Defetyk Defetyk
70
BLOG

Komisja hazardowa - sytuacja prawna i jej konsekwencje

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 4

Za sprawą poczynań polityków PO komisja hazardowa wikła się w coraz większe prawne absurdy. Ogłoszono otóż, że komisja śledcza przesłucha p. Kempę i Wassermanna uprzednio z tej komisji wyłączonych. Przesłuchanie odbędzie się bez udziału w komisji posłów PiS, a zatem z ewidentnym naruszeniem art. 2 ust. 2 ustawy o sejmowej komisji śledczej („skład komisji powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich mających swoich przedstawicieli w Konwencie Seniorów, odpowiednio do jej liczebności”), a także z naruszeniem art. 5a tej ustawy („w przypadku odwołania lub wyłączenia ze składu komisji jej członka Sejm dokonuje wyboru uzupełniającego”). Przesłuchanie nastąpi więc w niezgodnym z prawem składzie komisji. Ustawa nie reguluje skutków takiej wadliwości. Gdyby była to normalna procedura sądowa, przesłuchanie Kempy i Wassermanna byłoby po prostu nieważne. Ustawa o komisji nie zawiera jednak w tym zakresie odesłania do żadnej procedury sądowej. O nieważności postępowania można więc mówić co najwyżej w drodze analogii. A to jest zawsze sporne.

Co więcej, w procedurach sądowych żelazną zasadą jest, że w składzie sądu nie może zasiadać ktoś, kto zeznawał jako świadek w sprawie. Ustawa o komisji śledczej nie zawiera wprawdzie podobnego postanowienia (ani odesłania), ale co najmniej kilka jej przepisów może być w ten sposób interpretowane. Jeżeli zatem Kempa i Wassermann wrócą do komisji po przesłuchaniu otworzy się pole do stawiania przez posłów PO kolejnych wniosków o ich wyłączenie. Posłowie PiS będą się pewnie bronić powołując się na nieważność przesłuchania. To jednak, jak wspomniałem, może być sporne. Komisja zwróci się więc do prawników sejmowych o opinię, a ci zapewne orzekną po myśli PO. W końcu na ich zatrudnienie wpływ ma większość sejmowa. Po spektakularnym przesłuchaniu i kilku tygodniach proceduralnych przepychanek Kempa i Wassermann zostaną więc ponownie wyłączeni i sytuacja wróci do dzisiejszego punktu. Oczywiście PO winą za to obciąży PiS twierdząc, że upieranie się przy Kempie i Wassermannie ma na celu sparaliżowanie prac komisji, której ustaleń PiS się boi. Palikot już wczoraj zaprezentował taką narrację.
 
Przy tym wszystkim nieubłagalnie będzie zbliżać się za to 28.02.2010 r., po której to dacie, jak się spodziewam, PO po prostu przestanie zwoływać posiedzenia komisji i ogłosi, że zakończyła one swoje prace. Platforma najwyżej straci na tym następnych kilka punktów procentowych. W tej chwili dla PO ważniejsze jest jednak, żeby afera hazardowa, a zwłaszcza sprawa przecieku z kancelarii premiera, nie były zbyt wnikliwie analizowane. To mogłoby Platformie i osobiście premierowi przynieść znacznie poważniejsze straty.

 

W tej sytuacji uważam, że PiS nie powinien dłużej upierać się przy Kempie i Wassermannie. Ich odwołanie z komisji, a zwłaszcza niespodziewana krytyka tego posunięcia w mediach, i tak już przyniosły PiS korzyść w postaci spadku notowań PO. PiS powinien teraz moim zdaniem wskazać innych kandydatów do komisji i dążyć do jak najszybszego rozpoczęcia przesłuchań. Oczywiście PO ma setki innych sposobów na paraliżowanie prac komisji ( na zasadzie „mam większość i nie zawaham się jej użyć!”), ale być może dalsze sztuczki Platformy będą również krytykowane w mediach i przyniosą dalsze pogorszenie się jej notowań. Ponadto posłowie PiS w komisji mogliby w tym czasie przekopywać się przez zgromadzone w komisji dokumenty i co ciekawsze (oczywiście te jawne!) podawać do wiadomości publicznej. Do rywalizacji z PiS na tym polu włączyłby się zapewne Arłukowicz. W rezultacie opinia publiczna, mimo dalszych sztuczek PO, mogłaby i tak poznać sporo ciekawych faktów.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka