-
Zaczęli.
-
No. Ostatni mecz, kurcze szkoda, bo fajny miesiąc był.
-
No fajny. To na zdrowie, co by mecz dobry był.
-
Na zdrowie. Za kim jesteś?
-
No za Hiszpanią, zawsze, od czasu paktu.
-
Ach tak, paktu. 2002r. Korea, co Hiszpanów jakiś kalosz wyeliminował, kurcze wciąż jestem wkurwiony.
-
Ja też za nimi. Kurcze, jak ten pakt zawieraliśmy, to jednak trochę wstawieni byliśmy.
-
Tak, ale za hiszpańskimi drużynami teraz zawsze, bo ich skrzywdzili wtedy.
-
A Hiszpanie zawsze pięknie grają.
-
Właśnie. Choć z drugiej strony, to Van Basten to był mój idol. Chciałem grać jak on.
-
Holendrzy też fajnie grali zawsze.
-
W tym roku jakoś inaczej, co?
-
No tak. Patrz jaki nudny mecz.
-
Nuda, ale już się połówka kończy. To co po piwku na przerwę? I posłuchamy tych debili w studio.
-
Nie wiem czy mam ochotę ich słuchać. Kto tam dzisiaj siedzi? Szczęsny? Trzeciak? Dudek?
-
Pewnie Trzeciak, znany znawca Hiszpanów.
-
Tak. I miłośnik talentu Arruabareny, he he.
-
Nie pykaj już tym pilotem, same reklamy wszędzie, daj na mecz, zaraz się zacznie.
-
Ale film jakis fajny na Ale Kino jest.
-
Nie żartuj kur***, dawaj mecz!
-
Jaja sobie robię.
-
No i pierwszy gwizdek drugiej połowy przegapiliśmy. Moje wrażenie estetyczne z meczu będą teraz niekompletne.
-
No tak, takie widowisko i jeszcze pierwszego kopnięcia nie zobaczył. Nie podniecaj się tak, będzie 0-0.
-
Dobra, dobra, padnie gol. Ale jeden, po grze widać, że nawet jak padnie, to będzie koniec.
-
Tak, jak półfinał. Tak się toczą mecze w polskiej ekstra. Jak się jakieś Piasty i Polonie Bytom za łby biorą, to wygrywa ten kto pierwszy gola strzeli, a strzela się gola ze stałych fragmentów.
-
Patrz, że i na niskim i wysokim poziomie ta sama prawidłowość.
-
Takie czasy, panie kolego. Zdrowie
-
Zdrowie.
-
Ale patrz, łysy w ogóle czerwonych nie daje.
-
Bo ma zakaz.
-
Jaki zakaz?
-
No pewnie Blattery i inne mu zakaz dali.
-
Czemu?
-
No bo gdzież to czerwień w finale w regulaminowych 90 minutach dawać? Nie można, bo widowisko będzie kulawe, niesprawiedliwe. W dogrywce da.
-
Co ty pieprzysz, a Desailly w 1998r.? Dostał czerwień gdzieś tak koło 70 minuty chyba.
-
E tam, wtedy już Francja 2-0 prowadziła.
-
Może masz i rację. Łysy pewnie nie da, już by dał jakby miał dać.
-
Otóż to. W dogrywce da. Ten włoski łysy był lepszy, co?
-
No lepszy, gwiazdor to był.
-
No ale chory, dlatego łysy.
-
Chory, chory, ale nie było po nim widać.
-
Jak to nie było? Dlatego był łysy bo był chory. I brwi nie miał. To właśnie było widać.
-
Ale kondycję miał.
-
Ten angielski łysy to przynajmniej szopki nie robi. Nie daje kartek z pozą jak w rzeźbach Michała Anioła. Chcesz bro?
-
Czekaj, czekaj, będzie gol! Robben sam na sam!
-
Nie da rady!
-
Nie dał... To pipa jest jednak.
-
Frankowski by strzelił.
-
No na pewno. On strzeliłby podcinką, to by gol był bo Iker już leżał.
-
Masz ten browar, bo jak Robben takiej piłki nie strzelił, to tu już będą karne.
-
...
-
...
-
...
-
Dogrywka lepsza jakby.
-
Zawsze żwawiej grają w dogrywkach, bo już ledwo zipią. O I kartka jest czerwona!
-
Nareszcie.
-
...
-
...
-
Patrz gol!
-
Ho ho! Która to minuta? 116?
-
Po meczu. Ale wcisnęli trochę.
-
Gdzie tam wcisnęli. Wypracowali sobie znakomitą sytuację po 116 minutach nieustępliwej walki o każdy centymetr boiska.
-
Fakt. Przepraszam.
-
No to 1-0, koniec meczu. Nuda.
-
No ale wynik przynajmniej trafiłeś. Remis przecież u buka obstawiłeś, nie?
-
Tak, ale bramkowy.
-
No to wtopa, dałeś ciała jednym słowem.
-
A kto obstawia remis bezbramkowy w finale po 90 minutach i jeszcze z udziałem Holandii i Hiszpanii?!
-
Był kiedyś remis bezbramkowy, w 1994 w Usa.
-
No był. Tam nawet w dogrywce nic nie wpadło. Co pamiętasz z tamtego meczu?
-
No, że Baggio karnego spektakularnie spieprzył
-
To każdy pamięta, ale z meczu co pamiętasz?
-
Nic, a co mam pamiętać? Przecież bezbramkowy remis był!
-
No właśnie.
53
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze