Z artykułu dowiesz się:
- Jakie uchwały przyjęli radni we Lwowie
- Co napisał wicepremier Kosiniak-Kamysz
- Jak postać Szuchewycza ocenia IPN
- Dlaczego Wrocław pojawia się w sporze o miasta partnerskie
Kult zbrodniarza we Lwowie. Zdecydowane poparcie radnych
Decyzja zapadła podczas wtorkowej sesji plenarnej. Informowały o niej media, w tym RMF24. Za uchwałami dotyczącymi UPA oraz Romana Szuchewycza zagłosowało odpowiednio 52 (lub według innego źródła 54) deputowanych. Rada przyjęła także uchwałę poświęcającą rok 2027 Ołehowi Olżyczowi, poecie i działaczowi OUN, za którą głosowało 49 deputowanych. Uzasadnieniem uchwał są przypadające w 2027 roku rocznice.Będzie to 85-lecie powstania UPA oraz 120. rocznica urodzin Szuchewycza i Olżycza. Władze obwodu zapowiedziały wydarzenia upamiętniające, naukowe, kulturalne i edukacyjne. Lwowscy radni otwarcie przedstawiali swoją motywację.
– Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć – mówił podczas sesji Swiatosław Szeremeta, szef komisji kultury i deputowany Rady. Jednocześnie rada obwodu przyjęła oświadczenie o niedopuszczalności zewnętrznych nacisków na ukraińską politykę upamiętniania osób walczących o niepodległość.
Warszawa reaguje natychmiast. Szef MON mówi o braku zaufania
Decyzja władz obwodu spotkała się ze zdecydowaną reakcją polskich polityków. Głos zabrał Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i szef MON opublikował stanowczy komentarz w mediach społecznościowych.– Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej, by 2027 rok był rokiem UPA i Szuchewycza, jest nieakceptowalna. Taka decyzja nie buduje wzajemnego zaufania między narodami, lecz wzmacnia podziały. Konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy od tego stanowiska – napisał.
Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, mówił w programie „Gość Wydarzeń” Polsat News, że polski rząd powinien zareagować przede wszystkim kanałami dyplomatycznymi, za pośrednictwem MSZ. Sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki Karolina Zioło-Pużuk oceniła decyzję słowami: „Wielka szkoda, że tak się dzieje”. Bogucki zwrócił też uwagę na brak wzajemności w relacjach. Wypowiedź ta wpisuje się w szerszy spór o pamięć historyczną i oczekiwania Polski dotyczące upamiętniania polskich ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów.
IPN przypomina o ludobójstwie. Szuchewycz architektem zbrodni
Po uchwałach głos zabrał Instytut Pamięci Narodowej. W oficjalnym komunikacie Instytut określił uchwałę jako „cios wymierzony w pamięć o ofiarach dokonanego na jego rozkaz ludobójstwa”.IPN nazwał Szuchewycza „architektem” zbrodni i wskazał na jego odpowiedzialność za ludobójstwo popełnione na Polakach, Żydach, Białorusinach, Ukraińcach, Rosjanach i przedstawicielach innych narodowości. Instytut przypomniał także, że Szuchewycz współtworzył jednostki u boku Niemiec, w tym batalion Nachtigall.
Dowodził UPA od 1943 roku, a zginął w 1950 roku podczas obławy NKWD. W ocenie IPN decyzja radnych jest elementem długotrwałego procesu budowania oficjalnego kultu Szuchewycza i innych przedstawicieli radykalnego nacjonalizmu. Polska kwalifikuje zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na ludności Wołynia i Galicji Wschodniej jako ludobójstwo.
Według szacunków czystki etniczne w latach 1943–1945 pochłonęły tam życie od 100 do 120 tysięcy Polaków.
Spór o pamięć dotyka też miast partnerskich
Sprawa wywołuje emocje również w kontekście polskiej pomocy dla Ukrainy podczas wojny. Jak informuje RMF24, poseł Rafał Komarewicz określił decyzję radnych mianem skandalu i „uderzenia w twarz”. Wskazał przy tym na przyjęcie w Polsce co najmniej miliona uchodźców. Decyzja lwowskich radnych zaostrza relacje samorządowe. Leszek Miller przypomniał w mediach społecznościowych, że siedem polskich miast prowadzi współpracę partnerską ze Lwowem.Do sprawy odniósł się prezydent Wrocławia Jacek Sutryk w oświadczeniu opublikowanym na platformie X.
– Z głębokim sprzeciwem przyjąłem decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej o ogłoszeniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej dowódcy Romana Szuchewycza – oświadczył Sutryk. Dodał, że uhonorowanie tej formacji oraz jej dowódcy jest moralnie niedopuszczalne, a pamięć o ofiarach nie może ulegać bieżącej polityce. Zaznaczył przy tym, że rada obwodu jest odrębną instytucją od władz Lwowa i opowiedział się za kontynuacją partnerstwa miast opartego na prawdzie.
Spór wokół Orderu Orła Białego
Karol Nawrocki poinformował wówczas o zamiarze odebrania odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu. Prezydent Ukrainy odesłał je następnego dnia kurierem do Warszawy. Spór o to, kogo Ukraina uznaje za bohaterów, pojawił się już przy dyskusji o Panteonie Narodowym.
Zełenski powtarzał wtedy, że nikt z zewnątrz nie będzie decydował za Kijów, co przypominaliśmy w materiale o sporze o Panteon Narodowy i stanowisku ukraińskiego prezydenta. Uchwała lwowskich radnych ponownie wywołała tę dyskusję w relacjach polsko-ukraińskich.
red.
Fot: Zwolennicy UPA we Lwowie/ East News







Komentarze
Pokaż komentarze (124)