Obejrzałem w sporej dawce to widowisko (Lech - Sparta) i mam coraz większe zastrzeżenia do futbolu jako gry. To że mnie irytują te wszystkie ręki Henry'ego i inne cwaniactwa, pisałem już parę razy. To, że denerwują mnie te upadki z twarzyczkami w rączkach i spazmami bólowymi pisałem już parę razę. I teraz powtórzę kolejny: ten mecz to była katorga od jakiejś 70 minuty. Powiedzmy sobie szczerze i dobitnie, ani Lech ani Sparta grać w piłkę nie umieją. To jest jedna wielka ściema. Sparta jest drużyną beznadziejną, a mam wrażenie, że Lech byłby ciut lepszy, gdyby był w połowie sezonu, ale nie jest i dupa blada. Bęcki i to w lipnym stylu. Ale jest jedna rzecz, która mnie wkurwia (tak, tak) i to dobitnie. Otóż, mecz jest chamski, co chwila ktoś leży i aktorzy, a nawet jak go boli, to i tak aktorzy do potęgi, a sędzia w głowę zachodzi komu tu karteczkę dać, to już jest kpina do kwadratu. Przecież ja jako widz w kapciach mam kilka powtórek i widzę tych debili co się okładają, a potem odstawiają tą szopkę swoją, żeby udowodnić, że to ich boli, ale oni niewinni. A potem się chłopaki wymieniają koszulkami jak gdyby nigdy nic, bo przecież takie aktorzenia i napierdalanka to norma jest i esencja futbolu. Taaa...I jeszcze z sędzią sobie rączki podajcie i będzie git na całej linii. A potem się powie, że to przeciez tak się gra, tylkp przeciwnik był silniejszy. W czym, do jasnej cholery?! Napierdalance i udawaniu? Blefy to są na porządku dziennym, ale w pokerze!
Puenta w tagu.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)