dawrweszte dawrweszte
46
BLOG

Wywalić? Wywalić, tylko kiedy?

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 26

 

Po kolejnej porażce Wisły pojawia się pytanie o przyszłość Macieja Skorży w krakowskim klubie. Nie wróżę mu chlubnej przyszłości w Białej Gwieździe, bo lepiej chyba być nie może. Niż było. Chodzi mi o to, że Wisła mistrza zdobywa jakby standardowo, z urzędu. Tak się na tym fotelu mistrzowskim rozsiadła, że właściwie z samego przyzwyczajenia na nim zasiada. Nawet jeśli Skorża tego mistrza ugra, to cóż mu po nim, skoro poziom gry krakowskiego klubu pozostawia wiele do życzenia. Czy Cupiał powinien trenera zwalniać czy nie, uchylam się od jednoznacznej odpowiedzi. Albo może inaczej: powinien, ale wisi mi kiedy to zrobi, oby przed pucharami. W pucharach kibicuje każdej polskiej drużynie i zależy mi na wynikach, a Levadii jakoś zapomnieć nie sposób. No i dotarłem tym chytrym sposobem do sedna sprawy.
 
Po przegranej z Arką na salonie zaczęła się (na blogu Anny głównie) wymiana zdań w bardzo pokojowej atmosferze o słuszności ewentualnej zmiany trenera. Kibiców w całej Polsce jakby mniej obchodzi taka pozycja trenera mistrzów Polski, niż na przykład reprezentacji, a to choćby z tego powodu, że kibice innych klubów bardziej zajęci są wykazywaniem który z klubów bardziej umoczył w PRL-u, a który jak się nazywa i jakie ma korzenie, niż trenerami tych drużyn, albo – o zgrozo! - wynikami na boisku. W moim odczuciu takie oczernianie przeciwnika i wykazywanie fałszywych konotacji, tudzież kapitałów służy raczej wybielaniu własnej przeszłości, ale cóż moje zdanie. Wracając do meritum, to pojawia się pytanie kiedy takiego trenera należałoby odprawić?
 
No i zaczyna się problem obecny na polskim poletku (nie tylko na polskim pewnie, ale na polskim chcę się skupić). Otóż Maciej Skorża zaliczył już w swojej karierze w Wiśle wielki estoński blamaż. Wtedy też była dyskusja czy zwolnić, czy nie i Cupiał także musiał swoje przemyśleć. Skorża żenadę wziął na siebie i obiecał nauczyć się na błędach. Nie nauczył się. Wniosek? Powinien odejść po porażce z Levadią.
 
Przykład drugi: pamiętacie takiego holenderskiego trenera? Miał z nas zrobić wielką drużynę. Zrobił. Na chwilkę. Potem poległ na Euro i od tamtej pory się nie podniósł. Ja akurat trzymałem jego stronę do końca i musiałem złożyć broń. Wniosek? Jak wyżej.
 
Można mnożyć te przykłady i mnożyć. Dariusz Wdowczyk, Jacek Zieliński (Legia), Czesław Michniewicz za czasów Zagłębia, Henryk Kasperczak itd., itp. Każdy z nich świetnie prosperował, aż nagle przytrafiały się porażki i już podnieść się nie było jak. Wdowczyk jako jedyny postawił się Wiśle w iście sportowym stylu. Chodzi mi o to, że o ile jego Legia styl gry miała fatalny, tak zbierała punkty z iście zegarmistrzowską precyzją. Nawet Petrescu w jakimś wywiadzie mówił, że on robił co mógł, ale na to że Legia właściwie wygrywała wszystkie mecze, nic nie mógł poradzić. Skończyło się jak pstryknięcie palcami. Michniewicz? Za jego czasów Zagłębie grało wyborny futbol. Lech zresztą, też niezgorzej. Dalej ten sam scenariusz. U wszystkich trenerów zauważyłem problemy z utrzymaniem w ryzach drużyny i przede wszystkim kontaktów z mediami. Wszyscy pamiętamy co wygadywał Wdowczyk gdy jego Brazylijczycy wychodzili na wieczorne spacery. Pamiętam podpuchę z Chicago Fire Michniewicza. To można wyliczać, mnożyć.
 
Dlaczego tak się dzieje? Polskiego piłkarza nie uważam za zbyt rozgarniętego i tu się zaczyna rola trenera. Dlatego mam dużo podziwu dla Mourinho. Jego można nie lubić za styl gry jego drużyn, za wypowiedzi, ale trzeba przyznać, że on presję bierze na siebie! To jest facet, który jest całkowicie na świeczniku i to w momentach najważniejszych. Zawsze kiedy jest mecz z renomowanym rywalem lub o wysoką stawkę, pisze się i mówi wyłącznie o Mourinho. I to przynosi efekty. A co się dzieje u nas? U nas tych trenerów nie widać. Jeśli tylko pojawia się obniżka formy, zaczyna się wytykanie kto tu winien. Nawet Michniewicz, który próbował mourinhowych zagrywek, po serii porażek czy też już po zwolnieniu ( nie pomnę) zaczął robić wyrzuty o brak profesjonalnego podejścia. Ja to rozumiem, ale na litość, trener jest właśnie od wpojenia takiego podejścia! Jak tylko forma i wyniki idą w dół, żaden z polskich trenerów (nie tylko polskich, bo Beenhakker też) nie jest w stanie przekuć tego w sukces. Jest już tylko równia pochyła i narastające konflikty i pretensje.
 
Remedium? Zwalniać po pierwszym blamażu albo serii niepowodzeń. I tym tropem zdawał się do tej pory podążać Cupiał. Tylko czy to aby na pewno jest wyjście? Chyba nie do końca. W taki sposób żadnej stabilizacji się nie osiągnie i awans piłkarski niemożliwy, w ogóle nie nadmieniając już Ligi Mistrzów. To co, trzymać tak długo jak to możliwe? No ale wtedy wdziera się taki marazm, że lepiej nie mówić.
 
I tak to się ciągnie. Wisła tego mistrza zdobywa bo ma już w tym takie doświadczenie, że nawet jeśli idzie kiepsko, to i tak dadzą radę. Blamaż jest wtedy jak mistrza nie ma. Pytanie tylko kiedy jest sukces? No właśnie. Na naszym podwórku gra toczy się na zupełnie innym szczeblu i dla każdej innej drużyny sukcesem będzie odebranie prymatu Wiśle i to chyba tyle. Dopóki nie pojawi się ktoś z charyzmą i bezczelnością godną najlepszych trenerów i wprowadzi choć na chwile jakiś nasz klub do Europy, choćby tak jak to kiedyś zrobił Kasperczak. To będzie sukces, a potem będzie blamaż i seria porażek. I powrót na krajowe klepiska. I niestety kadra pod ten schemat też podchodzi, co mnie martwi szczególnie. Mimo tego, cieszę się, że to właśnie Smuda jest na jej czele.
 
A może Skorża tak kiepsko wypada ostatnio z Wisłą bo zajęcia w PZPN pochłaniają mu zbyt wiele czasu? W końcu jest członkiem Wydziału Szkolenia, a to nie w kij dmuchał, w dodatku takie nazwiska obok, że mózg staje.
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Rozmaitości