten ją sobie szybciutko ustawia i podaje koledze, który kieruje ją obok Łukasza do siatki. W czasie kiedy piłkarz Porto ustawia piłkę żeby zacząć rzut wolny pośredni, sędzia zaczyna podnosić rękę do góry, zapewne chcąc zasygnalizować rzut wolny pośredni, który właśnie się odbywa. Gwizdka nie słychać.
Czekałem rozwoju wydarzeń, a rozwój był taki, że bramka uznana. Przepisów na tyle nie znam, żeby wiedzieć czy ten gwizdek być musi czy nie, ale pan komentator Polsatu (nie wiem kto, ale piękny, jedwabny głos) powiedział, że przy rzucie wolnym pośrednim z pola karnego na gwizdek czekać nie trzeba.
No i tak myślę sobie. Bo skoro sędzia już tak szybko chciał zwrotu piłki od Fabiańskiego, to mógł chociaż chwilkę poczekać, aż sytuacja przestanie się gotować, a nie od razu dawać ją pod nogi zawodników Porto. Mimo że Campbell i Fabian zachowali się idiotycznie, to nie znaczy, że trzeba im od razu tak utrudniać. Z drugiej strony, piłkarze Porto wykorzystali przepisy jeśli faktycznie w przepisach tak stoi. Też bym wykorzystał.
Jakoś tak dziwnie z tym rzutem wolnym pośrednim. Jeden sędzia będzie chciał z gwizdkiem, drugi bez. Podobno jak sędzia chce z gwizdkiem rozpoczęcia, to na ten gwizdek musi pokazać, czyli jakoś tam skinąć. Ten nie skinął. Widziałem. Ale chłopaki z Porto zaczęli tak szybko, że nie wiem czy by zdążył. Dla mnie to są absurdy futbolu. Bo niby można, ale czasem nie można i ogólnie to sędzia decyduje.
My tu gadu gadu, a sedno sprawy jest takie, że Fabiański rozegrał beznadziejny mecz. Ma swój koszmarny występ i wpuszczone babole Dudek, ma Kuszczak, ma Boruc, to teraz ma Fabiański. Who's next?




Komentarze
Pokaż komentarze (19)