Chciałbym dziś się zająć pewnym restrykcyjnym prawem, które od wielu lat uprzykrza życie wielu osobom ograniczając ich wolność i prawo do szczęścia, spychając ich na margines społeczny i narażając na uciążliwe represje ze strony państwa. Chodzi mi o zakaz kradzieży. Ze względu na kanony gatunku, ograniczę się jedynie do węzłowych problemów spowodowanych przez to prawo. Zaznaczę jednak, że każdy z nich wymaga pogłębionej refleksji z punktu widzenia praw człowieka i skuteczności polityki karnej.
Zacznę od konstatacji, że kradzieże są niewątpliwie niekorzystnym zjawiskiem społecznym i należy dążyć do ich wyeliminowania. Nowoczesne państwo nie może jednak w walce z patologiami ograniczać się do represji karnej, tym bardziej, że wyraźnie nie przynosi ona spodziewanego rezultatu. Mimo, że zakaz kradzieży obowiązuje od wielu lat, zjawisko to nadal występuje. Skala podziemia kradzieżowego w naszym kraju nie jest do końca znana. Organizacje opowiadające się za ochronią mienia szacują ją na kilkanaście tysięcy kradzieży rocznie. Organizacje akcentujące wolność wyboru obliczają, że w Polsce dochodzi do kilkuset tysięcy, a do nawet kilku milionów przypadków w każdym roku. Bez względu na to, którą liczbę przyjmiemy za wiarygodną, wyraźnie widać, że restrykcyjne prawo przewidujące karanie kradzieży więzieniem jest nieskuteczne. Dobrze byłoby zatem rozpocząć dyskusję nad innymi, bardziej nowoczesnymi środkami zwalczania tego zjawiska.
Warto też wspomnieć, że od początku lat dziewięćdziesiątych wyraźnie zarysowało się zjawisko tzw. turystyki kradzieżowej, które stanowiło ostatnio przedmiot wysłuchania publicznego w sejmie. Jest ono szczególnie nasilone w obszarach leżących przy granicy zachodniej naszego kraju, skąd znaczne grupy młodych ludzi udają się do Niemiec w celu popełniania kradzieży. Zauważmy, że dotyczy to niewątpliwie osób lepiej sytuowanych, których stać na takie podróże. W konsekwencji pogłębiają się różnice społeczne pomiędzy bogatymi, którzy za naszą zachodnią granicą mogą liczyć na lepsze łupy, a biednymi zepchniętymi do polskiego podziemia kradzieżowego lub skazanymi na egzystencję na granicy minimum socjalnego. Podobne skutki zakaz kradzieży powoduje zresztą wewnątrz kraju. Ludziom inteligentniejszym i lepiej sytuowanym łatwiej jest dopuścić się bezkarnej kradzieży lub uniknąć odpowiedzialności w razie przyłapania. Natomiast osoby bezradne i biedniejsze są częściej ujmowane i poddawane bezwzględnym represjom, co utrwala ich gorszą sytuację.
Liberalizacja prawa antykradzieżowego jest tym bardziej uzasadniona, że ma ono wyraźnie totalitarną proweniencję. Ukształtowało się bowiem tysiące lat temu w autorytarnych, patriarchalnych, teokratycznych społeczeństwach opartych na pracy niewolniczej. Najnowsza historia wskazuje zresztą, że prawo to jest szczególnie mocno egzekwowane w państwach totalitarnych. Dość przypomnieć, że w państwach komunistycznych zdarzało się karanie kradzieży śmiercią. Z kolei w państwach rządzonych przez fundamentalistów islamskich porządki prawne przewidują za kradzież barbarzyńskie kary w rodzaju odjęcia dłoni.
Ponadto zakaz kradzieży jest wyraźnie zakorzeniony w religiach, zwłaszcza w religii katolickiej. A przecież Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo, który zamieszkują nie tylko katolicy. Kościół Katolicki nie może zatem uzurpować sobie władzy wpływania na kształt polskiego prawa. Zobowiązany jest natomiast korzystając ze zgromadzonych dóbr zająć się kształtowaniem takich warunków społecznych, aby kradzieże nie były konieczne. Decyzję o ewentualnym popełnieniu kradzieży Kościół powinien natomiast pozostawić sumieniom swoich wiernych.
Legalizacja kradzieży ma również głębokie uzasadnienie aksjologiczne. Granice własności nad rzeczą nie są bowiem odgórnie ustalone. Są one kwestią umowy społecznej. Prawo zezwala nam przecież na użycie, a nawet zniszczenie cudzej rzeczy, dla odwrócenia grożącego nam bezpośrednio niebezpieczeństwa. Skoro tak, to dlaczego prawo zabrania mi użycia cudzej rzeczy, jeżeli może to poprawić jakość mojego życia? Godne życie i szczęście są przecież niewątpliwie wyżej w hierarchii wartości niż prawo do wyłącznego korzystania z rzeczy.
Zapraszam do dyskusji.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)