dawrweszte dawrweszte
69
BLOG

Bogowie taktyki

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 10

Gdyby nie fakt, że wczoraj całkiem przeciętny trener dzięki sprawnemu pijarowi (zdaniem sporej rzeszy fanów futbolu) wygrał dla Interu piąte z rzędu mistrzostwo kraju, a pewien młody bóg futbolu (zdaniem równie wielkiej rzeszy, być może pokrywającej się ze zbiorem powyżej) sprawił, że Florentino Perez upił się wczoraj na smutno w samotności, mielibyśmy wiadomość futbolową dnia.       ----->Miłosz Matiaszuk
 
No właśnie. Ja już kiedyś pisałem o moim zaangażowaniu emocjonalnym jako kibica, pisałem o tym, że reprezentacja to dla mnie najważniejsza drużyna, ponad klubowymi, i tak dalej. Nie mam swojej jednej ulubionej klubowej drużyny z zagranicy, a teraz idzie mój ulubiony turniej. Mistrzostwa świata to dla mnie esencja futbolu, poezja turniejowych potyczek, gęsia skórka z pierwszym gwizdkiem meczu otwarcia i wszystkie turniejowe wyniki, niespodzianki, spodzianki i inne tego typu rewelacje. Jak będzie w tym roku to się zobaczy, ale wiemy, że ten młody bóg futbolu, który tak „spił” na smutno Pereza na mistrzostwach będzie. W ogóle Argentyna będzie, trochę rzutem na taśmę, z boskim Diego i jego ręką (nawet obiema!) na ławce, co raczej nie wróży, szczerze napisawszy, najlepiej, ale daj Bóg się mylę. Argentynę darzę sympatią, nie wiedzieć czemu, pewnie dlatego, że zawsze grają pięknie, pół Polski darzy sympatią, ojciec darzył, więc i ja darzę. Tylko ten Diego…
 
Dobra, popisałem sobie o Argentynie, o tym Boski Leo, jakże innym od naszego starego, boskiego Leo, to teraz wrócę do motta mojego tekstu, czyli sentencji Miłosza. A właściwie jej pierwszej części. Bo jak spór o Mourinho trwa i trwał będzie dopóki ten na ławkach trenerskich zasiadać będzie, tak ja tego faceta lubię. Nie wiem dlaczego. Lubię jego butę, lubię jego pieprzenie przed i pomeczowe, lubię jak przed meczem bierze na siebie cały splendor, a po wygranym mistrzostwie schodzi pierwszy do szatni, oddając całą murawę piłkarzom. Lubię tą jego pewność sebie i nic na to nie poradzę. I żałuję, że tego faceta nie będzie na MŚ w RPA. Będą młodzi bogowie piłki, będą bogowie telewizyjnej rozrywki, nie będzie bogów taktyki.
 
Najlepsi trenerzy niestety dzierżą kluby, a mi jednak bardziej odpowiadają reprezentacyjne rozgrywki. Tam zasady są jaśniejsze. I chciałbym konfrontacji takiego Mourinho na ławce Portugalii z np. Fergusonem na ławce, dajmy na to, Włoch (he he), albo Beniteza na Słowacji (to już kuriozum, co?). No chciałbym i tyle. Być może będzie mi to dane, ale dopóki kluby odgrywają teraz główną rolę w futbolowych szoł, a do reprezentacji idzie się po wypełnieniu swojej klubowej trenerskiej kariery, to ci panowie stracą już swój splendor i siłę, a o jakości futbolowej taktyki będą decydować inni, młodsi. Może to i lepiej, ale pomarzyć zawsze można.
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości