Ponieważ osoby opowiadające się za legalnością tłumaczeń widzą tylko to, co chcą widzieć, zamieszczam odnośnik do całości wyroku, w którym powstała teza, że: Dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako całości.
http://prawo.money.pl/orzecznictwo/sad-najwyzszy/wyrok;sn;izba;cywilna,ic,ii,ckn,1399,00,5568,orzeczenie.html
Orzecznictwo to zgromadzone jest na portalu
money.pl
Dla tych, którym nie chce się czytać i analizować całości, zamieszczam tylko fragment dotyczący powstania przedstawionej wyżej tezy:
Skarżąca pomija istnienie i znaczenie art. 71 Pr.aut., dotyczącego
tłumaczeń utworu audiowizualnego na różne wersje językowe i przyznającego
prawo do dokonywania tłumaczeń producentowi, bez potrzeby uzyskiwania zgody
twórców utworu.Z treści tego przepisu wynika zatem, że producentowi przysługuje
prawo dokonywania tłumaczenia warstwy słownej utworu bez względu na to, czy
chodzi o listę dialogową, czy komentarz słowny i czy tłumaczenie przyjmuje formę
napisów, dubbingu czy też wersji lektorskiej. Uprawnienie to jest jednym z
uprawnień wchodzących w zakres normalnej eksploatacji utworu audiowizualnego.
Wątpliwości co do tego, czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu
audiowizualnego jest jego opracowaniem i czy wobec tego wymagana jest zgoda
twórcy scenariusza na wykonywanie autorskich praw zależnych do takiego utworu,
pojawiały się na gruncie nie obowiązującej już ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o
prawie autorskim (Dz.U. Nr 34, poz. 234 ze zm.), która kwestii tej nie regulowała
wyraźnie, a w szczególności nie zawierała odpowiednika art. 71 Pr.aut. Jednak i
wówczas przyjmowano, że łączne zezwolenie producenta i twórców filmu na
opracowanie utworu potrzebne było tylko wtedy, gdy chodziło o przekształcenie
filmu, prowadzące do powstania nowego dzieła, producent zachowywał natomiast
wyłączne prawo udzielania zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które
są konieczne do normalnej eksploatacji filmu, ale nie zmieniają w sposób
zasadniczy jego istoty. Wskazywano, że producent mógł np. zezwolić na dubbing,
na pewną przeróbkę filmu dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne
skróty) podyktowane gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta
wynikały z przysługującego mu prawa autorskiego do zwykłej eksploatacji filmu
(por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 19
lutego 1968 r., III CZP 40/67, OSNC 1969, nr 4, poz. 59). Dubbing ma na celu
umożliwienie przyswojenia utworu publiczności nie znającej języka oryginału, a więc
zakłada przetłumaczenie wersji słownej. Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71
nie pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia
warstwy słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako
całości. Taki pogląd przyjmowany też jest powszechnie w doktrynie.
W konsekwencji powyższych rozważań nie można podzielić zarzutu naruszenia
art. 2 ust. 1 w związku z art. 69 i 70 Pr.aut., skarżąca nie może być więc traktowana
jako współtwórca czy producent opracowania utworu audiowizualnego, skoro
takiego opracowania w ogóle nie ma. Autorskie prawa majątkowe do utworu w
wersji polskojęzycznej zachował producent, czyli spółka "C."
Podkreślenia ode mnie
Gdyby ktoś nie zrozumiał:
Wyrok ten oznacza, że producent bez odrębnego zezwolenia twórców utworu może dokonać tłumaczenia. Dokonanie tłumaczenia mieści się w zakresie dozwolonej eksploatacji utworu, nie rodzi zatem ze strony producenta dodatkowych zobowiązań majątkowych wobec twórców.
Jednak, co wyraźnie wynika z przytoczonego fragmentu, warunkiem legalności takiego tłumaczenia jest nabycie lub otrzymanie od twórców praw do eksploatacji utworu. Uprzedzam wątpliwości - nabycie legalnej kopii utworu nie jest równoznaczne z otrzymaniem praw do jego eksploatacji.
P.S. Osobiście co prawda uważam, że ochrona utworów prawami autorskimi jest zbyt daleko posunięta, należy jednak zmieniać prawo, a nie je łamać i udawać, że to legalne.
Wyrok ten oznacza, że producent bez odrębnego zezwolenia twórców utworu może dokonać tłumaczenia. Dokonanie tłumaczenia mieści się w zakresie dozwolonej eksploatacji utworu, nie rodzi zatem ze strony producenta dodatkowych zobowiązań majątkowych wobec twórców.
Jednak, co wyraźnie wynika z przytoczonego fragmentu, warunkiem legalności takiego tłumaczenia jest nabycie lub otrzymanie od twórców praw do eksploatacji utworu. Uprzedzam wątpliwości - nabycie legalnej kopii utworu nie jest równoznaczne z otrzymaniem praw do jego eksploatacji.
P.S. Osobiście co prawda uważam, że ochrona utworów prawami autorskimi jest zbyt daleko posunięta, należy jednak zmieniać prawo, a nie je łamać i udawać, że to legalne.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)