Defetyk Defetyk
55
BLOG

Maczuga pojednania

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 4

Pokonany przeciwnik to tykająca bomba zegarowa. Dlatego w dziejach istniała wyraźna tendencja bądź do fizycznego likwidowania przegranych bądź też przeciągania ich na swoją stronę. W demokracji to pierwsze nie jest możliwe. To drugie wymaga natomiast choćby minimalnego podzielenia się władzą. Nie każdy jest jednak zdolny do dobrowolnego oddania części mozolnie zdobywanych łupów, zwłaszcza jeżeli sporo jest chętnych do obdzielenia we własnych szeregach.

W demokracji telewizyjnej możliwe są inne strategie. Można na przykład przez pięć lat walić w przeciwnika z najcięższych dział, nie stroniąc również od broni masowego rażenia. Można twierdzić, że zagraża demokracji, przeprowadza zamach stanu, porównywać go do Gomułki i Putina, oskarżać o nadużycia władzy i przestępstwa. Wpychać kij w szprychy przy każdej nadarzającej się okazji. Drwić z wyglądu, rodziny, zachowania, zwyczajów i umiejętności. Posyłać za przeciwnikiem prokuratorów i komisje śledcze. A gdy w końcu zdobędzie się już wszystko, należy ogłosić pojednanie. Od dziś – mówi się z poważną miną – musimy iść razem, współdziałać, bo w końcu wszyscy wywodzimy się jednego pnia. My potrzebujemy mądrej, konstruktywnej opozycji, bo takie są prawa demokracji. Bądźmy więc razem, współpracujmy, kochajmy się i zapomnijmy o tym, co było.

 

Taka strategia to cios ostateczny. Maczuga, którą rozbija się głowę pokrwawionemu, słaniającemu się na nogach przeciwnikowi. Pod warunkiem, że żadna telewizja nie nazwie rzeczy po imieniu.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka